tak krótko.

Żem Wam wczoraj napisał, że sprawuchę mam. No i mam:

NEKO – grupa z Wrocławia potrzebuje każdej pomocy, bo kasę im pożarło leczenie kotów i teraz koty muszą coś wykombinować, żeby było coś do żarcia i dla nich.

https://www.facebook.com/GrupaNeko/timeline

Dlatego ja żem wymyślił, ze bendę wróżył czy tam przepowiadał. Z okazji Andrzejkuf.

Parę lat temu tak było i się podobało. To to możecie do mje napisać mejla czy tam priva na fejsie i zapytać o pszyszłość – tak konkretnie co tam Was nurtuje i gnembi w bebechach i ja Wam odpowiem szczegulnie szczegółowo.

A to wszystko za co łaska na konto fundacji oczywiście ale żeby było jak trzeba, to co łaska znaczy nie mniej jak dycha.

Może być wjencej.

KONTO
28 10600076 0000330000762960
Fundacja Hospicjum dla Kotów Bezdomnych – Grupa Neko „Cele Statutowe”.

Se przedmucham syf z mojej kuli kryształowej i czekam.

P1010333

nadrabiam.

żeby nie było – pokażę Wam, jak się mamy w sobotę. Mam też kurna sprawuchę do Was.

Zaczynamy od słitaśnych kotków:

P1010307

ja przy atrapie słonecznej plamy, znaczy przy kaloryferze. Półka drapaka jest mała i pieniek się chwjeje ale co tam. Pieniek się chwieje a w tyłek grzeje.

P1010324

tu zaś widzicie karton. Stał z tydzień, nikt nie wlazł. Wczoraj Dużą wzięło na porządki i zdeptała karton coby w śmietnik wlazł. I nam się spodobał, osobliwie mje się spodobał, se siedzę w plamie słońca na kartonie – jak kiedyś w śmjetniku, jak żem mieszkał.

P1010309

tu chyba widać – Zuzanna się przebudziła i jest tusta.

P1010311

a tu gęba Baby Milejdi jak se w słońcu śpi. Dla koneserów raczej ta baba. Aha – wczoraj ukradła kurę – sprytnie niby schowaną ale ona znalazła, wlazła do kryjówki kury, ukradła, pożarła i poszła spać.

 

strasznie my Was zaniedbali

no, żem się ogarnął wreszcie. Bo sporo się działo.I Duża nam głos straciła z choroby  i różne takie.  Nie tylko to, że Baba nabiera cielska.

Wasyl ma się git. Ma wielką rudą kocicę do przyjaźnienia się i bawią się razem. I śpią razem. I żem dostał zdjęcia i się chyba jemu udało, no nie?

Z braku Wasyla Zuzannę pogięło. Kompletnie. Jak nie ma Wasyla to uznała, że lubi Dużych, głaskanie po tustym brzuchu i plecach, nawet czesać się daje i szczeka z uciechy. Nigdy taka nie była, to się cieszą jak durni.

Mje też pogięło trochu. To już miesiąc jak nie ma Kefira. Drę się cholernie. Poważnie. Dziś Duża w domu od rana słuchała tych wrzasków i ma mi coś poradzić. Bo żem jest smutny i rozdarty czy coś. Mje się nie chce nawet nikomu z liścia walnąć ani w kiblu przyhaczyć.

Co jeszcze…. aha ta durna baba Milejdi – obżera się i nieco tyje. Robi się gładziejsza i bezkołtunowa. Ze 2,5 kilo waży i nie hamuje.

Duża musi jom niebawem przebadać, bo trochu żyga czy coś i że tak ogólnie trza ją sprawdzić, czy działa jak trzeba.

Jedno jest pewne – baba Milejdi zdurniała do reszty. Dziś se szalała z taką amerykańskom zabawką KET DENSER. To jest git – nawet mje się podoba. Taka jak tu:

http://www.zooplus.pl/shop/koty/zabawki_tunele_kota/wedki_dla_kota/103998

szczekała, ganiała i walnęła kupę. My się tak zszokowali, że ona tak gania, żeśmy łazili za nią do kibla i po domu, bo myśleli my z Zuzanną, że jej kości poodpadają od tego ganiania. A ona nic – walnęła kupę i poszła spać.

Czego i Wam życzę i obiecuję, że Was nie bendę zaniedbywał. Ale pamjętacie o mje mimo wszystko?

 

 

 

zmjany zmiany

no.

Zmiany są.

i tak: na lepsze, bo Baba ostatnio nie nalała do łóżka. Chrupki były na łóżku, mje się w dechę podobało. Obczajcie – śpię sobie po śniadaniu i się budzę a tu micha pod nosem. Pochrupię i dalej se śpię. Idealnie.

Babie też się podobało.

i jeszcze na lepsze: Zuzanna się klei do Dużych, oni zachwyceni wjelce, że ONA ma dla nich czas. Ale ja wjem, czemu ona ma czas.

I tu przyszła pora na rozkminienie trzeciej zmiany na lepsze:

WASYL ma dom. No. Trzymajcie kciuki, bo tam jest ruda kocica rezydentka i coby się dogadali, ważne bardzo. I żeby tamci Duzi mjeli cierpliwość i miłość dla Wasyla.

No – czyli Zuzanna nie ma kogo bić, to ludziów kocha i się ślini z uciechy od drapania po brzuchu.

No i tyle.

Duzi się smucą i cieszą na zmjanę, jak zawsze, jak gnojek do domu idzie. Boją się, czy wszystko będzie git. To pomyślcie dobrze o Wasylu, ok?

A ja se idę spać i jeść, jak to mówią „ol in łan” czyli dwa w jednym mam w łóżku. GIT.

P1010298

czego jest mniej lub wjencej.

Zacznę od tego, czego jest wjencej. BABY jest więcej. Przyjechała – 2,1 kg a teraz 2,3 kg.

I to dobrze.

Ale czego jeszcze jest więcej albo mniej? Spokoju mniej.

Baba sika do łóżka – mje to zgrozą przepełnia. Jak można. Ale Duża mówi, że może nie czuje się pewnie czy tam innego stresa ma. Baba dostanie woniejącą obróżkę na spokojność.

A Duża będzie miała wciąż czyste kołderki. My jom (Babę, nie Dużą) zrobimy jutro w konia – postawimy michę z chrupkami na łóżku coby skminiła, że tam się je a nie leje.

Ale paczcie – Baba Nelly zalała nam jednego tapczana na ament bo ruję miała na starość. Trzeba się było tapczana pozbyć.

I tera my też se myślimy, czy ta Milejdi pokrzywiona nie ma jakiś rujowych ciągotów.

Póki co mniej jest też jedzenia, bo ona je wszystko i w kółko i ostatnio zwaliła z szafki konserwę bo się jej w misce skończyło. I łazi. I się myje co wszystkich zachwyca.

Podejrzewamy, że rzyga nieco. Ja żem spał to żem nie widział. Ale coś tam było. Napiła się kociego mleka i bęc z niej wyleciało, to żem widział.

Będziemy ją badać ale odpasiemy najpjerw, żeby było co badać a nie że taka przezroczysta jest.

By my prosili o dobre myśli dla Milejdi.

P1010284

Milejdi czyli Bebi Baba

się waham jak nazwać babę. Duży mówi „Milejdi” bo taka elegancka z tymi kołtunami a Duża mówi Bebi Baba, tak jak mówiła do baby Nelly.

Mje się zdaje, że baba ma to gdzieś. Ona tylko śpi i skubie dobre jedzenie. I śpi. I nic więcej.

No i dobra, niech tak będzie. Aha dwa razy my ją obczaili, jak się myła. Duża była wjelce zadowolona, ja tam się też myję i wszystkim to wisi jak mje kupa po wyjściu z toalety.

No to możecie paczać na krótki film:

my ją staramy się nieco upaść ale na razie waży 2,1 kilo. I się na mje beszczelnie patrzy.

Milejdi, phi tam.

Śwjęto zmarłych – śfięto żywych

Nie idzie mi o żaden horror, nie o noce żywych trupów czy jakieś zombiaki. Chodzi o to, że Duża mówi, że ona za często myśli o zmarłych i o śmierci i ona nie chce dodatkowego dnia na ciągłe grzebanie w tych sprawach. No i mówi, że trzeba obczaić inne rzeczy, sprawy żywych, że to też jest świętowanie i szacunek.

No to z tego my mamy tyle, dokładnie tyle co DWA KILO.

Obczajcie naszą niespodziankę na święto zmarłych – żywa baba. Dwa kilo.

Ma święto, święto żywych, bo już była ledwo żywa.

P1010254P1010256

nie wiemy jeszcze, co będzie. Ja tam poszłem spać. Wasyl z Zuzą na balkonie polują na bjedronki.

A ona se łazi. Miała dom wiele wiele lat, ale jej umarli Duzi a ich młodzi spadkoporywacze wywalili babę do schroniska, tam przestała jeść i się myć i takie tam ale na święto zmarłych dostała dom. Z nami. Jakoś tak.

Ma jakie 13 lat, przyjechała ze stolicy i rozmyślamy, jak jej na imię. W schronisku nazywała się Tetyda.

No i tyle.