niedzielne poranki

są do niczego. Za długo czekamy na miski, kuwety mamy mocno nieczyste i NIKT nie chce wstać o 6 rano coby nas ukoić czy coś.

Kefir w jakimś radiu czy gazecie obczajał, że niedzielne śniadanie to takie rodzinne słitaśne, że się siedzi i spokojnie je i obdziela innych miłością i troską do zerzygania czy coś. Że się integruje i pośwjęca se nawzajem czas.

Kupa tam prawda. Po pjerwsze zarzygaliśmy kuchnię kłakami – znaczy Kefir. Miski były puste. Kuwety pełne. Żwir wszędzie. Nawet na czole Kefira.

Żeśmy się w końcu doczekali, żeśmy usiedli na stole i to był czas dla nas, żeśmy se celebrowali niedzielne śniadanie a Duża sprzątała te rzygi. My mjeli czas dla siebie, pojedli, wypluli marchewkę z tej saszetki , Duża posprząta i my poszli wydalać.

Paczcie:

P1000891

Prawdziwie miła niedziela, tera się Zuzanna naparza z Wasylem.

Idę spać.

Reklamy

8 myśli nt. „niedzielne poranki

  1. Morf.Ty mnie przy życiu czymasz tymi swoimi opowieściami.Powinieneś wydać tego swojego bloga w formie ksionżki.Zbiłbyś majątek i mjał pieniondze na tony cukierasów.

  2. Ja się dowiedział, że jutro będzie budzik. My tego bardzo nie lubimy. Biegiem kuwety, biegiem miski, a później sami. I nawet balkon zamknięty.

    Duża podpowiada, że Twoją książkę już zamawia, a nawet kilka razy, bo będzie miała na prezenty. To przemyśl to jutro, jak Cię zamkną.

      • Oj, my też nie wiemy 😦 My się na szybko z internetu dowiedzieli (http://lubimyczytac.pl/dyskusja/433/10536/kurs-pisania-15—self-publishing-warto i lekcja 19), że najlepiej stukać po wydawnictwach i niech oni się tym zajmą (1). Można też wydać samemu i najłatwiej jest elektronicznie. Ale elektronicznie to Twoje zdjęcia i Kefira i Zuzanny i Tymczasów będą słabe na czytniku (2). Można też samemu na papierze, to znaczy ktoś pomaga (jakiś publisher), ale ogółem to są z tym problemy (3). Można też samemu wszystko zrobić i ustawić sprzedaż na internecie plus wysyłka (4), ale my nie wiemy, jak to wtedy te podatki od tej olbrzymiej fortuny, Duża mówi, że jej głowa jest na to za mała.

        My to zapamiętujemy i damy znać, jak się czegoś dowiemy. Może jeszcze kto co powie?

        A myśmy jeszcze chcieli świątecznie powiedzieć coś sympatycznego:
        http://www.pb.pl/4229706,5527,hiszpanskie-miasto-uznalo-zwierzeta-domowe-za-mieszkancow

      • Na marginesie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/79519/moje-domowe-tygrysy
        Nie znam książki ani autorki, ale zrozumiałam, że wydała ją sama, w 2008 r., a jako haczyk są tam komentarze p. Sumińskiej, jako osoby rozpoznawalnej (najpierw z mediów). Książka się podobała (ocena 7,33 – więcej niż bardzo dobra).
        Zastawiam się, jak szukać specjalnego wydawnictwa, który doceni Morfa ambasadora, potencjał pro… , a nie kogoś , kto już jest rozpoznawalny itp. (Tak sobie myślę na głos). Morf, Duża, Kefir – tak jak wyżej w planie – dla mnie SUPER.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s