zabrałem się do roboty

No. Pozmieniałem podstrony mojego bloga, obczajcie se, trochę żem ogarnął.

I zapraszam jak kto co ma, niech da:

10347250_943579665670581_4187803655704094503_n

index

w Kaliszu zbierają w schronie, w szkołach, w sklepach i u wetów. Może u Was w mjeście też kto zbiera? Poszukać trzeba.

A na zachęte Morela , Pestki żeśmu nie dogonili nadal:

P1150793

i Morela i JA – miszcz drugiego planu:

P1150803

Reklamy

pasienie Moreli i idom święta

cholernie dużo czasu będzie trzeba na to pasienie Moreli. Ruda matka Morela jest strasznie chuda, czy możecie skminić, że ona TYLKO 1,7 kg ważyła? Jakby z kości się składała, straszne i okropne.

Duzi jom pasą. A ona pasie się wybrednie wjelce. Dlatego stoi siedem misek z różnymi delikatesami co je dostali, kupują i jeszcze zamawiają. Morela jest jak żem pisał, wybredna a resztki zjadam ja, dlatego idzie wjęcej żwiru i ścierek do podłogi, kumacie czemu, co nie?

Pestke my zaszczepili a Morelę pasiemy i tak jesień nam mija. Duża wyjmła już choinkę, idzie się porzygać. Czemu? Bo ja je podgryzam, to różowe dżefko i potem se wymiotnę na podłogę. Duża chce schować te choimkę.

A skoro już mowa o choinkach, to i o prezentach. Prezenty trza kupować a przy tym nie napychać kasy koncernom tylko pomagać ludziom, kotom, psom.

Bym sugerował, jak mówi Kefir, omijać wjelkie sklepy i ich wjelkie promocje na chińskie badziewie z wielką ceną i wjelkim podatkiem na rzecz charytatymnych (znaczy pomocowych) bazarków czy innych takich na miau, fb, allegro. Powaga.

a tera Morela:

P1150754P1150769

Pestki żeśmy nie dogonili z aparatem. Na razie przynajmniej.

Pamiętajcie o pomocowych zakupach!

jak nie dotrzymałem objetnicy i kupa rudych. Znaczy dwie.

walę się w piersi choć wolałbym walnąć Kefira w łeb. Miałem pisać i nie pisałem. Ale było tak, że ten Grosik bardzo chorował w Katowicach i umarł. FIP. Pisałem to straszne słowo już kiedyś. Straszne słowo. A na Grosika czekała ludzka miłość i miękka budka.  A on pobiegł daleko daleko. Pochowali go pod jaśminem. No i smutno. Dobrze, że są tacy Duzi jak Gosia i Irena.

Dlatego żem obietnicy nie dotrzymał  – że będę pisać.

Ale teraz to jest już mus, żeby pisać. BABY. Dwie Baby. O matko z córką – to JEST matka z córką.

Matka Morela i kolorowa córka Pestka

P1150742P1150710

obie są ze schronu tylko Morela jest chuda tak, że wet mówi, że nie powinna żyć z tą chudością. No to znów będzie zabawa. Dwie baby. Mały głupek. Nie wiem jak to rozkminić.

Mają matkę chrzestną co im te imiona wymyśliła i ona im dała kupę git żarcia i takie tam. Że też ja nie mam ojca krzestnego czy coś. Może som chętni?

się udaje, się nie udaje.

No i znowu pół na pół. Mała Szpulka

P1150640

– ta Baba – umarła 😦 ale za to Grosik, ten git czarny

P1150649

pojechał do Domu Tymczasowego w cholerę daleko w Katowicach i tam domu szuka i już się nim zachwycają. Udało się choć jemu pomóc. Pamiętajcie o takich małych schronach, może nie małych ilością kotuf i psów ale w małych miejscowościach, jak te Czartki, co tam nikt prawie nie zagląda.

Nie chcę smutkować i myśleć za dużo. Pomagać będzie moja Duża bo tak ma a ja żem wymyślił sobie jesienne spanko:

P1150678

to jest MOJA szuflada wymoszczona, cokolwiek to znaczy, reklamuwkami i innymi tam rzeczami. Ja w nią drapię, jest cała odrapana i mje otwierają i se włażę. Nawet tam do tyłu czasem se włażę, do samej szafki. Ale tu  żem po prostu se spał na świeczkach. I git.

Czarci czy też Czartkowy pomiot – ciąg dalszy

no i te małe gnojki wjelce chorują. Jeść nie chcą, smarkają, mięśni nie mają.

Mają imiona. Grosik i Szpulka.

Poza tym mają same problemy. Grosik ma mikroocze. Ja pierniczę, jaka nazwa. Znaczy mu jedno oko nie urosło tylko malusie jest. I zasmarkany, chudy i słaby jest.

Szpulka ma niewładny ogon z martficą czy coś, łapy się tylne jej rozjeżdżają, oczy ma chore i wrzeszczy i źle oddycha.

Codziennie jeżdżą do weta. Codziennie. Jutro będą Szpulkę wjelce badać, bo martwią się o nią, czy da radę.

Oba słabo jedzą, mają FSZYSTKO do jedzenia aż im zazdroszczę. I nic nie chcom.

Są strasznie biedne, jakby ich mamy kocie bardzo cieżko chorowały jak je w brzuchu miały, albo długo głodowały, albo jakieś genetyczne kłopoty były. (cokolwiek to jest, Kefir mówi że geny czynią kota – kotem, rzodkiefkę – rzotkiewką i dużych – dużymi, za diabła nie kumam)

Nawet te koty dziwnie zbudowane są.

Bardzo bardzo źle, że tyle takich bied jest. Weźcie pomyślcie fszystcy i wjelce sterylizujce i kastrujcie. Tak może być biedy mniej. Chorób i kociego płaczu. A jak już bieda jest, to niech domek ma, własny, choćby tymczasowy ale niech w schronie nie będzie dzieciństwowała.

Nasze maluchy nawet nie umją sie bawić niczym ani nie wiedzą , po co zabawki są. Smutne 😦

Ki Czort ??? Koty z CZARTEK :)

No wjęc jest taka malutka miejscowość o fajnej nazwie Czartki. Jest jakoś tak daleko ale i nie daleko od nas. A tam schron jest i ciężko stamtąd wyadopcić kota czy psa. Daleko od miast, mała miejscowość. Trudno jest. I kociaków zalew.

http://www.funny-pets.eu/

I jedna taka Duża napisała, że trzeba pomocy dla malucha bez oka. No i nasza Duża zgłupła i mówi – biorę go i szukamy DT. Okruszek ma na imię i ma jedno oko a drugie jakieś popsute.

DT czyli dom tymczasowy – mamy! To super Duża, która Burmisię chciała wziąć. W Katowicach.

Ale Duża musi COŚ zawsze sknocić w takich sprawach. Mówi – to jeszcze jednego chcem kota na drugą nóżkę. No i nam przywiozła szarom Babę.  Mała, kosmata i nogi jej się plączą i ogon ma niewładny, jak mówi Kefir. Dziwna taka. Będziemy bardzo badać i po wetach latać.

Foty będą, jak będzie jasno.

No. Okruszek – ten czarny ma git robaki i dostał tabletę a mała nie ma imienia i jest wrzaskliwa.

Na miau.pl są dla nich bazarki, żeby Okruszek miał pokaźną skarpetę na swój pobyt i leczenie.

Do czorta zabierzcie od nas koty z Czartek !!! Może kto chce diabelskie nasienie?

się życie plecie jak kupa w kuwecie

chciałem jakoś wesoło zacząć i z zamyśleniem trochę też. Bo się plecie smutne  i wesołe.  Jeden dzień się smutno płacze za Burmisią, bo umarła, bardzo w środku popsuta była, bo biedna i mała i nie było jak naprawić. Nie było naprawdę jak.  I nie ma Burmisi a już żeśmy DOM dla niej mjeli, taki na zawsze 😦 .

A potem, jak Duża się już wysmuciła za Burmisią, to umarła siostra Burmisi, co ją mjelimy też wziąć.  I nie zdążylimy.

A potem się zrobiło lepiej, bo ZUZANNA pojechała do DOMU i teraz się też trochu po tej wesołości smucimy, czy wszystko bedzie tam u niej dobrze. Pomyślcie o Zuzannie ciepło. Niech ma git życie.

A ja mam wjelki karton i póki co mje to zajmuje a do tego nowe cukierasy mam.

No i tak nam się plecie, jak kupa w kuwecie.

Szczególnie, że żem zjadł saszetę i może być ciekawie i intrygująco, jak Kefir mówi.

Zobaczymy, żeby tylko było wjęcej dobrego niż smutnego.

No.