Cukieras albo psikus. Albo Burmisia.

Wyszło, że Duża nam zrobiła ten psikus.

Mała helołinowa baba bez oka ze schronu. Bo wczoraj operowana, oko jej musieli wydłubać, bo miała całe chore i wywalone okropnie na wierzch głowy. Bolało ją pewnie strasznie takie oko. I teraz jest straszliwie brzydka. W sam raz na hellołin. Ma dwa miesiące i jest cwana. Dzień wystarczył jej na rozkminkę drzwiczek w drzwiach kibla. cwana bestia. Szacun.

Ma na imię Burmisia i SZUKA TRANSPORTU KALISZ – KATOWICE !!!!

Poznajcie babę Burmisię:

tak było:

CAM00873 CAM00879

A TAK JEST !!!! 🙂

P1150602 P1150609 P1150623 P1150625

szukamy transportu BARDZO WAŻNE !!!!

ludzki tęczowy most.

takie święto idzie, co my trochę myślimy a trochę se dynię wycinamy. Jak ja myślę, to mje to wnerwia i idę wtłuc Kefirowi, więc nie będę myślał. Niech Kefir ma spokojnego helołina.

Taki mam nastrój zadumany. Pokażę Wam ludzkie miejsce gdzie się za Tęczowy Most idzie. W innym kraju. Bo u nas to smutne są miejsca i nie lubię za bardzo o tym mówić. Ale tam daleko patrzcie, się kładzie ludziom to, co lubią, przynosi się im różne rzeczy co je lubili jak żyli i takie tam. Ja bym chciał śmierdzącą myszę dostać na grób w takim układzie. Kefir by chciał sznurówkę a Zuzanna flaki z piłki.

A teraz zdjęcia:

IMG_0100 IMG_0101 IMG_0102 IMG_0103 IMG_0104 IMG_0105 IMG_0107

Kolorowo i wesoło, jakoś tak się lepiej pamięta na wesoło, no nie?

historia pewnej dyni.

Była sobie dynia. O:

P1150563

Potem se Leśna ją obczaiła i tu wyraźnie słychać, jak mówi „Kurna zróbmy coś z tą dynią” albo jakoś tak, bardziej po kocięcemu „Ojej jaka ładna dynia, zróbmy śliczną wycinankę”.

P1150568

I tera zmiana tematu, bo muszę wtrątnąć, ze Leśna jest już u siebie w domu, ma kocich kumpli i psa łestika, biały taki jest. I ma na imię Emma. No.

A tu Duży posłuchał Leśnej i zrobił coś z dynią:

widok za dnia:

P1150579

i widok w nocy:

P1150576

następnie zaś postanowili, że to mam być JA wyobrażony jako dynia i stuningowali jedno oko, cobym JA się objawił na dyni, paczcie:

P1150584

Reasumując: mamy dynię, nie ma Leśnej, ZuzannaCoJejNiktNieChce jest z nami, reszta bez zmian, kocięce konserwy się skończyły, bo Leśniej nie ma.  Zimno w tyłek na balkonie, tera my gromadnie ściekamy z parapetów w kierunku kaloryfera, taki klimat.

No. Obiecuję częściej pisać.

znowu historia o starości. Czaruś.

Zgubiłem zdjęcie chłodnika z warzywami. Muszę nowe zrobić, jak Zuzanna znów ugotuje. A na pewno ugotuje, oby nie to, co wczoraj. Wczoraj gumki recepturki wrzucała do gara.

I Kefir był u weta niedawno a wet mówi „o to już bardzo stary pacjent”

I Kefir się wściekł i spierniczył do torby.

I żem se pomyślał, że w sumie mamy z Kefirem po tyle samo lat chyba. Żem też jest stary pacjent.

Ale moja starość to jest w sumie git i byłoby git, jakby Czarusiowi się taka też trafiła. Czaruś wylądował w schronisku gdzieś tam znaleziony. Chudy, prawie zębów nie ma, brudny i bjedny.  I mruczy. Będzie miał badania i żeby mu się udało jak babie Broni.

Ona ma git dom i co wizyta wet mówi, że młodsza jest 🙂 Startowała od 16 lat a teraz wet ją na 8 ocenia, paczcie jaka git baba. A byłą schroniskową seniorką wywaloną z domu po zmarłym Dużym. Bo po co stary kot w mieszkanku po dziadku? A teraz paczcie:

cf576b76dece7d4bmed

tu było o Broni:

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2013/12/28/co-to-jest-starosc-i-poszukiwania-imienia/

A Czaruś….

P1150484 P1150486 P1150487

tu ogłoszenie:

http://olx.pl/oferta/czarus-zaczaruj-jego-starosc-CID103-ID7rg3L.html#777dccc1a2

doczeka pięknych zdjęć z domu… ?

na wschód…tam musi być jakaś cywilizacja. KOCIA cywilizacja.

Duża była daleko w wjelkim mieście na wschodzie, czyli tam, gdzie słońce wyłazi żeby na balkonie mje w tyłek grzać potem.

No i mjasto wielkie było, Moskwa się zwie, hotel ogromny był i mjał 25 pięter i wszystko wjelkie było.

Pomniki na przykład:

IMG_0562[1]

albo panorama z pokoju:

IMG_0554[1]

Ale co najważniejsze – KOTY w formie wizerunków, jak to Kefir określił. Znaczy fszędzie były jakieś kocie malunki.

Paczcie- w hotelu:

IMG_0553[1]

i w knajpach:

IMG_0555[1]IMG_0556[1]IMG_0557[1]IMG_0558[1]IMG_0559[1]

no git normalnie. Duża mówi, że jedzenie było przepyszne a jeszcze – niedaleko była lecznica wetowa o nazwie „dziewięć żyć”.

Duża wróciła i mówiła do mje „kuszaj koszka” cokolwiek to znaczy. Poza tym nie zmjeniła jej ta podróż na wschód, na szczęście.

objawienie.

Straszliwie Was zaniedbałem. To przez Dużą. Jakoś tak wyszło i mje jest przykro.

Objawienie, co żem o nim pisał, się stało w lokalu takim jednym, co Duża tam była.

http://cafe.lepart.eu/

Paczcie, obawia jej się postać KOTA z piany ale ona nie wje, co to oznacza. Strachem jest przejęta, jak mówi Kefir i oczekuje kolejnych objawień na piwnych szklanicach.

IMG_0549[1]

Wjelce interesujące objawienie. Duża się zrobiła ogromnie zainteresowana i dość często idzie tam znowu do tego Lepartu czy Leparta i czyha na objajenia czy objawienia.

Ogólnie to tam w tym Leparcie som też takie koty:

IMG_0568[1]

Prawie, jak nasza czarna trójka.

Ale do rzeczy:

A Wy widzicie to objawienie?

dlaczego milczymy.

Bo najpierw Duża była daleko daleko na jakimś wschodzie. Potem wróciła i przywiozła dla nas NIC a sobie jakieś tamtejsze bakcyle i była chora. Nawet nadal jest i kaszle obrzydliwie mi przeszkadzając spać.

Ale co ważne – mjelimy objawienie i to nas też zatkało. Powaga. Nie wierzylimy w żadne objawienia poza objawianiem się saszetek z szuflady. Podzielimy się tym niebawem.

A tak z codziennych spraw: po saszetce winston, co ją ukradłem innym, żem zalał chałupę dekupażem i było git.

Leśna rośnie i zdrowieje, nadżerki znikają a dupsko już 750 gramuf waży. Zyleksisy brała i jest teraz wyrychtowana na cacy. Za dwa tygodnie szczepienie. Czy coś.

Zuza bawi się Leśną, obydwu ich NIKT nie chce.

Kefir się wykłaczył znowu, zaskoczył fszystkich, bo tym razem Dużej na kołdrze zostawił włochate cygaro.

No i słuchajcie, ten staruszek ślepy Miki – ze schroniska, co mu Duża kupiła pakiet badań, pisała niedawno o nim, to on do DOMU pojechał !!!!

No i tak jakoś leci. Jesień jest, bo mi zimno w tyłek na balkonie i kocimjętka mi zdechła.

I pamiętajcie, Dzień Zwierzęcia jest 4 października, zróbta coś małego nawet, ale DOBREGO dla zwierzęcia, co potrzebuje pomocy. Grosik dajcie albo pomózcie darem jakimś. Jakieś Fszystko zanieście do schronu. I takie tam.

Ciekawe jak JA będę świętował ?