świąteczne obyczaje – najazdy gości i maraton między talerzami

Duzi głupio świętują – niektórzy przynajmniej. Siedzą, jedzą, ględzą, potem wstają idą do innych Dużych i siedzą, ględzą, jedzą. I tak tyle dni, ile świąt jest.

Ja tam wolę inaczej. Zjem, walnę się w plamie słońca, walnę potem Kefira, potem zjem….

AHA – gości też lubię, tak z pięć lat temu mjałem w gościach sparaliżowanego Miko , co był z Krakowa a rezydował czyli mieszkał w lecznicy we Wrocławiu. Nie sikał sam, wyciskali go , nie chodził  na tylne łapy a szybki był i mje tłukł! Se przypomniałem o nim, bo on po tylu latach dom znalazł! Żem się dowiedział. No. Ma własny dom! To jest świąteczna rzecz. Pomóc komu, dom dać albo pomóc szukać, albo komu jakoś inaczej pomóc. A nie siedzieć, jeść, ględzić i brać tablety na trawienie potem.

Obczajcie Mikiego:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

 

 

Reklamy

8 myśli nt. „świąteczne obyczaje – najazdy gości i maraton między talerzami

  1. Piękny Miko i niezwykle niezwykli ludzie co go zaprosili do siebie. Tzn niezwykli na tle, bo taka niezwykłość powinna być zwykła i zdarza się jednak tu i ówdzie :). Tak czy siak – niech im się szczęści!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s