mało szans ale nie ma co. trza próbować.

Wracam do tematu ohydnego prezentu na urodziny. Może w szale mojich urodzin żeście zapomnieli, że żem pisał?

No to przypominam. Mjałem urodziny. No bajery, laurki, konkursy, podarki i OHYDNA niespodzianka – BABA.

Przyjechali goście i zostawili Babę. Baba niby mała, takie żałosne 2,3 kg i niby dorosła, takie tam ze 2-3 lata ale baba charakterna i wjelce asertywna. To takie słowo, jak masz gdzieś, co inny myślom i robisz swoje ale niby że innym nie szkodzisz. No to jednak jak to przemyślę, to ona nie jest asertywna.

Ona jest paskudna bo ona jednak wali łapom i drapie. Jak ja🙂 i gryzie. Jak ja!!!

No to spytacie „w czym problem?” a już mówię. Jest to bieda z podwórka wolnożyjonca, co jej ktoś krzywdę zrobił. Jakby łapkę wyrwał nie z tyłka ale z ramienia. I nie ma tam czucia i nie umi nią machać i to było już raczej dawno, a nie wczoraj.

Dlatego weci mówią, że szanse małe. Ale jednak są. A ona w sumje w porównaniu ze mną to młoda i fszyscy do kupy podjęli decyzję, że trza próbować.

No to próbujemy. Na różne sposoby. Rehabilitujonc ją różnymi rzeczami, polami i prądami i zastrzyki bolesne w pupsko bierze. I zobaczymy. Jak nie będzie mjała czucia  to łapkę straci. Czyli trza zawalczyć. Walczymy codziennie, ona ma na imię Emi i też walczy bo nie chce się rehabilitować. Ale nie z nami te numery. Trza to trza.

Aha jeszcze przywjozła nam gości w uszach – normalnie taką sporą mjejscowość w postaci świerzbów w uszach. Tego nie chcemy i się pozbyliśmy. I jeszcze jom uszy bolały od tego i płakała.

Baba jest wjelce chrakterna i mje się wydaje, że nie da sobie w chrupy dmuchać.

To jest Emi:

P1180056

 

chcecie zobaczyć wjęcej baby Emi?

Podjął żem decyzję.

a nie było łatwo, bo mje Duża wymyśliła kategorie, że niby w tych właśnie kategorjach mają być wybrani ci, co dostaną towar pierwsza klasa.

No po pierwsze, to ja dziękuję wszystkim, co mje pamiętają. TYYYYYYLE życzeń było – nawet żem kartkę dostał i esemesy i na fejsie i na miau.pl i tu i telefony , normalnie żem się zaskoczony poczuł. Dzięki. Fajnie, że nawet stare śmietnikowe kocury majom wielbicielki. No.

Obczajcie kartkę, to od naszej Matki Zastępczej, co się Babami opiekowała, jak ja żem był u Babci. Kartka przedstawia życzenia i koty Matki Zastępczej.

MORF

A propo starych kocurów – Piasek pojechał do DT we Wrocławiu i panny ludzkie zakochujom się bez pamięci. Szaleją za nim. Makabra. Tusty stary kocur bez wjelu zębów🙂

Piasek szuka domu na zawsze – wyjątkowego i żeby go głaskali całymi dniami i nocami.

A jak Piasek pojechał to natura – jak pusta miska – nie znosi pru…próżni. I przyjechała taka baba z okrutnie popsutą łapą, żem pisał, że dostałem ohydny prezent, o niej żem pisał. Ktoś mje współczuje? Ktoś kce coś więcej wiedzieć?

aha, konkurs, no tak – dobra, my mamy SZEŚĆ kategorii i SZEŚCIU zwycięzców czy coś:

Kategorie:

  1. Esencja przekazu – znaczy, że ktoś git napisał i krótko i trafił w sedno ja ja w kuwetę. I tu zwycięża Małgorzata Partyka.
  2. unikalne walory artystyczne – poezja. Znaczy, że ktoś napisał tak, że się rymuje i za serce ujmuje – Igła i Venflon
  3. walor społeczny  – się rozchodzi o fakt, że wpis łączy laurkę dla mje ze zrobieniem czegoś git dla kotów – Lilka Radkowska, co znalazła kociego bebisia w moje urodziny
  4. wielka proza – czyli nie rymuje się, jest dłuższe niż esencja i wjelce piękne jak pełen wór karmy – tinga, co opisała mje jako bohatera wjelkiej sagi
  5. MOJA ulubiona kategoria – wielkość uwjelbienia mje – nieważne czy rymem czy nie – Laura Bugajska, bo jestem bohaterem dla kociaka, co z wojny przyjechał
  6. Trafność laurki – że ktoś opisał mnie idealnie i pięknie (bo taki jestem: idealny i piękny), chociaż Wy mnie nie znacie osobiście – Mjeczysław Naczelnik

Bardzo Was proszę coby adresy z numerem telefonu (koniecznie) podać mje na maila kefir@mailplus.pl i to raz raz.

A jak dostaniecie prezentowe nagrody to się pochwalcie🙂

 

jest impreza. I nie tylko.

no bo jest okazja.

Właśnie żem wrócił od Babci z wjelkiego miasta, żem był sam, bez bab. Luz, drapanie po łebie, cukierasy na każde żądanie, balkon do leżenia i taka kocica Lola, co nikogo nie lubi.

Mje się podobało.W dechę było. Ale żem wrócił w dzień moich URODZIN.

Do bab.

Siódme mam. Domowe, znaczy tyle lat mam dom, a bjologicznie mam w  cholerę więcej, dwa razy wjęcej albo i jeszcze coś.

Jak co roku muszę kurna napisać, że takiego kota jak ja żem był, to nie bardzo ludzie chcom. A szkoda, bo trza se popaczeć perspektywicznie, że każden jest git, nawet jak na początku taki mało wyjściowy jest jak ja.

Tak wjenc 15 sierpnia siedem lat temu żem przyjechał pociągiem z Łodzi ze schroniska a mje bardzo pomogli tu: http://www.kotylion.pl

I tera tak, no mjałem same choroby i niedomagalności oraz nieszczelności. Dużo mje przeszło, coś tam zostało, ale mje to jak rozważę to perspektywicznie (git słowo!) to mje wychodzi, że jest GIT.

I żeby Was nie zanudzać, robimy imprezę.

Polega to na tym, że mje piszecie życzenia ale nie tylko dla mje, dla wszystkich kotów i wymieniacie moją co najmniej jednom GIT cechę. 

Piszecie jednym słowem komentarz tu do tego wpisu. Chyba żem stosownie objaśnił kwestję.

To takie bendą słowne laurki i konkurs jest do czwartku 18 sierpnia do północy.

WARTO – bo mam SZEŚĆ nagród i to jest towar z dobrej półki. I wcale sporo. W sam raz na imprezę i to długom. Dodam, że to dla kota jest i od firmy Josera. 

No to chrupnijcie se ze moje zdrowje i obmyślajcie te laurki.

A ja żem jeszcze dostał właśnie prezent. W cholerę, takiego żem nie chciał. Pokażę jutro.

 

 

 

temat na czasie. długi koniec tygodnia.

Będę ten temat ilustrował obrazami. Bo żem se chciał spać w torbie, żem się wkopał tam z wrzaskiem i ułożył i paczcie – nie Duża mje przeszkadza, nie – ona szanuje mój sen i opchodzi torbę z daleka. Ale tUścioch Zuzanna nie ma szacunku dla starszych.

NIE MA.

Paczcie:

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8UnpVaXM4aktjV0E

 

jak już się napatrzycie – proponuję szykować dla mnie laurki. Szykujcie, ja Wam powiem niebawem kiedy i gdzie i o co chodzi z moim śfjętem. A może kto pamięta sam z siebie.

jedność czasu, mjejsca i akcji.

Duża pamięta ze szkoły, że tragedie stare jak świat, znaczy antyczne mjały taką cechę: fszystko się działo w kupie w tym samym miejscu i tyle.

I my też taką tragedię antyczną z Zuzanną i ze mną w roli głównej zrobili.

Tragedia polega na tym, że żem nie złapał Zuzanny jak trzeba.

A oczyszczenie czyli to coś z katarem, katarzis czy coś to na tym polega, że żem Dużą dziabnął pazurem i się oczyszczała Octeniseptem.

Aha, potem Duża rozmyślała nad przesłaniem tej tragedii i obtnęła mje pazury.

I to by było na tyle. No  i w tragediach antycznych to bab nie było ponoć. To taki jest wjecie, ukłon w stronę nowoczesności, ta Zuzanna.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8TjdTTjRhbFkwaFk

 

na razie, Anton.

Anton mjał zero fajnego życia najpierw. Bezdomność, śmietniki, potem miał opiekę ale nie za dobrą, zaczął chorować na jelita i cudem się znalazł pod opieką Neko i jednej takiej Dużej M.

I miał wciąż chore te jelita i strasznie chore i badania mjał i dłuuugo nie było polepszenia i się okazało w końcu, że to bardzo zły rak. Chłoniak. Uciekał mocno przed nim i go naprawiali ale to się nie da.

No i mjał DOM. Nawet można powjedzieć, że dwa, bo jak Dużej M. nie było to mjał taki dodatkowy, gdzie go wjelce kochali też.

I od dziś Antona nie ma z nami. Dużej M. smutno. Weźta pomyślcie ciepło i jeszcze tak Wam napiszę, że bardzo to pjękne, że ona się nie bała, że on odejdzie i go miała mimo wszystko i kochała. A nie że powiedziała, że nie weźmie bo patrzeć nie może na chorego kota, albo że jej żal i takie tam.

My na fejsie też go pożegnali:

https://www.facebook.com/bandatrojgapl/

My Antona tam pamjętamy, a raczej Duzi pamiętają, jak on leżał na plecach i trzeba było go drapać i jak szaleńczo latał po jedzenie do kuchni i jakie mjał oczyska fajne.

Na razie, Anton.

 

 

 

 

jak niektórzy plażują.

Ja nie. Ja wolę z resztą tych głąbów siedzieć na kanapie jak słońce świeci. No i na balkonie. Trochę my za starzy na wędrówki a trochę też nam się nie chce. Spać w słońcu można tu i ptaki śpiewają. No może zezowata Zuzanna by chciała na plażę, ale tam nie ma chyba much/ciem/ćmów i takich tam do zabawy.

No nic – niektórzy lubjejom plażę. A wiecie kto? Pamiętacie Babę Maję? Co nie chodzi i jest wjelce dzielna i ma super dom?

Była u nas jaki rok temu: https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2015/08/29/slimaczyca-maja-zwana-syrenka/

A tera normalnie jest na dłuuugich wakacjach nad morzem. Bo widzicie, jak kot chce i jak ludziom się chce i przemyślą fszytsko to MOŻNA z nami mjeć git wakacje.

Baba Maja ma na imię Bobek, ciekawe kurna czemu, no i jest z Dużymi w spokojnym pensjocośtam, gdzie koty mile widziane i ma tam wjele przygód, na przykład kopie w ziemi i trzeba ją kąpać.

Paczcie – spaceruje:

Ma tam taką choinkę co lubi pod nią kopać. Jak pjes normalnie.

No tera tak – tam jest bardzo cicho i spokojnie, aż dziwne, że takie git miejsce i można iść na plażę. To jakby kupa żwirku nad wodą i ludzie tam chętnie siedzom a ludzkie młode se kleją figury z tego żwirku. Ciekawe.

Bobek Maja ma specjalny plecak, co ja noszą w nim i se z Dużymi w cieniu wypoczywa i jej się podoba. Młoda jest i od zawsze podróżowała i mjała przygody to ciekawska jest i odważna.

V__564D

Ten plecak jest cwany, dobry na kota, można z przodu i z tyłu człowieka nosić. Praktyczna rzecz.

No i to są wakacje, a nie jakieś siedzenie na balkonie w koszu opsikanym przez Piaska albo latanie z ćmom w pysku jak Zuzanna. Trochu mje się zaczyna zazdrość budzić w sercu. Ale nic, Majka Bobku – baw się dobrze!

A podziękować żem chciał Dużej Bobka za foty. No.

Emanuję pjęknem.

No to wiecie – jest we mnie piękno, było i będzie. Może i trochę żem se zdziadział i schudnął ale co tam.

Ważne, że dbam o siebie i wjelce regularnie odwiedzam mój kącik urody gdzie mnie czeszą aż się wścieknę, najpierw mje się podoba i lubię a potem mje łapa lata. Ale ponieważ  trza mnie dobrze wyczesać, żebym się błyszczał i był jedwabisty jak zezowata tłuściocha Zuzanna, to trzeba czasu. A ja nieco żem niecierpliwy. Albo se daję jeden tylko bok czesać. albo co.

A tu widać, jak się poddaję rytułałom piękna, czego i Wam życzę.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8Tnc4dExMRTlRNzg

 

 

proste powody do radości.

No mówję Wam. Piasek/Rysiek – uczą go fszystkiego, między innymi uczą go chodzenia do kuwety, bo on preferyzuje podkład. No i cudują. Podkład do kuwety kładą, potem mniejszy, posypią żwirkiem, cieszą się, jak tam pójdzie, bo on nieufny jest wjelce wobec żwirku. No i tańczą wokół czterech kuwet a my mamy ubaw w tym zalewie letniej nudy i MY se chodzimy na podkład, co wkurza Dużą, bo podkłady som kosztowne i nie dla nas. A mje się podoba i Babie Milejdi też.

No nic, dziś się cieszyli jak gupi, Duży rano zostawił takom wiadomość Dużej:

P1170955

Duża się cieszy. A że radości nie jest nigdy dość, zupełnie jak chrupów, to jeszcze czasnęła Ryśkowi nową fotę od środka i tam widać, że on się skleja, niebywale powoli bo stary i krzywy ALE się skleja. No nic. To jeszcze dla tych, co nie obczajają na fejsbuku moich filmów:

macie filmy z Ryśkiem –

ten jest z pierwszych dni –

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8TFpnRmNsbVQxTjA

dwa najnowsze, se warto obczaić wiele szczegółów, którymi się te filmy różniom, znaczy jak się zmienił Piasek:

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8RlhNV1hnM3VjM1U

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8VHNTOVZNTDV5b00

 

No to szukajcie zmian i różnic. I mjejcie powody do radości, nie muszom być związane z zieloną kuwetą.  Ja żem oznaczył pościel dziś i NIKT nie pisze karteczek. Trochu mje smutno.

 

Byłoby osiem lat, ale nie będzie.

no.  Nie ma jak mondrze pisać o takich rzeczach wiecznych. Bo jest ktoś i nagle go nie ma i tak nie ma go już i koniec i choćbym kurde walił łapą w szafkę, to nie zmjeni się to, że go nie ma.

Kefir. Jutro by mjał ósme urodziny u nas a takie prawdziwe to pewnie tak z pjetnaste.

Jedno pewne MJE by nie było bez niego. NIC by nie było u nas bez niego.  Dlatego on jest na górze na tytule bloga. I będzie.

Popaczjamy se razem w tył, dobra?

tak żem o nim pisał w 2013, jak my z tym blogiem zaczynali

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2013/07/19/kazali-napisac-ze-jutro-wielki-dzien/

a tak w 2014:

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2014/07/21/on-ma-urodziny-kefir-znaczy-szoste/

i w tym roku 2015, co minął

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2015/07/21/birthsday-boy/

i co go zabrał ze sobą 24 października

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2015/10/24/koniec/

Trzymaj się Kefir, gupku Ty.

Bez Ciebie nie jest tak samo, ale ja muszę ciongnąć ten wózek. Żeby pomagać i żeby ludzie się też uśmjechali jak czytają, no nie?