opowiadam jak było. COŚ znów tu jest.

Byłem w dużym mieście. Zwyczajowo żem wprowadził ferment, zamęt i zapach. Mniejsza o szczegóły. Ale było git.

Było naprawdę fajnie. Żem się bawił smokiem w kropki i wszyscy mówili „jaki kochany Morfik”. Nie gryzłem, nie darłem się, wszyscy mje podziwiali. Biorę leki dla starych kotów i jestem ponoć milszy i takie tam.

Potem żeśmy wrócili no i tu się zaczynają schody. Dzień spokoju był a potem znów kibel zamknęli. Tam jest ohydek. No, dobrze żem napisał, Kefir mi sprawdził. Ohydek. Albo ohydka. Ma na imię Zuza i lubi piłki. No i będziemy jej szukali domu, bo już wyprana jest i jak się wyleczy ze smarkania to ma se stąd iść do domu na zawsze. Jak ktoś by chciał ohydkę Zuzę to dajcie znać.

Będą foty jak zrobią foty. Na razie taka ze schroniska fota.

Obrazek

Obrazek

 

Reklamy

5 myśli nt. „opowiadam jak było. COŚ znów tu jest.

  1. No tak jakby mniejsza wersja nas czornych dziobołów….Kobietko, trzymamy wszytskie 16 kocich plus cztery psie łapy, żebyś szczęśiwy domek znalazła 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s