trza się opodatkować

byle z głową!

tu garść porad od ekspertów:

Obrazek

 

Reklamy

zostaliśmy sami

Baba Nelly nie jest już z nami. Pożegnaliśmy ją wczoraj.

Dała nam rok pełen zmagań ale i małych cudów, była najśliczniejszą Dziewczynką Kocinką.

Babą „brium”, bo zdziwiona mówiła „brium”.

Niech Ci tam będzie dobrze, zdrowo, spokojnie, tam gdzie jesteś.

Duzi.

Obrazek

 

ale jazda. cały rok z Babą.

No. rok temu, dokładnie rok temu  Duża przytargała Babę Nelly ze schroniska w Kaliszu. Bo jej Duża Milena i Duża Ola mówiły o Nelly i potem nasza Duża odwiedzała często Babę.

I wzięła ją do nas.

Baba była mega chora mimo troski i leczenia w schronie. Pół roku się starali o nią lekami i jedzeniem i takie tam, a Baba nie chciała zdrowieć. Miała mieć wszystkie choroby i nawet raka  i niedługo se pójść od nas za ten most tęczowy czy coś. Ale nie. Dobrzała trochu i została.

Tak wyglądała w schronisku i zaraz po przyniesieniu do nas:

Pulpit5

c448de3f0bb09e18m d8913334f55ae854m

Ropę miała wszędzie i chuda była i obsr..no sami wiecie. Duzi dbali, leczyli, Baba wciąż robiła niespodzianki, była bardzo nerwowa, płakała w nocy, bała się bardzo, gdy się obudziła, bardzo była biedna. Poważnie. I potem dobrzała, leki dostawała, dobrzy ludzie pomagali, nawet Babę wysterylizowaliśmy, bo nam stara Baba ruję dostała. Zalała caaały dom i wszystkie dokładnie wszystkie kanapy i materace. Zgroza! Nie , że zalała, ale że JA nie miałem gdzie spać!

Raz nawet została wicemiss w wyborach na miau.pl. Kategoria była, jak chyba widać „kocie języczki” 🙂

p1110181

Wiemy teraz, że jest chora i to tak nieodwołalnie. I wiemy, że trzeba się cieszyć dobrymi dniami Baby, bo więcej nie zrobimy. Wczoraj bawiła się nawet sznurkiem Kefira.  I lubi smakołyki i jej dają wszystko, a ja mogę zjeść resztki po Babie, jak ładnie i grzecznie poczekam a potem mje rozszczelnia szpetnie. Ale nic. Baba ma swoje kocyki, gdzie tylko chce, swoje krzesło, wszystko ma, pewnie nawet wielbicieli ma.

No i ma urodziny.

Najnowsze foty są tu:

0f850b663fed2341m

a6d48d49d6c191e1m

Czekamy na Wasze dobre słowa 🙂 na te urodziny. Ja bym tez jaki cukieras dostał, dobra?

pamiątka z podróży. Soczi.

Ale jaja, ci fajni goście, co nam tę siatkę na walentynki zrobili (ale mjeli git walizki i kupę fajnych rzeczy, Duża nie dała mi obczajać, kurde) no wjęc ci Duzi jechali se do domu i normalnie kota znaleźli se. Teraz tego kota mają i do weta wiozą, coby obadać, kot będzie domu szukał najpewniej. Duży, rudy, miły i z jajami. Na imę dali mu Soczi.

Paczcie:

Obrazek

Kocur Soczi 🙂

walentynki my mieli

Już żem myślał, że nic nie dostaniemy. Albo, że nas zmuszą, żebyśmy niby z Kefirem Babie walentynkę dali.

Ale nie, kultura, zachowali się jak trzeba. Nie musieliśmy też Dużym nic dać, bośmy im w sierpniu dali walentynkę, tak dla przypomnienia:

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2013/08/03/luv-is-in-da-litterbox/

a to walentynka, co ją tacy dwaj panowie ( https://www.facebook.com/siatkidlakotow )

nam zrobili, bo Duża ich poprosiła i kupiła nam takie coś:

Obrazek

tera my, i inne jakieś tam tymczasy i bebisie będziemy se wszyscy mogli chodzić bezpiecznie na balkon!

No to wesołych walentynek.

No.

 

Aha – jak kto chce i może – prosimy o głosy na kaliskie schronisko – mało czasu zostało:

https://www.facebook.com/Eksperci.Tesco?sk=app_293130837399609

jestem. i mam rady.

no się udało. Ale strachu im napędziłem, nawet doktorom. Bo jak się mje znieczula, to ja świruję i takie tam.

Ale co chcę powiedzieć – musieli mnie zbadać. I poważnie – trzeba się badać, a jak się jest starym kotem to już musowo. Opłaca się, bo może szybko wyłapać jakieś choroby i wyleczyć. Bo jak nie wyłapiecie i nie wyleczycie, to trza będzie jeść beznadziejną karmę leczniczą i brać durne leki a nawet zastrzyki. Że o czopkach nie wspomnę. Więc warto się badać.

No i teraz ja wiem, że poza tym, że świruję od znieczulenia, to nic mi nie dolega. Oszczendzę Wam szczegółów GDZIE mi zaglądali, CO mi oglądali, i ILE czegoś tam wycisnęli oraz JAK się zachowałem. Uwierzcie mi, Kefir ma razję mówiąc, że – cytuję – zapisałem się złotymi zgłoskami w annałach przychodni.

Złotymi czy nie – sprzątania mieli sporo.

Ale jestem zdrowy, mam git zęby i śliczny jestem w środku, co widać na komicznej czarno białej focie. I mogę se jeść co chcę a nie jakieś lekarstwa.

Czyli warto było. No fakt, jakbym se dał badania zrobić normalnie, byłoby łatwiej, ale ja se nawet nie dam do ucha zajrzeć, taki jestem.

Teraz żem jest idealnie boski i szykuję się do zwyczajowego gonienia Kefira i jęczenia pod drzwiami.

Dzięki, żeście o mnie myśleli. No.

komunikat specjalny

To ja, Kefir. Rzadko piszę, bo jednooki spaślak mi nie daje ale dziś muszę napisać, że Morfeusz źle się czuje. Wczoraj źle się czuł i całą noc też, Duzi martwią się ale myślimy, że Morf z tego wyjdzie. Nawet ja tak myślę, bo wredny może i jest i gbur  ale zawsze kot.

Pomyślcie o nim i o jego całej morfoidalności, żeby wrócił do zdrówka.

Ale mam też dobrą wieść – morfologia morfa jest morfoidalnie dobra, tak lekarze mówią. A co więcej – odmłodzili go, bo taki stary jak w papierach to on nie jest. Eeee tam. Jest stary ale nieważne. Ważne, żeby się w końcu zebrał i zaczął morfoidalnie rządzić. I tak mnie nie dogoni. Bo jestem sprytniejszy.

A jeszcze Wam zdradzę, jak Duża mówi do Morfeusza tak czule… mówi Trofik do niego, to skrót od TROFOZOIT. A co to takiego? A zobaczcie sami:

http://portalwiedzy.onet.pl/43069,,,,trofozoit,haslo.html

 

czyż nie ujmujące?

 

 

 

będzieta weekend mieć?

No jest piątek. I ja wiem, że moi Duzi będą mieć dla nas więcej czasu. Oby. Bo ostatnio to słabo z tym otwieraniem szaf na życzenie albo spacerami po korytarzu. Że niby o 23 to oni NIE będą ze mną łazić po balkonie. Albo po korytarzu. I że piłki mi spod tej dużej szafy TEŻ nie wyjmą. Beznadzieja.

Ale nic. Uważam, że jak już się napracują w tygodniu to tera mają ze mną odpoczywać wielce aktywnie. Będę więc kontynuiłował co robię. Niech się trochę poruszają.

Paczcie, takiego mamy kota znajomego warsztatowego. Baba ma na imię Krypi,  jest spaśna, zdrowa, sterylizowana i łazi sobie po dworze albo se śpi w warsztacie. I jaka mądrość z niej bije. Weekendujcie sobie.

Obrazek

wszystko inne to pryszcz.

Miałem pryszcz. Albo inaczej, zacznę od początku. Duża mje po brodzie drapie, bo lubię. I mówi  „o rany, co ty tu masz?” I maca, że wielkie coś mam, na drugi dzień większe, czarne, włochate jak ja, twarde i czarne. I maca mje po tym zamiast drapać po brodzie. Ale nic. Maca, latarką świeci, patrzy, że to mi rośnie, dzwoni do weta. Ja bym zapytał, czy są na to czopki ale Duża nie, od razu węszy , że to jakiś rak czy co. Lekarz mówi „trza zobaczyć” . Normalnie żem się zeźlił trochu ale co. I na kolejny dzień Duża mje znów maca po brodzie z latarką i mi to coś odpadło z kulką tłuszczu pod spodem i na drugi dzień byłem jak nowy. Pryszcza jakowegoś mjałem. Po mojemu pryszcz.

I dobrze.

Tak Wam chciałem horrora opowiedzieć. Coby tylko takie horrory były w życiu, co nie?