prace na wysokościach i posiłek regeneracyjny.

No obraz mówi wjęcej, niż wjele słów. No to zapraszam na obraz.

Widać na nim BABĘ, co ogłupiała do reszty i łazi po szafkach a potem się posila.

Jak będziecie uważnie obczajać, zobaczycie jak Baba miauczy na szafce.

A jak dacie se głośnika na maksa, to na koniec słychać, jak Baba mlaska i mlaszcze.

Poza tym – jedziemy, znaczy Duzi jadą,  w odwiedziny do Majeczki Bobka, co ma wózek i pjeluchę.

Wczoraj Duzi świętowali pjerwsze urodziny niejakiej Lilu czy Leeloo, co mieszka u naszej Matki Zastępczej i co ma polipy w nosie (kocica, nie Matka)  i git dom. Prezenty były i tort.

Mówię Wam, życie towarzyskie kwitnie i tera ja się przygotowuję, bo majom być goście też u mje, szykuję drinki, pół szafy już mam, ale o tym bendzie kiedy indziej ale będzie!

Zanim to będzie to macie film: prace na wysokościach i posiłek.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8V1lfbXR0Tl9DSjg

 

chłopiec? dziewczynka? czy zastawka mitralna?

cokolwiek to ostatnie jest. Podsłyszał żem u weta o tym. Coś w sercu a ja żem serce badał.

No i mam taki obraz co wygląda jak USG ludzkich młodych, co się rodzice zachwycają, że to chłopiec czy tam samiczka. A guzik. To zastawka dwudzielna niezwykle szczelna i MOJE serce.

Nawet mje na głośnik je puścili, serce wali jak dzwon i śmieszne dźwięki wydaje. Żem oniemjał. No trochu chore – kardjomjopatyczne czy coś ale nic. Nie dam się, bo mje dali leki i już mi lepiej.

Jak to się objawia, że lepiej? Prosta rzecz: Baba w ogon ugryziona. Kłaki Zuzanny latajom po domu. Duzi słuchają grzecznie mojego wycia i walenia w dżwi i chodzę se na spacery.

Poza tym dają mje wypaśne przekąski i kosztowne. A co. Bo żem schudł i trza mje masę odbudować.

Leki mam i trza brać.

No co. W sumie mam git serce, nawet mi to powiedzieli weci, że będzie jakoś tam dobrze.

Teraz to mam wypas wszystkiego, bo jak kwęknę, to mówią „Morfik ma chore serduszko, trzeba mu dać” i dają co chcę.

Raz Wam jeszcze przypomnę – jak się pies czy kot męczy albo kaszle albo senny się robi, chudnie albo nie chce jeść to PĘDEM do weta. To może być serce. Nie musi, ale może. Trza obczaić.

A teraz obczajcie MOJE SERCE.

No.p1180091

 

TRZY.

tszy czy tam trzy.

 

TRZY

 

kilogramy waży nasza Baba Milejdi! Duzi się cieszą, Duża to prawie tańcowała z uciechy.

Bo Baba jest u nas od święta zmarłych i za nic nie chciała do tej trójki dobić.

O tu się zaczyna jej historia:

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2015/11/01/swjeto-zmarlych-sfieto-zywych/

Przyszła – 2 kg. I chorowała na brzuch, gębę, oczy, skórę i co tam jeszcze i różne takie i ostatnio się opanowała, sierść jej porosła kosmata i mjętka i wyleczyła gębę i uszy i oko i niby super ALE zażondała jeść TYLKO polędwicę z indyka na surowo i NIC innego. No czasem chrupnie kaczusię. I sos jakiś.

No i 2,8 kg  i potem 2,9 miesiącami się ciągło a dziś – ważą Babę, Baba wierzga nogami, a nogi ma długie i silne, wściekła jest a waga pokazuje TRZY kilo.

Radocha jak ta lala. Jak oni się tak radowali jak gupi to ja – znaczy 5,8 kg zeżarłem jej tę polendwicę i tyle.

Koniec.

Aha – ja już wjem, co mje jest i trochu mnie naprawili w Koninie. Tam żem był. I tam żem wył i warczał. Ale nic, niebawem, znaczy wkrótce Wam opiszę.

 

opserwacje i czekanie i wielki dzień małej kocicy

No mje tak mniej tera jest, bo znów latali do weta ze mną i mje nie wiadomo co jest, ale na pewno nieco mje lepiej i żem czasnął Zuzannę w łeb a Babę żem zgonił z poduszki. Ale opserwują mje i będa badać, nawet mam już datę kiedy. Duża się boi. A mje się zdaje, że po prostu mje starość dolega i tyle. Coś się psuje ale jakoś narychtujemy. I bede se polował na Zuzannę.

No nic, żeby nie było tylko o chorobach.

EMI pojechała do DOMU na zawsze. Poważnie – jom ktoś chce czy będzie miała łapkę czy nie. Na razie łapka do łokcia to czuje, potem już nie, ale ona wjelce zmyślnie łapki używa do bawjenia się. Pojechała. A już ładnie się tukły z Zuzanną. No nic, może się znajdzie kolejny kot do naprawjenia w naszym kocim warsztacie? Mje to wisi ale Zuzanna by chciała się kumplować i tuc.

A to Emi:

Pan kotek jest chory.

no. Nie było mje, bo strasznie żem się pochorował i nadal się zbieram z tego. Na razie nawet trudno powiedzieć, co mje jest. Może starość mje jest.

Ważne, że jak żem zaczął się pochorowywać tak wjeczorem trochu czy po południu to mje w jednej chwili porwali w taksówkę i zawjeźli leczyć. Bo nie wjem, czy bym noc przetrwnął.

Mje się nie podobało, bo żem musiał dać krew, dać się fotografować z takom papkom w gębie, potem mnie macali i płakałem bo bolało mje. I zastrzyki i kroplówki i żem leżał trzy dni jak szmatka czy coś. I nadal żem taki słaby ale wczoraj już żem chciał na korytarz i do szafy waliłem łapą i szukałem cukierasów.

No nic, naprawiam się, powoli powoli. Ponoć będę zmjeniał styl życia, cokolwiek to jest, byle mje cukierasy zostawili.

P1170381

 

mało szans ale nie ma co. trza próbować.

Wracam do tematu ohydnego prezentu na urodziny. Może w szale mojich urodzin żeście zapomnieli, że żem pisał?

No to przypominam. Mjałem urodziny. No bajery, laurki, konkursy, podarki i OHYDNA niespodzianka – BABA.

Przyjechali goście i zostawili Babę. Baba niby mała, takie żałosne 2,3 kg i niby dorosła, takie tam ze 2-3 lata ale baba charakterna i wjelce asertywna. To takie słowo, jak masz gdzieś, co inny myślom i robisz swoje ale niby że innym nie szkodzisz. No to jednak jak to przemyślę, to ona nie jest asertywna.

Ona jest paskudna bo ona jednak wali łapom i drapie. Jak ja🙂 i gryzie. Jak ja!!!

No to spytacie „w czym problem?” a już mówię. Jest to bieda z podwórka wolnożyjonca, co jej ktoś krzywdę zrobił. Jakby łapkę wyrwał nie z tyłka ale z ramienia. I nie ma tam czucia i nie umi nią machać i to było już raczej dawno, a nie wczoraj.

Dlatego weci mówią, że szanse małe. Ale jednak są. A ona w sumje w porównaniu ze mną to młoda i fszyscy do kupy podjęli decyzję, że trza próbować.

No to próbujemy. Na różne sposoby. Rehabilitujonc ją różnymi rzeczami, polami i prądami i zastrzyki bolesne w pupsko bierze. I zobaczymy. Jak nie będzie mjała czucia  to łapkę straci. Czyli trza zawalczyć. Walczymy codziennie, ona ma na imię Emi i też walczy bo nie chce się rehabilitować. Ale nie z nami te numery. Trza to trza.

Aha jeszcze przywjozła nam gości w uszach – normalnie taką sporą mjejscowość w postaci świerzbów w uszach. Tego nie chcemy i się pozbyliśmy. I jeszcze jom uszy bolały od tego i płakała.

Baba jest wjelce chrakterna i mje się wydaje, że nie da sobie w chrupy dmuchać.

To jest Emi:

P1180056

 

chcecie zobaczyć wjęcej baby Emi?

Podjął żem decyzję.

a nie było łatwo, bo mje Duża wymyśliła kategorie, że niby w tych właśnie kategorjach mają być wybrani ci, co dostaną towar pierwsza klasa.

No po pierwsze, to ja dziękuję wszystkim, co mje pamiętają. TYYYYYYLE życzeń było – nawet żem kartkę dostał i esemesy i na fejsie i na miau.pl i tu i telefony , normalnie żem się zaskoczony poczuł. Dzięki. Fajnie, że nawet stare śmietnikowe kocury majom wielbicielki. No.

Obczajcie kartkę, to od naszej Matki Zastępczej, co się Babami opiekowała, jak ja żem był u Babci. Kartka przedstawia życzenia i koty Matki Zastępczej.

MORF

A propo starych kocurów – Piasek pojechał do DT we Wrocławiu i panny ludzkie zakochujom się bez pamięci. Szaleją za nim. Makabra. Tusty stary kocur bez wjelu zębów🙂

Piasek szuka domu na zawsze – wyjątkowego i żeby go głaskali całymi dniami i nocami.

A jak Piasek pojechał to natura – jak pusta miska – nie znosi pru…próżni. I przyjechała taka baba z okrutnie popsutą łapą, żem pisał, że dostałem ohydny prezent, o niej żem pisał. Ktoś mje współczuje? Ktoś kce coś więcej wiedzieć?

aha, konkurs, no tak – dobra, my mamy SZEŚĆ kategorii i SZEŚCIU zwycięzców czy coś:

Kategorie:

  1. Esencja przekazu – znaczy, że ktoś git napisał i krótko i trafił w sedno ja ja w kuwetę. I tu zwycięża Małgorzata Partyka.
  2. unikalne walory artystyczne – poezja. Znaczy, że ktoś napisał tak, że się rymuje i za serce ujmuje – Igła i Venflon
  3. walor społeczny  – się rozchodzi o fakt, że wpis łączy laurkę dla mje ze zrobieniem czegoś git dla kotów – Lilka Radkowska, co znalazła kociego bebisia w moje urodziny
  4. wielka proza – czyli nie rymuje się, jest dłuższe niż esencja i wjelce piękne jak pełen wór karmy – tinga, co opisała mje jako bohatera wjelkiej sagi
  5. MOJA ulubiona kategoria – wielkość uwjelbienia mje – nieważne czy rymem czy nie – Laura Bugajska, bo jestem bohaterem dla kociaka, co z wojny przyjechał
  6. Trafność laurki – że ktoś opisał mnie idealnie i pięknie (bo taki jestem: idealny i piękny), chociaż Wy mnie nie znacie osobiście – Mjeczysław Naczelnik

Bardzo Was proszę coby adresy z numerem telefonu (koniecznie) podać mje na maila kefir@mailplus.pl i to raz raz.

A jak dostaniecie prezentowe nagrody to się pochwalcie🙂

 

jest impreza. I nie tylko.

no bo jest okazja.

Właśnie żem wrócił od Babci z wjelkiego miasta, żem był sam, bez bab. Luz, drapanie po łebie, cukierasy na każde żądanie, balkon do leżenia i taka kocica Lola, co nikogo nie lubi.

Mje się podobało.W dechę było. Ale żem wrócił w dzień moich URODZIN.

Do bab.

Siódme mam. Domowe, znaczy tyle lat mam dom, a bjologicznie mam w  cholerę więcej, dwa razy wjęcej albo i jeszcze coś.

Jak co roku muszę kurna napisać, że takiego kota jak ja żem był, to nie bardzo ludzie chcom. A szkoda, bo trza se popaczeć perspektywicznie, że każden jest git, nawet jak na początku taki mało wyjściowy jest jak ja.

Tak wjenc 15 sierpnia siedem lat temu żem przyjechał pociągiem z Łodzi ze schroniska a mje bardzo pomogli tu: http://www.kotylion.pl

I tera tak, no mjałem same choroby i niedomagalności oraz nieszczelności. Dużo mje przeszło, coś tam zostało, ale mje to jak rozważę to perspektywicznie (git słowo!) to mje wychodzi, że jest GIT.

I żeby Was nie zanudzać, robimy imprezę.

Polega to na tym, że mje piszecie życzenia ale nie tylko dla mje, dla wszystkich kotów i wymieniacie moją co najmniej jednom GIT cechę. 

Piszecie jednym słowem komentarz tu do tego wpisu. Chyba żem stosownie objaśnił kwestję.

To takie bendą słowne laurki i konkurs jest do czwartku 18 sierpnia do północy.

WARTO – bo mam SZEŚĆ nagród i to jest towar z dobrej półki. I wcale sporo. W sam raz na imprezę i to długom. Dodam, że to dla kota jest i od firmy Josera. 

No to chrupnijcie se ze moje zdrowje i obmyślajcie te laurki.

A ja żem jeszcze dostał właśnie prezent. W cholerę, takiego żem nie chciał. Pokażę jutro.

 

 

 

temat na czasie. długi koniec tygodnia.

Będę ten temat ilustrował obrazami. Bo żem se chciał spać w torbie, żem się wkopał tam z wrzaskiem i ułożył i paczcie – nie Duża mje przeszkadza, nie – ona szanuje mój sen i opchodzi torbę z daleka. Ale tUścioch Zuzanna nie ma szacunku dla starszych.

NIE MA.

Paczcie:

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8UnpVaXM4aktjV0E

 

jak już się napatrzycie – proponuję szykować dla mnie laurki. Szykujcie, ja Wam powiem niebawem kiedy i gdzie i o co chodzi z moim śfjętem. A może kto pamięta sam z siebie.

jedność czasu, mjejsca i akcji.

Duża pamięta ze szkoły, że tragedie stare jak świat, znaczy antyczne mjały taką cechę: fszystko się działo w kupie w tym samym miejscu i tyle.

I my też taką tragedię antyczną z Zuzanną i ze mną w roli głównej zrobili.

Tragedia polega na tym, że żem nie złapał Zuzanny jak trzeba.

A oczyszczenie czyli to coś z katarem, katarzis czy coś to na tym polega, że żem Dużą dziabnął pazurem i się oczyszczała Octeniseptem.

Aha, potem Duża rozmyślała nad przesłaniem tej tragedii i obtnęła mje pazury.

I to by było na tyle. No  i w tragediach antycznych to bab nie było ponoć. To taki jest wjecie, ukłon w stronę nowoczesności, ta Zuzanna.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8TjdTTjRhbFkwaFk