orjentalne smaki i postępy Lilki

żem odkrył nowe smaki – jak kiedyś na śmietniku. Też żem tam  grzebał kiedyś i żem odkrywał. A tera jestem eleganckim kocurem i nie grzebię ale kradnę. No wjęc były orjentalne przysmaki i żem se kosztował. Co się dało, oblizałem a jak się nie dało to żem ściągał wierzch ciasta, se jadł i wylizywał. Szło mi niespjesznie tak orientalnie. Dopóki żem nie zaczął chrupać  tych ciastek, to Duża z wrzaskiem przyleciała. No nic, ogarnęła trochu i zjedli.

P1160896 P1160898

no tera o Lilce: jest nieźle, zachowuje się jak jełop, znaczy mały słitaśny kotek. Poluje na palce, gryzie, gaworzy i żre. I wydala i mruczy. Czyli norma, ale Duzi zawsze majom wtedy maślane oczy – bo taka mała i słodka. Myślałby kto.

Ja też żem był taki, może by se i o tym pomyśleli.

No nic, w każdym razie Lilka jest znów odrobaczona i zaszczepiona i jakieś testy jej robili, Kefir się zastanawiał, czy na ciomże czy coś, my jak coś się nie poczuwamy. Ale to były testy na bardzo groźne choroby kocie i oba som ujemne, znaczy Lilka zdrowa. Se zdrowo żre i wydala i już nie śmierdzi, bo się myje. Najgorzej, jak ja se siedzę w kuwecie, mje ogon zwisa i ta gupia się na ten ogon rzuca. A ja sikam. Ciężko to wytrzymać, takiego gnojka. Se paczcie. MOJĄ mysz mordowała i śpi:

P1160867

Nowa baba, nowe foty i kleksowe kłopty.

Totalna padaka ma się lepiej. Normalnie chyba jest kotem w miarę normalnym. Ale to nic pewnego, szczególnie, że siem z NAMI wychowuje. Ale nic.

Nie ma tej padaki, bierze se leki i witaminy na bycie git kotem.  Rośnie jak mi brzuchol, robi się wjelka i ciężka i z gęby jej kotem paczy a nie bjedą z nędzą. Nie wiadomo, czy wyjdzie te prostom ale może wyjdzie.

Tera byście nie zauważyli, że coś nie halo z nią. Wnerwia wszystkich i łazi i jest słitaśna do wyrzygu a Duzi się cieszą „jak ślicznie grucha, jaki wróbelek, słodziutka, och och iiiich”. Niedobrze się robi. Kefirowi też się zrobiło ale se ekonomicznie przy okazji wymiotnął kłakami, Duzi też się cieszyli, mało nie sfotografowali tego. Ja kradnę Małej Babie jedzenie wskutek czego idzie więcej żwirku i dużo bardzo jest kleksów. DO zrobienia kupy na stole się nie przyznaję. Do zgubienia się przyznaję.

No nic, obczajcie jaka słitaśna i można se jom adoptować będzie, jak kto odpowiedzialny i mądry jest,

LILKA:

taka była jak przyszła 10 dni temu, nie widziała nic i padaka była wjelka, straszne ataki i ukąsiła Dużą strasznie i bała się bardzo:

P1160797

a taka jest teraz i mruczy 🙂

P1160836 P1160885

no. pokocha kto?

sie plecie dobre i złe

no właśnie.

Pamiętacie Blankę? Znalazła dom no i niby było git ale potem zaczęło się coś dziwnego. Że niby sika i niszczy i pod szafkami siedzi i nie wychodzi całe dnie. No to Duża chciała pomóc, ale tak czuła, że tej jej mondre rady to tak jak kupa w kuwetę wpadają.

No i mjała dać Blance coś tam na tę pomoc a tu telefon, że kota oddają i już. Czy pary butów zniszczył i kupę do łóżka zrobił i takie tam. Duża podejrzliwa jest, że jak szybko nie zabierze to kot może na ten pszykład „uciec” przez drzwi albo go „oddadzom komuś” i ślad zaginie. Albo do schronu wyrzucą, co jeszcze w tym najlepsze – jak Zuzannę. No to pojechali po Blankę. I Duża pyta, czy u weta byli. „Tak tak u weta X i powiedział, że zdrowa”. No to Duża raz jeszcze pyta kiedy i czy u weta X. „Wczoraj i tak u weta X”.

Interesujące to było, bo wet X jest teraz daleko daleko na jakiś tam wyspach.

Wjenc Duża wzięła kocicę i poszła. W misce były jakieś kolorowe chrupki, nasza kaczusia nadal w woreczku nawet nie była otwarta tylko poobgryzany worek, bo chyba kciała się dostać.

A na futrze miała jakieś niebieskie plamy jakby z farbek.

Znaleźliśmy jej git dom tymczasowy i se wyobraźcie – lata od razu i zwjedza, kuwetę zalicza, obżera się dobrą karmą, lata za Dużymi i na kolanach mruczy. Szukamy domu! Musi być z innym kotem i raczej bez dzieci. Albo jak już te dzieci to jakieś takie kociolubne i koty rozumiejące.

Wrocław, Kalisz, okolice – szukamy!

ogłoszenie kaliskie: http://olx.pl/oferta/szukasz-towarzysza-dla-swojego-kota-CID103-IDawkf3.html

ogłoszenie wrocławskie: http://olx.pl/oferta/szukamy-szczescia-szukamy-domu-przez-duze-d-CID103-IDat9rZ.html

To jest git kocica!

Totalna padaka. I zajęty kibel.

Wspominałem, że nie ma gdzie kupę zrobić. Bo nie ma. Siedzi tam Baba Lilka.

Totalna padaka. I to dosłownie. Jest z piwnicy z Wrocławia. Dobra Duża Sylwia  ją znalazła, w reklamówkę wsadziła i w ręcznik i biegiem do weta. A tam gorączka wjelka, kupa leci i kot się telepie bo ma epilepsję. Mjał ciągle tą epilepsję, straszny widok Wam mówię i straszne dźwięki wydawał.  No i nie było gdzie go dać, Dobra Duża Sylwia nie miała jak 😦 no i my ją wzięli. Na tymczasowy tymczas. Bardzo nam pomogła Duża Sylwia – bo pomogła Lilce.

I Baba mjała nadal tą epilepsje. Leki bierze, fotę środka jej zrobili a tam ładny środek, nażarty wjelce. No i nic nie wiadomo. Poza tym, że obżarta,

Baba Lilka poczuła się nieco lepiej, zaczęła se jeść i walić łapą w piłkę. Strasznie się boi, gryzie jak się przerazi no i Duża nasza paczy, a Lilka NIC nie widzi. Nic. Nawet światła chyba nie widzi. Dlatego się boi bardzo nowych rzeczy.

Słabo też węszy, chyba tylko słuch ma dobry. No i Duża mówi, trza lepsze foty łba Baby Lilki zrobić. Pojechała na pół nocy daleko zrobić jakieś mru czy tam MRI.  Wróciła późno wjelce z Lilką i wynikiem, że ma łeb jak sklep i wszystko git.  Mówię o łbie Baby Lilki, nie Dużej.  Ale Duża też ma git łeb, zawsze pamięta o cukierasach dla Morfika słońce.

no i tak nam leci.

Niebawem pokażemy foty.

Tu więcej:

https://www.facebook.com/GrupaNeko?fref=ts

Garnek na balkonie i nie ma gdzie kupę zrobić

Jedni se grilują, inni balkonują.

P1160781

Duzi nam zrobili niby gotowanie – garnek jest a w nim debilne pływające zabawki Zuzanny, żeby se chlapała wodą na balkonie a nie w domu.

Pływające zabawki przyciągły nas wszystkich i my wszyscy się napili, bo lubimy pić w niezwykłej scenerii czy coś. Mamy miskę w trumience ale ona nam spofszedniała.

To my się z garnka napili i NIKT nie bawi się zabawkami.

Zuzanna poluje na tuste ćmy i kapsle w wodzie jej nie biorą.

Tak se weekendujemy. W łazience nie wolno nam defekować, znaczy walić kupy ani sikać bo tam jest bardzo chory kot i nie wolno tam być. Boimy się, że on nie da rady, poczymcie kciuki za niego. To mała baba jest, co z butli pije i nawet imienia nie ma. Dacie imię?

A o nas się nie martwcie, mamy kuwety dzie indziej czy coś.

Borykamy się z problemami ale i co dobrego się zdarza.

Znaczy tak: Kefir se choruje i chyba tak już będzie, bo stary jest i trudne życie mjał. Na szczęście mu humor dopisuje tak git, że mje to by pewnie z domu wywalili za takie coś.

Obczajcie: przyłazi o 3 nad ranem i liże Dużą po nosie i trza go drapać, on się obala i trza mu brzuch masować. A jak kto odmówi to łazi po człowieku i potrafi znów polizać po nosie czy co tam trafi. Cwany kurna jest, nie na darmo ma ksywę ” the Brain” znaczy się mózg. I trza go drapać. Zwykle w środku nocy, nawet kurna ja śpię ftedy.

Ale nic, chudy jest ale sobie je co chce, bo zdrowotnego wjelce odmawia jako my fszyscy odmawiamy, nawet gnojek Baba Kulka odmawiała, a ona nawet rabarbarę czy coś zjadała i pierogowe ciasto.

A jak my już są przy babie Kulce – pojechała se do domu na zawsze. No to trza kciuki trzymać, coby ją kochali i takie tam. Duzi jak zawsze się cieszą i smucą i sami nie wiedzą co.

Zuzanna nie ma gnojka do zabawy to się bawi z Dużymi czasem i daje się pogłaskać po łbie i tłustym tyłku, Duzi się cieszą, że Zuzanna ma dla nich czas. Wjelkie mi coś. Wytresowała ich jak ta lala.

Ja się komsekwentnie zachowuję upierdliwie, mówią że to starość i zachowania przymusowe czy tam coś, że niby chcę gdzieś iść a potem znów a potem nie i się drę. I tak mje kochają, bo co innego mogą.

Morfik słońce do mje mówią.

No i jeszcze dzień dziecka, to my namawiamy do zrobienia kociemu dziecku prezentu, paczcie tu: