Edward. Pomożecie? ……

….. bo nam nalał na balkon. Edward. PIES.

Przyszedł z wizytą i obczajał nas. Kefir se od razu poszedł, bo on się nie zniża do psiego poziomu, jak mówi. Zuza nasyczała i poszła se, bo ona jest mała i się boi.

A Edward chciał się przyjaźnić. To ja żem mu tylko został do tej przyjaźni. I tak się chciał przyjaźnić, że Zuzę wystraszył, Kefira zniechęcił i do mje startował.

Ja żem się wulkanizował na balkonie a on mje polizał po czole, ucho obwąchał i pod ogonem. No żem łapę zaczął podnosić ale słońce mje grzało tom dalej leżał. A Edward piszczy i macha ogonem i chce się bawić i taaaak chciał się bawić, że się zlał z tego na podłogę. Żem se skubał spokojnie zioło z donicy a on skakał jak szczeniak. Ja nie kumam tych psów. Dwa razy jeszcze mje się łapa uniosła, ale dałem spokój. Ma się znów zlać ze szczęścia?

No i takiego miałem gościa.

 

Aha Zuza nam choruje trochu na oczko i tak ogólnie, pomyślcie o niej ciepło.

Reklamy

3 myśli nt. „Edward. Pomożecie? ……

  1. No. Piesy są całkiem inne, ja tez je mało kumam. Za Zuzolkę trzymamy kciuki , aby to oczko się zagoiło i mogła już zdrowym spoglądać na świat 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s