Starsza pani lata.

Jest tak: na starość przychodzi mondrość, podobno.

Bo mądrość jak mówią, to przychodzi z wiekiem, ale czasem to jest wjeko od trumny.

Mje to nie grozi, bo ze starości to ja jestem tylko wredniej upierdliwy i nic więcej. Mądrość żem miał i mam wielką. Wiem na przykład, że rano trzeba wstać, napchać się kaczusi z ziemniaczkami i i spać tak długo aż będzie świeża woda w misce. Jak już jest to się wstaje, pije i jęczy na spacer. I spać potem. Po drodze można zapolować z zasadzki, bo ja słabo biegam, to z zasadzki poluję. Na Zuzannę na przykład. Można też przepychać ofjarę wzrokiem. W tym jestem dobry.

Siadam, paczam i przepycham kota wzrokiem i paczaniem oka. Raz raz i spiernicza z poduszki i ja mam ciepłą poduszkę pod tyłek.

No ale dość o mje.

Chcę Wam pokazać babę Milejdi, co jak wiecie jest stara, chuda, ma 3 zęby i ostatnio chorowała tak jakoś bardzo, że Duża już jom widziała w małej urnie.  Powaga. Ona już parę razy to tak się bujała przy tenczowym moście. Ale siem póki co cofa od tego mostu.

Czasem też jej się cofa, ale to inna historia jest.

Póki co się baba wygramoliła z tego jakoś. I uwaga – baba nie jest na żadnych prochach, baba leków nie bjerze a paczcie jak starsza pani lata.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8Mkxwd3VLb1owWXc

 

Jak tak nie latam, ja mam grację czołga czy tam pancerfausta, taką inną zwinność i lekkość. No.

 

Najlepszego dla Dużego.

Mamy pierwszego dnia wiosny a nasz Duży ma urodziny. Z tej okazji żem chciał powiedzieć, że mu życzę wjelce dobrze.

Ma on bowiem dla mje czas i zawsze mje pomiesza chrupy w misce, bo ja lubię, jak mam pomieszane.

I rozumie, że trzeba mi też sypać obok miski i że trzeba ze mną chodzić na spacer jak chcę a chcę często i na koniec dnia o 23 też chcę obczaić korytarz.

Kwęka, ale idzie.

I dlatego zafsze mu towarzyszę w łazience i się drę po piątej rano, bo bym tę pomieszaną kaczusię już chciał.

Bawimy się czasem w kocią wojnę i czasem go ukąszę ale tak przyjaźnie. Dobrze mje się z nim śpi ale Duży nie lubi za bardzo jak ma mój nos przy obliczu, bo że niby gryzę.

Jak mam tyłek przy obliczu też źle, bo śmierdzę. Wybaczam Dużemu tę marudność.

Zrobił mje wchodzidełko na kanapę, bo mam stare nogi i ze mną rozmawia i się rozumiemy. Tak mi się wydaje.

Najlepszego!

 

weekend pożegnań.

Mje tam niby fszystko jedno, ale Duzi się niby śmiejom i cieszą  a w środku się bardzo martwią, jak to będzie.

Tyle już tych kotów tu było i pojechały se do domów, że już by Duzi mogli się ogarnomć z emocjami.

Ale się nie ogarniają i wciąż się boją i cieszą zarazem w jednej chwili, komiczne.

Pojechała Baba Łapka, co nie chodziła a już chodzi ale jeszcze z sikaniem problem. Oby ją dom kochał mimo wszystko.Bo nie jest łatwo mieć sikacza w domu ale można to ogarnąć jak się ma chęć i miłość.

Taka była:   https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8UDlyNXE2VVY1cW8

Taka jest: https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8aU56Vmh3b1BtOTg

Pojechała Baba Iskierka, co pół roku czekała i jest stara nieco i chora na serce. Coby ją też kochali i rozumieli ją dobrze i jej potrzeby i takie tam. Tu nam macha na pożegnanie.

P1180882

No niech mają dobre życie.

A ja też żem pożegnał coś. Nie kogoś. Moje KRZESŁO ulubione z balkonu, co żem je mjał od wielu lat. I tera była w nocy wichura i krzesło latało trochu albo i więcej i nie dało rady wylądować bezpiecznie i je musieli wyrzucić.

Takie było i je mjałem od kiedy tu mjeszkam, znaczy z siedem lat i się ze mną przeprowadzało nawet. Lubiłem je.

P1040819

Jak żem stracił to krzesło, to mje chcieli Duzi pocieszyć i aranżowali dla mnie wiosenny balkon. Pocieszyłem się, mam taką tera aranżację, zwraca uwagę prowansalski kosz ze śmjetnika. Czekam też, aż mje trawa w pojemnikach odrośnie, bo nie mam czym rzygać.

P1180890

I oprócz pożegnań, ktoś nam przybył ale nie kot. To by było za proste. Opowjem, spoko.

 

 

 

 

 

 

Kobierce, wonności i u weta okropności.

Tera jest tak, że u nas mieszka Łapka co kuśtyka i sika. Wiecie, bo żem pokazywał ją. Ma ksywę Pisianka bo posikuje ale my tera wczoraj wielkie fanfary odpalili, bo umie robić kupę do kuwety!

SAMA! Wszyscy Duzi się cieszą niebywale. A siku to różnie jej wychodzi ale trochę przed kuwetami czasem się udaje, to mają znowóż powód do świętowania.

Nie rozumiem, ale niech im będzie i niech się cieszą drobjazgami a mi dają chrupy.

Zapytacie, skąd żem wziął tytuł. Już mówię:

Duża kupiła odpad. Odpad wykładziny za 1,99 zł i ten odpad zwany jest kobiercem i my se oszczymy pazury, bo Duży zrobił nam rampę na skos coby kalekie koty mogły se po rampie i kobiercu włazić na kanapę. Model jest rozwojowy  wyjontkowy taki unikat.

Kobierzec się szczempi  można szarpać go i jest git. Każdy z nas się bawi na kobiercu i może dostaniemy jeszcze taki kiedyś.

A wonności? To już trzeba pytać Łapkę, he he he. Szczególnie jak przez trzy tygodnie do kuwety z niczym nie trafiała.

Wiosna nam też przyniosła coś interesujoncego – PTAKI wróciły na balkon, może wskutek tego że smog se poszedł? Spekulacje mje nie interesują, ptaki w sumie też, ale Zuzanna zezuje okrutnie i szczeka. Łapka umi się czaić i czyhać, kuternoga jedna, cwana jest.

A najlepsze są te ptaki – bo się mało boją i se jedzą  jak koty patrzą. Powaga – jedzą se kule z ziarnami u góry a z dołu zezuje Zuzanna i kuternoga.

A jeszcze z wiosennych njiusów – żem obczaił pierwsze słoneczne plamy i żem TAK na stole leżał, że jak stół myli to wokół mje , bo żem leżał.

Aha, na te szczęśliwe opowieści cieniem się kładzie dzisiejszy dzień bo żem był u weta z Babą Milejdi i z Iskierką. Było fatalnie ale my z twarzami wyszli. Duża została płacić. Zniszczeń żem nie zrobił. Iskierka była spanikowana jak zawsze ale jom sos z saszetki ukoił i se tera śpi. Ja żem zrobił wrażenie jak zawsze a Baba dostała zaszczyk.

Bym wolał tej wiosny już tam NIE jechać.

No i tyle u nas. No.

Jak żem świętował pod prąd.

Ja żem nigdy nie był populistyczny znaczy żem Fszystkim nie schlebiał czy coś.

Uwaga: to zdanie mje kosztowało pół godziny myślenia, jeden wpiernicz Zuzannie i mega walenie łapą w szafę. Bo żem się starał mądrze jak Kefir pisać a mje nie wychodzi.

To tera po mojemu, bo mje się oko wybałusza od myślenia.

Warto iść pod prąd. Nie być w tej tam masie tylko coś se wykminiać po swojemu. Ja tak robię i jestem INNY i wcale nie jest to złe tylko fajowe.Dzięki temu mje zauważacie, zaglądacie i możemy se razem pomagać.

A dziś w dzień bab kocich i ludzkich  JA żem znów był INNY i to nie ja dawałem prezenty ale  JA żem dostał największy prezent i paczkę wjelką od Bab.

Drogie Kobiety Angelino i Elżbieto normalnie żem się rozradował i tera to JA świętuję, tylko mje nie chcą dać pościeli tej w koty, bo niby popsuję czy popuszczę. No nic. Ponegocjuję jeszcze.

Dziękuję Wam wjelce!

P1180851

 

 

 

 

otoczony babami.

Jest święto bab ludzkich i kocich.

Zostałem wytypowany przez Dużą, żeby hołdy składać i żeby gadać, jakie to baby są git.

Bendę asertywny jak zafsze i odniosę się asertywnie do bab kocich. Mje nie podoba się, że mje one otaczają. Nie ma równoważności i nie ma harmonijki czy harmonii.

Jestem ja i baby.

Obecnie mje otaczają CZTERY baby: Milejdi, Zuzanna, Iskierka i Łapka. To jest w jakiś tam sposób niekomfortowe.

Żem zajął się retrospekcjom i wyszło mi, że ZAWSZE był żem zdominowany babami, czy małymi tymczasowymi czy starymi.

W takim układzie wywierają mje naciski i presję i takie moje życzenia pod przymusem składane i jako takie nie majom mocy  wiążącej.

Aby być wiernym sobie i the Morf way of life powiem po mojemu otwarcie i prosto w Wasze oczy czy oko, ile tam macie:

Poważnie wiem, że baby mają ciężko. Mają te małe kociaki i są z nimi same. Muszą brzuch mieć pełny by o nie dbać i jeszcze ich brzuchy napełnić. I muszą je nauczyć Fszytskiego i jak żyć żeby wyróść na kota. A potem znów od nowa mają te małe a świat nie jest dobry dla malców.

To ja życzę Powszechnej Sterylizacji – takiej organizacji od pomagania kocim babom, żeby ludzie ją wspierali, piątaki dawali, żeby biedy nie było a kocie baby żeby mogły się skoncentrować na polowaniu na piłki z włosami albo na wymuszaniu pasztetów z bażanta a nie na walce o każden dzień i zdrowie.

Zamiast goździków i rajstopów – piątak dla Pań Kotek. Żeby nie było, że jej ich nie szanuję i nie cenię. Cenię Panie Kotki, szczególnie jak mje niedawno chuchro Milejdi ostatniom gałkę oczną rozwaliła. Duża też to doceniła i żem kosztowne wielce krople dostał.

Do rzeczy: to jest skarbonka dla Pań Kotek

Fundacja «Szare, bure i łaciate»
ul. Kopalniana 14 m 3, 42-271 Częstochowa
KRS 0000508232
Konto: 39 1140 2004 0000 3302 7515 2721
W tytule: Powszechna Sterylizacja
BIC/SWIFT mBanku: BREXPLPWMBK

Dobra, tUsta Zuzanna wygrzała poduszkę, wezmę jom, tą Zuzannę przegonię i będę miał ciepło. Święto to ona ma i tak codziennie.

Najlepszego!

 

 

nawiązuję do wiosny i poczeby sprzątania.

My zwęszyli ostatnio wiosnę. Się ona nam zmaterjalizowała w kilku postaciach:

  • sprzątania, bo Duzi latali ze szmatami w kółko nawet w takich głębokich szafach, co ja tam chrupy i żwir czymam
  • słonecznych plam, bo żem je znalazł dokładnie tam, gdzie żem je jesienią zgubił i mje to cieszy
  • baby Łapki, bo to niby taki wiosenny  gupek znaczy ambasador wiosny (ona jest z takiej fundacji Stacyjka Maltusia http://www.stacyjkamaltusia.pl  )
  • ożywjenia się starych bab Iskierki i Milejdi, co cieszy Dużych wjelce

No to by było o wiośnie. Żem dostał nowy kosz na balkon, dla mje go znaleźli kiedyś w śmietniku, więc jest przefajny i będę mjał stylowe schronienie.

Baba Łapka się naprawia ale też poczuła wjosenny nastrój, zrobiła kupę, usiadła w nią tyłkiem i nogą i se łaziła. Czyli więcej wiosny było, bo więcej sprzątania mieli Duzi.

I tera tak, bo pewnie Łapka niektórych interesuje. Ona jest ze śrutem w środku i od tego nie chodziła i takie tam. Tera jest jak jest, ale przynajmniej jakoś tam chodzi. Tylko sika se sama z siebie w różne tam mjejsca a i z kupą różnie. I czeba nad tym pracować, kto wie, może się naprawi?

Co do tego, co jej to zrobił to mam wiosenne życzenia największej i najźlejszej możliwej rzeczy. Ale nic. Trzeba jakoś tę babę Łapkę ogarniać.

A tera filmy:

Jak było:

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8UDlyNXE2VVY1cW8

a tera jak jest:

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8TFJxVk5zVmR1Yk0

se obczajcie też zdjęcia:

Tu jest Łapka teraz:

a taka była……

16807412_1130748490368338_4167251893995142756_n-1

Jak ktoś jest fejsbukowy to może też patrzeć tu:

https://www.facebook.com/events/741963079297194/

Czego życzyć Łapce? Wszystkiego najmocniejszego dla zwieraczy czeba życzyć. No.

jak my testowali i co na to Książę Pan

Dostałem jako celebryta czy coś  takie smakołyki, co żem mjał testować i ocenić, czy są git.

No i tak: dostałem wielką pakę tych smakołyków z firmy Krakvet. Mięsowe takie kawałki, możecie je obczaić tu:

KRAKVET Natural Snack

No i tak. Ja żem nie chciał. Baba Milejdi nie chciała, może dlatego, że ma 4 zęby a Zuzanna zaczęła się bawić tymi kawałkami mjęsa. Iskierka wjadomo – je tylko z sosem, to my jej nie dali.

Duża obdarowała inne koty tymi smakołykami i trzeba przyznać, że majom one inne gusta i podnienbjenia, bo jadły. Mały gnojek rozwydrzony jadł, tusta kocica od znajomych jadła, nawet wszystkie smaki im pasowały po trochę, ale na prowadzenie się ten smak z rybą i kurczakiem wysuwał.

Tu widać naocznie, że jedzą koty w dwóch domach.

Duża dumała, czemu my nie jemy i dała też Księciu Panu.

Książę Pan jest okrągły, mały i gupkowaty ale wjelce szlachetnie. Fszytsko co robi, robi z angielską flegmą bo jest wielce brytyjski. Wyrywa kontakty ze sćian, łazi po blacie, walczy z roletkami, skacze po nogach i drze się w kuwecie ale poważnie – jest przy tym dżentelmenem że aż miło.

My jemu dali i jednak on ma podniebienie szlachetne i jadł. Paczcie:

I tak się moja przygoda z recenzowaniem przysmaków zakończyła ale za to Książę Pan był kontent i może obczai Zuzannę łaskawym okiem i jom poślubi czy coś. Za te przysmaki.

 

goście, goście i znowu syrenka.

Nie doniosłem Wam jeszcze, ale może kto już zauważył, jak ma sprytne oko. Aster wróciła se do domu tymczasowego i umje już lepiej trzymać mocz znaczy siki i kupę też.

Poza tym umie tyłek nieco podnosić. Będą nad nią dalej pracować. Niezła i szybka z niej baba. Dzięx Fszystkim, którzy jej pomagali rzeczą i piątakiem, to ekstra ważne, żeby miała przyjaciół.

Ja na przykład nie mam przyjaciół  (kocich, bo ludzkich to mam wjelu i żem jest szczęśliwy od tego!) – albo mje uciekają, albo mje oko wydrapią, jakoś tak smutno mi trochu. Duża chyba zauważyła i dlatego przyjechał gość – znaczy szara baba co nie chodzi bo snajper wioskowy ją postrzelił gdzieś tam pod wielkim miastem. Taka syrenka nieco.

Tera ona jest na trochu u nas ale się jednak nie chce przyjaźnić za bardzo. Bo się boi, gupia baba. A w sumie to się jej nie dziwię. Małe to, gdzieś tam z wioski a tu w trzy tygodnie weci, jeden, drugi, czeci, tomografowanie, kłucie, podróże, no można zgłupieć. Albo się zdenerwować. No i ona się zdenerwowała. Ale u nas jest spokojnie, chyba, że drę się ja albo Iskierka. I jej się ten spokój ma udzielić i ma się naprawiać trochu. Dobrze by było bo ten snajper wioskowy zepsuł jej chodzenie i pęcherz i zwieracze fszystkie. Wypada i wylewa się wszystko. Pielucha powiadacie? Jak u Aster?

NIE – bo ta szara baba (na imię ma Łapka) to se ZĘBAMI ściąga pieluchę w dwie minuty a kubraka nie chcemy, bo ona kłębek nerwów na razie. Cwana bestia.

Obczajcie:

 

i kciuki za jej zwieracze i nerwy trzymajcie.

 

After party.

czyli nadaj świętujemy.

A raczej tUsta Zuzanna świętuje urodziny – patrzcie znów LIST i prezenty dostała!!!!! Od czytelniczki bloga i kotów i nawet od Pani Pieseł. Dziękujemy!

p1180753

Ja w sumie też nie utyskiwuję czy coś. Oko się zagoiło, lepiej mi w serce po lekach a plecy mje laserem naprawiają. I dostałem prezenta. Tu go pilnuję:

p1180754

Baba nieco je i wszyscy się cieszą. Nie mam foty, ale je bażantowy mus.

A Iskierka se czeka nadal i mje wypycha z łóżka, żeby bliżej Dużej spać. I ma własne solarium co nie opala tylko grzeje – sollux jakby taki znaczy lampę rozgrzewczą.

p1180718

To ode mje na szybko tyle, ale się obiecuję starać i pisać.