Miasto na Ś. i historia przyjaźni.

Duża mówi, że miasto ładne, że żywe i fajne całkiem i mają Czerwonego Barona (taki lotnik z dawnej wojny) i sale z nietoperzami (w leśnictwie takie coś mają) i mają dzika w herbie i pluszowe dziki można tam kupić i dobre ciasta i Fszystko.

I zna tam jednych takich Dużych, co mają git koty. Stare i Fstrętne jak ja 🙂 a wjelce kochane.

No i w tym mieŚcie na Ś. jest schronisko. Wygląda odpowiedzialnie i że mjasto jest małe, to nie jest łatwo o domy.

To żem postanowił Wam pokazać prawdziwą przyjaźń, co tam czeka.

Psią przyjaźń, co można do niej dołączyć i chłopaków se adoptować.

Jak kto ma tam niedaleko – zajrzyjcie do psów i kotów a jak kto ma daleko, to na fejsa skoczcie polubić.

A teraz poznajcie git psów: Jeżyk i Śnieżek (ale imiona są trudne dla mje), ale psy są wielce super:

http://schroniskoswidnica.pl/index.php/2017/03/18/jezyk-i-sniezek/

 

 

no i Kropka. I Tosia.

ale nim Kropkę pokażę, to jeszcze Wam powiem, że Iskierka, co ją chyba pamiętacie??? No więc Iskierka ma się dobrze i jest całkiem git w domu i ją lubieją, ale jej się w sumie nie da nie lubić. Ma ona takiego stajla, że podbija serca.

No my to nadal trzymamy kciuki, żeby było git na zawsze. Ona se mieszka jako jedyny kot a że ona lubi ludzi, to jest nieźle. My się tam cieszymy, bo to ważne, żeby koty miały miłe domy z opieką i lubieniem. Na zdjęciach to ona wciąż wygląda jak śpiąca albo co. No ale ona nigdy tam fotogeniczna nie była. No i ma na imię Tosia, dzięx za foty z domu 🙂

No a jak się napatrzycie na nią, to zapraszam na film z mega akcją, powaga, się dzieje, w roli głównej i jedynej pacjentka Kropka, co jest postrzelona i niech temu „szczelcowi” w dupsku wypali wiatrówka.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8Yzc0UFM1bk1xeEE

a tu jak się próbuje naprawiać a Pimpek jom nadzoruje jak widzimy.

No to tyle mam wieści ale mniemam, że Wam się podobają. Co?

 

 

come back. znaczy powrót i gnojki na pokładzie.

Żem przegiął z milczeniem, ale jak ja milczę, to oznacza, że żem jest mocno zajęty. I tak też jest. W same samiutkie śwjęta przyjechały dwa gnojki. Jeden Pimpek, co go może pamiętacie a drugi to taka Kropka, co ma własny dom i nie chodzi. No i próbujemy, ale oba przypadki są trudne.
Jakby nie paczeć, jest wesoło. Gnojek Pimpek to kamikadze czy coś, bo jak ja śpię, on mje po głowie liże. Wjecie, łapę mam ciężką. Ale on mnie tak zadziwia, że żem zapomniał łapę podnieść. Tylko za pomocą oka się dziwiłem. I zasnąłem.
A ta druga baba to baba Kropka – niby młoda ale wielka i gadatliwa. I suwa tyłek, bo ją poszczelili i cud, że żyje.  Najpierw Zuzanna se wypluwała płuca z syczenia i nie mogła nadążyć z warczeniem, ale jej przeszło.
Teraz się okazuje, ze pacjenci trzymają sztamę i ganiają się jak umią razem. Jedno się potyka, drugie tyłek ciągnie i rzucają w siebie piłkami. Poważnie. Bierze taki gnojek piłkę czy myszkę w zęby i pluje na odległość. Wjelką popularnością cieszą się znów zatyczki do uszów. Pimpek eksploruje pod poduszką Dużej z zapałem, żeby je znaleźć. Kropka z zatyczką w paszczy suwa się po chacie.
Duzi sprzątają po Kropce szczególnie. Ale jak ona gada! Woła bo głodna, bo pogłaskać, bo chce na kanapę a nie umi. Albo tak woła, bo się nudzi. Dziś o 2 nad ranem się nudziła, Pimpek spał, to Duża wylazła się bawić chwilę z Kropką. Baba Kropka bulgotała komicznie z uciechy.
Oba lubjeją balkon i wędkę bird. czyli ptak I jeść.
Ja tam se paczę, zawsze jakaś rozrywka. Nauczyłem Pimpka żreć trawę na balkonie.
Na razie poziom podstawowy czyli „pożeraj i ugniataj tyłkiem w donicy”, ale niebawem przejdziemy krok dalej do „rzygaj trawą na pościel”.
Pimpek jest pojętna bestia, da radę.
Zapytam Dużą od Kropki, może pozwoli ją pokazać tutaj. Może Was ona ciekawi. Póki co ja planuję spać, Pimpek lata i się odbija od ścian, Kropka zrobiła kupę do szyny w szafie suwanej i Duża mjała szczęście, że nie przesuwała se tych dżwi, tylko zauważyła kupę.
Aha, pacjenci dostali worek zabawek i tera Fszyscy mamy jazdę, ja żem wybrał największe piłki.
Mje się kojarzą z łbem kota, co go można z liścia walnąć.
Niebawem będzie wjęcej wieści.

Wielki dzień.

Znaczy się musicie zgadnąć, o co mje chodzi.

Podpowiedź mam taką: ma to związek z Dużą i upływem czasu. Znaczy ze starzeniem się co dotyka Fszystkich, nawet mje.

A tu jeszcze podpowiedź: prezenty som z tej okazji dziwaczne – o:

P1180942

Jak zgadniecie, to możecie skomentować tu tym Waszym zgadnięciem. A ja idę powitać Księcia Pana.

Najlepszego Lilka!

Trochu żem się spóźnił ale pragnę Wam pszypomnieć, że LILKA ma drugie urodziny.

Pamiętacie Lilkę? No więc dwa lata temu ja znaleźli w piwnicy w wielkim mjeście. Se leżała i byłą chora. I leczyli ale do domu nie mogli wziąć, bo tam stary chorutki kot. No i Lilka byłą u nas i miała ślepe oczy oraz padaczkę i spowodowała u Dużej krwotok z przegryzionego palca i jej też przegryzła torebkę od stawu. To chrupnięcie to ona do dziś pamięta.

Tu tak mniej więcej początki baby Lilki

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2015/06/09/totalna-padaka-i-zajety-kibel/

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2015/06/18/nowa-baba-nowe-foty-i-kleksowe-klopty/

No i Lilka to perspektyf nie miała… a jednak się stał wjelki cud, większy niż pełna miska o 4 rano.

DOM znalazła właśnie tam, gdzie te chora stara kocica. I se żyją. I trzeba się poważnie z szacunkiem kłaniać Dużym, że się opiekują, że ciągle na weta dają i że nie robią ochów z tego, że czeba co ileś tam  godzin w domu być i leki dawać. I że starsza baba sika i nie tylko i to wszędzie. Normalnie ze złota te Duże som.

Lilka ma padaczkę – coś jak Iwanika – ta fajna psica z Lublina. Nie trza się bać, trza to opanować. I kochać trza. Chrupy też miel som widziane.

Babo Lilko i Duzi Baby Lilki i Benity! Najlepszego!

 

Lilka

 

Jak żem się otarł o arysKOTrację.

Był żem zajęty wkurzaniem fszystkich i wrzaskami i nagle przyszła Duża z kontenerem. Mje to nie rusza, bo to to co chwilę jakieś gnojki tymczasowe są.

To żem kontynuował przesuwanie Baby wzrokiem, bo mje się chciało na ciepłą poduchę.

A z kontenera wylazł srebrny taki Książę Pan. Znaczy on ma na imię Lolek ale jest wjelce szlachetny i pełen rasowości brytyjskiej to my go tak nazywamy z czciom czy coś. On ma korzenie mjędzynarodowe. Ja mam mjędzyśmietnikowe.

On  jest mały bo roku nie ma, gUpi, wielki i ma durne pomysły – w sam raz kumpel dla Zuzanny. I był u nas jak jego Mummy and Daddy se pojechali.

Ja żem tam nie obczajał go, on do mnie piszczał i do Baby gruchał a Zuzanna dała mu parobkową naszą szkołę życia i wycia.

On się zachowywał, jakby my byli z jednej dzielni z Łodzi (jak ja) albo z fabryki Teknia (jak Zuzanna). Gościu ma cechy proretari..proletaria.. znaczy gościu jest nasz. Tuszę, że przekona do siebie Zuzannę. Łączy ich miłość do wody, zlewu i wylewania cieczy.

Książę Pan umi skakać do wanny, robić rozpiernicz jak leci i drzeć gebę. W porzo, będą z niego koty.

Ujmuje on pluszowością, wszyscy piszczą „ach jaki milusi” ale normalnie to jest git chłop. Ufam, że zaszczyci nas jeszcze kiedyś, bo przy nim może i z Zuzanny będzie dama.

No. Obczajcie Księcia Pana.

 

Spokój w małej Prowansji.

Słońce na balkonie nie było ostre, ale przyjemny cień białej wikliny otulonej eleganckim wzorem ceraty, zapewniającej spokój w wietrzne dni, a więc ten cień i cerata potęgowały uczucie ciepła w pierwszych wiosennych dniach i drzemka w koszu przynosiła spokój duszy. Plecionka skrzypnęła czasem pod moim ciężarem i było tak błogo.

Otoczony zielenią, która nader nieporadnie próbuje wznieść się do światła, przygniatana często moim tyłkiem zasiadającym na donicach, a więc otoczony tą zielenią – rozmyślałem.

I wtedy MJE wleźli z aparatem i żem się obudził i wylazłem i wkurzony poszłem wtłuc Zuzannie. I było filmy kręcić?

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8ejBlWWJyYVVTUU0

 

 

 

65 milionów ludzi to ma.

i ten pjes też ma. I nasza tymczaska Lilka, co mjeszka w wielkim mieście też to ma.

Padaczka – takie coś, że się ma ataki i trzeba to leczyć, znaczy ataki łagodzić czy nawet tak można cwanie działać, żeby ataków nie było.  Dlaczego ta padaczka jest – czasem nie wiadomo albo można jakąś przyczynę znaleźć. Wjele jest możliwości i to tajemnicza dość pszypadłość. Ale da się kontrolować i ogarnąć. Ale trzeba naprawdę pokochać takiego zwierzaka i dbać i obczajać co i jak i leki dawać i sprawdzać, czy od leków to się wątroba na przykład nie psuje. Duża Lilki to by mogła se książkę o tym pisać.

Ale jak takiego zwjerza z padaczką zostawić? W schronisku? No i tera my znaleźli takiego prawie kota – bo mały i kudłaty. I ma jakby jedno oko jak ja chyba. I słabo widzi i tę padaczkę ma. Jest to psia wjelce ładna i puchata Baba. Na imię ma Iwanika.

A tu jak o niej piszą wolontariusze, znaczy duzi pomagacze ze schronu w  Lublinie:

Iwanika ma około 8 lat. Jest bardzo kontaktowa i przyjacielska. Uwielbia być noszona na rękach i przytulana. Chętnie przesiaduje też na kolanach opiekuna. Najchętniej chodziłaby za człowiekiem krok w krok. Kiedy nie zwraca się na nią uwagi, grzecznie odpoczywa w wyznaczonym miejscu. Jest posłuszna, na spacerach przybiega na zawołanie. Lubi bawić się z człowiekiem. Niestety bywa zazdrosna o inne psy, więc najlepiej czułaby się jako jedyny pupil w domu. Jej stosunek do kotów i innych zwierząt jest nieznany. Sunia niedowidzi i jest chora na padaczkę.

No i tera tak. Może weźmjecie link do tego wpisu i pokażecie na fejsbuku i gdzie tam jeszcze ludziom? Co? Bym prosił.

A to Baba Iwanika, zwróćcie uwagę, znaczy obczajcie, jej MORFOIDALNOŚĆ!  Pokażmy jom światu, dobra? A co do tej padaczki, naprawdę się ogarnąć da i można żyć se wcale dobrze i długo.

DSC_0150 (2)DSC_1090 (2)DSC_1100 (2)

Fajna Baba nie? A jak kto doczytał do tego mjejsca, to ja obiecuję git obrazy z koronką w tle niebawem, znaczy wkrótce.

Starsza pani lata.

Jest tak: na starość przychodzi mondrość, podobno.

Bo mądrość jak mówią, to przychodzi z wiekiem, ale czasem to jest wjeko od trumny.

Mje to nie grozi, bo ze starości to ja jestem tylko wredniej upierdliwy i nic więcej. Mądrość żem miał i mam wielką. Wiem na przykład, że rano trzeba wstać, napchać się kaczusi z ziemniaczkami i i spać tak długo aż będzie świeża woda w misce. Jak już jest to się wstaje, pije i jęczy na spacer. I spać potem. Po drodze można zapolować z zasadzki, bo ja słabo biegam, to z zasadzki poluję. Na Zuzannę na przykład. Można też przepychać ofjarę wzrokiem. W tym jestem dobry.

Siadam, paczam i przepycham kota wzrokiem i paczaniem oka. Raz raz i spiernicza z poduszki i ja mam ciepłą poduszkę pod tyłek.

No ale dość o mje.

Chcę Wam pokazać babę Milejdi, co jak wiecie jest stara, chuda, ma 3 zęby i ostatnio chorowała tak jakoś bardzo, że Duża już jom widziała w małej urnie.  Powaga. Ona już parę razy to tak się bujała przy tenczowym moście. Ale siem póki co cofa od tego mostu.

Czasem też jej się cofa, ale to inna historia jest.

Póki co się baba wygramoliła z tego jakoś. I uwaga – baba nie jest na żadnych prochach, baba leków nie bjerze a paczcie jak starsza pani lata.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8Mkxwd3VLb1owWXc

 

Jak tak nie latam, ja mam grację czołga czy tam pancerfausta, taką inną zwinność i lekkość. No.