od siedzenia przy kompie są problemy.

Tak. Można se gały popsuć albo kręgosłupa. Jak się za dużo siedzi. A Duża siedziała i czytała o takim tam kocie Joginie, co ma wózek no i ten kot napisał o kocie Bogdanie, co nie ma za bardzo nic – no opiekę ma i badania, ale nie ma się gdzie podziać.

No i tera my mamy problema. Bogdana.

Nie bendę się męczył i tego opisywał, bo jest długie i som trudne słowa. Se poczytajcie:

http://glosemzwierzat.pl/adopcje/nasi-podopieczni/koty/bogdan/

No i mamy go w szafce tera (tam śpi)  i se łazi, znaczy się ślizga na tyłku i nie chce jeść a lekarstwów ma CAŁY koszyk w kuchni, ja pierniczę, żem nie wiedział, że tyle jest na świecie. No nic.

Jedno to nawet Dużej się wydaje, że jej Tata dostaje. Ciekawe to bardzo.

Jak se poczytacie, to paczcie – Bogdan – przestrachany u nas. Trzymajcie kciuki, żeby jadł.

no i żeby chodził kiedyś. I pomóżta mu – pewnie ma długi jeszcze. A jutro będzie dostawał te lekarstwa i bendzie masowany i pjonizowany, cokolwiek to znaczy a on i tak powarkuje. Ale nie jest groźny. Tylko się tyle czasu po lecznicach i klatkach tułaczył, że tera to musi ogarnomć przestrzeń.

Trzymamy kciuki, no nie?

za dużo tego znikania.

zniknął Felek. Wczoraj. A dziś zniknęła Mania – nasza była tymczaska, w sumie było tak, że Duża jom z Wrocka ściągnęła dla naszych sąsiadów. No i oni ją zaadoptowali i mjała git chatę a oraz piękny dom pod lasem i nawet se polowała tam. No mjała fszystko.

Tylko zdrowie jej się skończyło nagle i szybko. Dziś.

Mania – taka zwykła bura śmjetnikowa kocica, co siedziała w krzakach na kartonie w listopadzie godzinami. A potem dzięki dobrym ludziom mjała git życie.

Mania:

IMG_8039

Dość już znikania.

nie wygrasz z trzema literami.

FIP. Trzy litery a tnom jak kosa takie małe gnojki. Ponoć kiedyś mniej tego było – choroby znaczy, nie gnojków.

A teraz wirus szaleje i zabjera takie Felki, Nigletki, Gromy i Mrunię Dużej naszej Dużej też zabrał.

Nie ma z nami Felka. Ale mjał kochania wjele i zadbania. Od moich Dużych i od Dużego, co go tam w tej pracy mjał.

To Felek:

FELEK

My dziś niebywale spokojni jesteśmy. Jakoś tak….

trzeba się napić.

No i to trochę tak smutno. W kiblu siedzi fajny gnom Felek. Nie wiadomo ile posiedzi bo w nim śmiertelna choroba siedzi. Chyba.

Tak to wygląda, ale my go wzięli, żeby nie siedział sam w transporterku w lecznicy, coby coś miał. Oprócz tej choroby.  Biedny taki jakiś był wczoraj, ale to po lekach było, bo mu nawet brzuch kłuli, bo tam ma płyn. Straszne 😦 Od tej choroby co się FIP nazywa, my stracili Groma i Nigletkę. Wszystkie one były takie słitaśne i dymne.

Felek jest taki sam, może od tego koloru się choruje. Sam nie wjem.

Gnojek fajny. Ale Duża się smuci i Duży też, bo on tego Felka to w pracy mjał za kumpla i karmił go i bawił. Tera my obserwujemy Felka. Przez drzwiczki w kiblu.

Żeby mu się okazało, że to nie ta choroba. Żeby coś jadł wjęcej. Bo nie bardzo chce. A jak zechciał, to jadł tylko wendlinę za pińdziesiąt złotych.  Ale ważne, że zjadł.

Lali mu wczoraj długo kroplówkę – żółtą taką i potem od sikał i sikał i fszystko my prali o szóstej rano. Ale umi w kuwecie być i walnąć tam też umi- gość z klasą.

Baba Milejdi go obczaiła trochu i poszła się napić. Tak żem chciał zażarcić na koniec.

WP_20160124_004

Trzymajcie kciuki za Felka.

 

 

 

trendy wnęczarskie.

Żem usiadł na mjętkiej i drogiej gazecie o wnęczach. Z ciekawości, jak żem wstał, to obczaiłem łóżka po trzydzieści tysięcy i śfjeczki po pińset. Takich trendów nie akceptuję, bo te wnęczarskie pierdoły, lustereczka za tysiaka i półeczki za pół tysiaka i tak jadą zwykle z Chin i są warte pińć groszy a tu się stajom drogie, markowe, prowansalskie i trendy.

Można se kupić wjęcej lustereczek albo je kupić na charytatywnej aukcji i pomóc ludziom czy zwjerzom. A łóżka są  tańsze i też miło som miętkie.

Ale żem i tak nabrał ochoty na metamorfozę i żeby moje wnęcze było nowe i robiło wrażenie i takie tam.

Paczcie – odwrócony puf czy tam pufa. Tera my się tłuczemy z Zuzanną o to miejsce. Bardzo kreatywnie my zorganizowali przestrzeń zaznaczając upodobanie do wintydżu poprzez poszarpanie pufy od spodu. Plama czerni ciekawie kontrastuje z jasną podłogą niedbale zdobioną wzorem brudnych łap Zuzanny i moich pieczątek. Zwraca uwagę swobodne podejście producenta pufy do lakierowania nóżek, że znaczy ich nie pomalował od spodu. To nadaje meblu wyjontkowość.

od razu czuję powjew wielkiego świata. Albo kurna Zuzanna w kuwecie była.

No nic, metamorfozujcie sobie wnętrza i weekendujcie.

 

zima i obrazkowe historie.

a już żem liczył na plamy słońca. Ale nie – jest zima i zimno. Po mojemu trza reguralnie obczajać, czy aby nadal jest ta zima.

Obczajam i chcę wrócić pukam wjęc w okno.

P1010523

potem sprawdza Zuzanna. Ale ona tropi ślady ptaków. Paczcie, przez naszą siatkę nam włażą te kulki żarłoczne i nam depczom po śniegu. Potem depcze Zuzanna. Jakby razem deptali, to by była git zabawa. Dla Zuzanny się wie.

P1010525

Oboje widzimy, zima nadal JEST. Baba Milejdi nawet nie podejdzie, bo ma gdzieś zimę. Ożyła nam jakoś ostatnio i nawet ganiała trochu z Zuzannom. A tu Baba – stara i taka tam:

P1010528

bym zakończył czymś interesującym to macie: znajdź Babę na obrazku:

P1170048

oraz macie jak czekamy na lato. Możecie se zgadywać kto gdzie leży. Możecie też se zgadywać gdzie Duzi leżom, ale kogo to obchodzi.

P1170063

Aha – tunfisza żem dostał. Jakby kto był ciekaw. I nie ma to zwjązku z tym, że wyrzygłem się kłakiem w nocy. Planowałem na kołdrę, ale cwane te Duże i mje chwycili i zestawili. Bez sensu, w kołdrę wsionknie, w panele nie.

Drugi raz Baba Milejdi żygła. No na kołdrę, się wie. Jak na 5:17 rano to Duża mjała git refleks, mogłaby myszy łapać. Tak sprytnie się ogarnęła, że podstawiła Babie ręce i Baba jej narzygała i kołdra jest czysta.  Człowiek w silnym stresie jest zdolny do wjelkich czynów. Doniosła te rzygi do kibla nawet. Żem obserwował i poszłem spać. A Baba jeść.

No i tyle.

guten abend czy coś

Dużej nie ma. Ale wróci niebawem. Jest z nami mentalnie i wirtualnie. Wjelce się o Babę Milejdi pyta i o jej wyniki. Jest tak: Baba ma git wynik i gruczoła tarczycowego ma w porządku. Czemu ma takie placki komiczne i syf na fszystkim na ciele to nie wiemy. A grzyba nie ma ani pasożytów też.

Dostała coś tam do leczenia starych bab i jak Duża wróci, to obczai, czy Baba wypiękniała od tego czy nie. Na moje oko Baba jest baba i starość ma i tyle. Jak ja. Tylko ja to inaczej manifestuję czy coś.

No w każdym razie Dużej nie ma i jest tam, gdzie mówją „guten abend” o tej porze. Podobno dużo tam psów łazi wszędzie z ludźmi, do sklepu czy  tam knajpy czy gdzieś. I tak se łażą i nikomu nie noszą zarazków i robaków i nikt się nie krzywi.

Mniemam, że mje przywiezie jakiś smakołyk ichniejszy, bym chciał „mit tunfisz” znaczy z tuńczykiem, bo mje smakował ostatnio. Albo „mit jakaś inna ryba”. Bo jak tylko Babie przywjezie to mje zasmuci.

Ale jakoś wciśnie w walizę coś dla mje i może też dla bab. Se czekam, bo samo gryzienie Dużego to nie to samo. Chyba żem się stensknił.

A jak stamtąd wraca to ja zawsze coś dostaję. I mje kocha z tej tęsknoty bardzo.

Gute Nacht.

 

 

 

 

Baba Milejdi nam niedomaga.

To się fszyscy martwią. Niby nic – ale taka ospała i smutna jest. I mało je. No i taka jakaś ….. no i bardzo chora jej się skóra zrobiła. Mówję Wam – w parę dni tak okropnie placki się porobiły i takie, jak mówi Duża – liszaje czy cóś. I potem ta skóra taka biedna aż pęka się zrobiła. I uszy. No i Duża już wcześniej była u weta ale nic nie znaleźli  a leki nie dały nic. Tera to się Milejdi pogorszyło, smutno Dużej okropnie, zbadali jom, nawet skrobali też jom skalplem i patrzyli w mikroskop, czy tam nie ma jakiś żyć małych i  podmikroskopowych i podskórnych  i nic. Wszystko git.

No to jeszcze coś zbadali w gardle czy tam gdzieś – tarczycę zbadali – i czekajom na wynika.

No i Baba Milejdi dostała ciepłą poduchę i fszystko do jedzenia  i ona nic nie chce. Duża mówi, że ona jej Babę Nelly przypomina i się robjom Dużej wielkie oczy takie mokre.

My by chcieli naprawić Babę Milejdi. Powaga. Się staramy. Musi nam się udać i żeby też babie było dobrze a nie że się męczy.

Na razie se poszła gdzieś.

P1170015

Przycupniecie se tu z nami?

Czytam sny. Powaga.

no trzeba coś zmienić. Czasem. Byle nie chrupy, bo tu żem jest mocno trwały w uczuciach.

To lecimy – takie coś majom w kiosku. Paskudna podróba MJE.

20160107_153624

Jek chcecie poznać PRAWDĘ to  będę wjelce chętnie objaśniał sny. Pytajcie w komentarzach.

Wjem o snach wiele. Ludzkich i kocich. Za piątaka krótko objaśnie, za dychę dłużej.

Na NEKO. Nie dla mje absolutnie.

 

 

 

nic nowego. Dużo obrazków.

no i dobrze, po prostu se egzystujemy obczajając zimę przez okno. Choinkę my stuningowali:

P1160947

Baby zajmowały się firankami:

a trzecia Baba mjała na wszystko oko:

P1160961.JPG

a potem Zuzanna korzystała z nowych widoków z przesunientego drapaka:

P1160991

Kiwi robiła se słitaśne focie z dzióbkiem i szczerbatom gębą:

P1160951

a ja żem się skromnie czymał na uboczu. Tym razem.