Śliwka – nie do kompotu.

Siedziałem se i zamknąłem oko. I nic nie widziałem. Trochę straszne, może mnie taki Kefir podejść i lutnąć z liścia. Albo Zuza się napatoczy. Albo nie zobaczyłbym cukierasów. Okropne.

A tu taka mała Śliwka straciła oczko a o drugie bardzo bardzo walczą weci i opiekunka tymczasowa. Zależy mi na tym, żeby Śliwka widziała chrupy. I myszę. I co tam jeszcze ładnego na nią czeka.  My koty widzimy i tak lepiej w ciemności czy coś. Fajnie, jak Duzi się potykają i klnom a ja se siedzę w nocy i Fszystko widzę. My koty dajemy sobie radę w dobrym, znanym domu nawet, jak nie widzimy. Ale musi się Śliwce udać z tym oczkiem. Dziś jej jedno wydłubali, bo chore było, okropne, aż mje dreszcz idzie po ogonie.

Pomagamy Śliwce, żeby zobaczyła Fszystko!

A to Śliwka:

Obrazek

https://www.facebook.com/WroclawskieKoty

i tu:

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=160891&start=180

 

Reklamy

2 myśli nt. „Śliwka – nie do kompotu.

  1. Lilutek tak właśnie wyglądał …cierpiała kicia, cierpiałam ja..życzę Śliwce by jak najszybciej znalazła kochający dom, bo w domku szybko dojdzie do siebie

  2. Pingback: Śfjęto. | Kefir i Morfeusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s