Kefir chory.

Bardzo. Nie pomogły mu leki ani te rurki do łapy ani karma na zdrowość.

Dziś bardzo słaby był i mu serce nie chciało działać. Dwa razy do weta jeździli i chyba naprawili nieco Kefira. Boimy się. Naprawdę.

A mała Duża taka fajna, co lubi koty i bardzo o nie dba, i była DT Blinki tej tłustej co nie widzi – i właśnie  ta mała Duża ze Świdnicy zrobiła Kefirowi pocieszankę, paczcie:

11272175_917551668308701_1340240095_n

piękne to, żeby tylko pomogło, nawet mje zależy na tym. Też mam serce, może takie dziwne i inne ale mam. Powaga. My to taki tim, musimy być razem. No.

Reklamy

Bestie, fszędzie bestie.

Na przykład za oknem.  Zuzanna widzi jakieś muchy i inne takie i poluje wściekle przez szybę, smarka przy tym i rozmazuje to rękami i Duża pszeklina.

A tera latem to my polujem na balkonie. Zabezpieczony jest aż po dach to se urządzamy bestjarjum czy coś. Jak Wam to piszę, to Zuzanna znów coś żre.

Gnojek Kulka Bianka czy tam Blanka też poluje. Nie znacie tego gnojka? To Wam niebawem powiem, ale tera o polowaniu.

Paczcie jak my polujemy: P1160732

Tu poluje uroczym stylem Zuzanna, zwraca uwagę bujna zieleń podkreślajonca jej czerń i zwisły brzóch.

P1160758

i tu jak motyl łączy pokolenia:

TP1160743

To bydle się rusza wkółko jak słońce świeci (motyl, nie gnojek, gnojek się rusza ciągle). Gupie, ale gnojki stymuluje. Ja żem temu motylu  przywalił z plaskacza i tyle. A gnojek dalej się stymulował czy tam umysł mu się grzał. O ile ona (bo to baba) ma jakiś umysł.

P1160746

Baba jest do wzięcia, jest git i zdrowa. Kefir, jakby kto pytał, czuje się chyba lepiej, ale żadnej z kupionych czy darowanych przez Przyjaciół karm jeść nie chce. Zresztą NIKT tych zdrowotnych nie chce. Nawet gnojek, co żarłoczny jest i właśnie rabarbar ukradł.

To to tyle z placu łowów.

Kefir się popsuł i jak zdobyć radość życia.

No bo źle się działo. Duża obczaiła Kefira i że chory niby się wydaje. Wet obczaił go i z zewnątsz  nie było źle ale we krwi mjał strasznie źle. Nerki bardzo złe, bardzo słabe i niezdolne czy niewydolne.

No i się zaczęło. Kroplówki dostawał, siedział u weta godzinami i był zły. I co najgorsze, codziennie wracał z takim bandażem na łapie – różowym, żółtym ale ZAWSZE z wizerunkiem psów. Kotów nie mjeli, rybki jeszcze były.

Potem leki dostał różne i Duża nakupiła jedzenie dla chorych nerek. Dużo. Na razie żadnego Kefir nie chce. My zresztą też. Jest dużo rodzajuf i smaków ale on i tak wybrzydza. Się nie dziwię. Niedobre jest, zdrowotne.

No i Duża się o niego martfi, ja też tak po swojemu, bo my są taki tim czy tam zespół. Trza naprawić Kefira.  Poważnie. Będą mu za niedługo krew znów badać i obczają czy się poprawił. Duża mówi, że po tych kroplófkach i lekach się poprawił. oby, bo powaga ja MUSZĘ mieć kumpla do timu czy coś.

Na razie szukali my z resztą naszego zespołu jakiejś radości, znaczy czegoś git. Podobno tego się nie da kupić. Ale kupa prawda.

Radość życia da się kupić. OBCZAJCIE! Nawet w promocji była! IMG_0802

jak mija niedziela i inne mjeszczańskie opowieści.

P1160608

zależy komu mija. Dziś Wam taki mieszczuchowaty nius napiszę.

Zuzannie jak widać pysk się najpierw darł aż jej uszy się uniosły były.

Następnie udała się na balkon. Widać tam dizajnerski kosz, który Duża nam przyniosła z kosza na śmieci pod domem i bardzo jom to cieszyło, że taki obfity połuf w tym śmietniku ją spotkał.

P1160610

potem Zuzanna se wróciła i zajęła się zwyczajowym topieniem tego, co się da utopić. To komiczne coś do wybłyszczenia paznokci nie dało się utopić, tylko pływało jak gupie, to dostało wpierdziel. A potem Duża to do kosza wywaliła, bo nie było co zbierać.

P1160648

następnie Zuzanna udawała, że jest milusia i słitaśna i prawie jej wyszło.

P1160654

może nie widzicie, ale na stoliku leży książka Nietoperze Europy, wjęc cholera wie, co nam Duża znów przyniesie.

No i tak mija niedziela, my se śpimy i wrzeszczymy czasem bez sensu i Duża mówi, że ani ja ani Kefir nie umjemy się starzeć z godnością. Na siebie niech se spojrzy.

No.

a propo legalnych zwjązków

no. żeby nie było jakiegoś tam życia na kociom łapę i żeby nie wyglądało, że my – dwóch chłopów – wychowywali żeśmy kocie dziecko, żeby jakieś pikiety czy pakiety nie wystawały nam pod oknami my zdecydowali się Zuzannę adoptować.

A raczej Duża. No tera jest wjelce etycznie i mam gupią Babę na zawsze. To by było  na tyle.

mamy problem etyczny

cokolwiek to jest, Kefir mówi,  że to sprzeczne z czymś tam i my są wjelce niemoralni.

Dziwne, żem myślał, że tylko ludzie są niemoralni i odetycznieni.

Kefir nie chce gadać, se poszedł spać.

Jutro Wam wyjaśnię, jak mu wyrwę kłaka radośnie i pogadam z nim, o co biega z tą etycznością.

a na dobranoc mata fotę;

P1160208

elegancki weekend

no mje się rzadko zdarza, że jestem wjelce elegancki i mam wokół siebie porcelanę i szlachetne graty, znaczy antyki. Kefir mówi, że antyki są szlachetne no ja żem też jest stary i wjelce antyczny.

No nic. Byłem z wizytą w pięknym miejscu, gdzie żem już kiedyś majówkował. Tera żem spał  tam, zrobił siku, łaził i zagajnik żem zwiedzał.

Apsorbowała mje rynna i źdźbła trawy. Źdźbła – ale gupie słowo.

Żem przy rynnie jadł trawę. A potem szlachetnie na schodach żem podziwiał ambjente czy coś.

WP_20150510_003

WP_20150510_001

Udane mjał żem popołudnie. Potem spałem jak zabity, tyle wrażeń żem mjał. Git.

Udne

dach nad głową

ważna rzecz, taki dach nad głową.

Weźta no komuś pomóżta znaleźć dach – można ogłoszenia robić, można zostać domem tymczasowym no i można se adoptować jakiego zwjerza git.

My mamy dach nad głową. Paczcie szczególnie na MÓJ – disajnerski i wjelce markowy:

WP_20150507_006

Zuzanna też ma, Duży jej kupił, twarzowy taki:

WP_20150507_010

a potem Kefir był trochu bez tego dachu ale se po Zuzannie wziął i skorzystał:

WP_20150507_004

WP_20150425_004

no.

sto lat sto lat

no. rok temu ohydna Zuzanna do nas przyjechała.

Była zasyfiona, śmierdząca, obsikała Dużego i miała jak zawsze piłkę w paszczy. Rosła. Bo była mała. Zęby jej rosły. Chorowała bardzo bardzo. Wyzdrowiała.  Oczy mjała chore, po okulistach my jeździli i się oczy naprawiły.

Możecie se powspominać od maja 2014: https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2014/05/05/opowiadam-jak-bylo-cos-znow-tu-jest/

Szukała domu i piłek. Jesienią dom znalazła. Nasikała tam ponoć na wszystko i na wjelce kosztowne dywany i kanapę czy coś. Obiecali, ze pójdą do weta, że zawalczą. Na drugi dzień, tuż przed (znaczy zara przed) śfjętami w słodkiej do rzygu atmosferze – słodko ją oddali do schroniska nawet nie mówiąc naszej Dużej.  U weta nie byli na 100 %. Przed śfjętami jest na pewno tyyyyle ważniejszych rzeczy.

No i w schronie powiedzieli, że kosztowała ich dwa tysiące złotych i jej nie chcą.

No i mery kristmas my mjeli  – Duża się o tym dowiedziała, Zuzannę ze schronu zabrała. A Zuzanna wyła.

Potwornie wyła, oczy mjała wielkie jak Kefir ale niepatrzące, takie straszne oczy.

No ale dywan…. i kanapa czy inne łóżko.

No i se Zuzanna jest, nikt jej nie chce i już. Git baba z niej. Umje szukać piłek, nienawidzi nowych tymczasów przez tydzień a potem się wesoło z nimi bawi. Kefir mówi, że to jest jej rytułał czy coś.

No i ma jakiś rok i ze 3 miesiące. Ale u nas jest rok i ma urodziny. Dostała sfój portret, paczcie – z gęby jak Zuzanna, no nie?

IMG_0790[1]

a to oryginalna Zuzanna:

P1160206

no to lećta z życzeniami.