Saszetka albo bobek.

nim będzie zadumane śfjęto, żem się zajął halloweenem. Ale tak inaczej, kreatywniej. Bo ja codziennie drę się o cukierasy, więc taki helołin to nic takiego dla mje. Cukieras albo kleks – tak mówię i dostaję nawet garść cukierasów. A kleksa i tak machnę, co mi tam.

Aha – do rzeczy. Żeby było git, to Duzi pojechali odwiedzić MAJĘ. Maja, to ten kot, co na tyłku z pieluchą u nas jeździł. I potem pojechał do dobrego domu. I tam ich wjelce se omotał wokół dupska. Terroryzuje ich i ma fszystko. Waży dużo, rośnie, leczy się ale póki co nadal jeździ na tyłku.

Paczcie – ona naprawdę gada „saszetka albo bobek” i nawet jak się napcha saszetką to i tak wali bobka i ją muszą przewijać i przebierać.

P1010228 P1010192 P1010206

a tu paczcie – zrobiła kupę i ją przebrali w inny czysty kubrak. Ma ich trzy na zmianę i na każdy nastrój. Ten na dole to ma w psy. Duża mówi, że to są psy niekastrowane, bo one kopulują – powaga taki jest nadruk na tym wdzianku. Jestem zdruzgoczony.

P1010247

No i se teraz obczajajcie te nieobyczajność a ja Wam wyszykuję jutro git niespodziankę. Powaga.

Reklamy

jest sprawa.

Jestem. Bo jestem poczebny. Chyba. Bo jest ważna sprawa. Pamiętacie Lilkę? Ona była ślepa i padaczkowa i dom znalazła u Dużych z ogromnym sercem.

Tylko, że ona choruje, ta padaczka jej wróciła i bardzo też dziwna jest. Badają. Wszystko badali a teraz za kupę kasy trza tomografować ją. My ją też tomografowali – kupa kasy. Z siedem stów czy coś. Teraz to my nie wjemy ile ale nie mniej.

By my prosili, jakby kto chciał pomóc, bo Duzi Lilki mówią, że bendą suchy chleb jeść a Lilka będzie mieć wszystko. Tylko, że tacy dobrzy Duzi muszą być git odżywieni i mają jeszcze seniorkę kocią wjelce chorowitą. To by im można pomóc. Jakby kto mógł. Bendzie fundacyjne konto do tego:

28 10600076 0000330000762960
Fundacja Hospicjum dla Kotów Bezdomnych – Grupa Neko
tytuł wpłaty:
„LILKA – Cele Statutowe”

Taka była, tera jest wielka ale chora 😦

P1160836

tera jest duża i ma git okno:

11925679_842329962511346_1241204931_n

tu się zaczęło z Lilką:  https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2015/06/18/nowa-baba-nowe-foty-i-kleksowe-klopty/

takie to wszystko poplątane, chyba muszę tu być, coby pilnować. Nie ma kto mi doradzić, przecież nie gupia Zuzanna albo ten gnojek Wasyl. Musze se sam być tera mentorem czy coś. Z Wami ogarnę, se myślę.

Koniec….

Pożegnałem Kefira. Ja nie wjerzę, że to się stało. My byli git, oba, tacy od zafsze na zawsze.  A jego już nie ma.

Nie ma.

I nie jest na korytarzu, nie jest w szafie i nie śpi na torepkach Dużej.

On jest daleko i za Tęczowym Mostem. Nie wróci.

Duża mówi, że koniec. Koniec epoki, nic nie bendzie tak samo.

Wiecie, bez Kefira nie byłoby mje. I żadnego tymczasa.

I Baby Nelly i całej reszty gnojków zakiblowych. A Duża nie byłaby technikiem od weterynarii i nie naumiałaby się o mojej psychice delikatnej na komicznych kursach.

Bez Kefira by nic nie było.

I mje smutno. I Dużym. I Fszytskim.

Koniec.

Nie wjem, czy ja sam jestem poczebny Wam i takie tam 😦

jesień i tęczowy przedmiot pożądania.

zaintrygowałem Was, no nie?

To zaczynamy od jesieni:

Kefir w liściach i słońcu.

P1010086

i ja jesienią:

P1010088

a tera o tęczowym pożądaniu. Wasyl i jego przedmiot nieco tęczowy:

P1010101

leży jemu koło łapów. To jest zatyczka do ludzkich uszów. Że niby jak się śpi w nocy to my tak rozrabiamy, że Duża musi se uszy zatykać.

No i se zatyka. Wasyl chce się tym bawić, to se wykopuje spod poduszki w dzień. A w nocy to Dużej z ucha wyciąga. Zębami i łapami. Duża ma problema, bo nawet jak się zakopała pod poduszką, to Wasyl jom odkopał i za ucho jom szarpał. Duża nie wie, jak tera spać. Bo tak: dała Wasylowi innom zatyczkę w nocy i on ją zgubił i jak zgubił, to se po nową poszedł do ucha Dużej. Była pjonta rano. My się ucieszyli, bo od razu my jeść dostali. Duża nie była zadowolona wcale. No nic, zobaczymy, jak bendzie dziś, jak coś to najwyżej znów w nocy chrupy bendą.

Zawsze pacz na radosnom stronę życia, czy coś. Czego i Wam życzę.