świąteczne kłopoty, w cholerę.

no. My pojechali do wjelkiego miasta. Ja z klasą – żem spał. Zuzanna gadała, Baba też a Bogdan, ten to nam zrobił zajączka.

Najpierw rzygał w drodze a w domu już znów krwawo sikał i co chwilę, powaga, co chwilę.

Duża mało nie osiwiała, a Bogdan kroplami co pół minute fszędzie krwawił sikami.

Ja żem spał, Baba Milejdi się bawiła zabawkami i spała w słońcu oraz siedziała w wannie zamjast Zuzanny , Zuzanna eksplorowała co pod kanapą czy coś.

A potem Bogdan przestał jeść, potem my wrócili i on dalej nie jadł, Duża gryzła się w sumjeniu, że to jej wina, że to przez te śfjęta. No i nie jadł. To w końcu do weta pojechali, Bogdan niby ok, a nie je. No i po nocy wstajom do niego i tylko „Boguś, chodź, zjesz coś ” i my wtedy lecimy i też dostajemy.

Fszystko dostawał. Kurę surową, gotowaną, smażoną, saszetki za pińć groszy i za pińć złotych. Tuńczyka i szynkę z kuraka. I co tam było w domu. I w końcu skubnął. Duża skakała do góry. I głaskała go o 4:12 i mówi „no może musu z indyka? „.

I się bała o Bogdana. A my jedli resztki i się też trochu martwili.

Efekt jest taki, że ja jestem mega nieszczelny po resztkach, Zuzanna jest tusta bardziej, Baba żarłoczna a Bogdan coś skubie. Jego nie można namawiać, bo ma anoreksję czy coś.

Choroba duszy to jest. Coś jak moje wycie i strachy w nocy. Mje wyleczyli to i Bogdanowi się musi udać.

No to dobrej nocy.

P1170381

 

pęcherz i jego mjeszkańcy.

 

 

teoretycznie w pęcherzu mieszka mocz, znaczy siki. Czasem niestety mjeszka tam kamień albo piasek. Kefir mjał, może pamiętacie.

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2013/09/02/kamyczek-od-kefira/

A tera żem się dowiedział, że w pęcherzu mogą mjeszkać obcy. Powaga.

I to MILIONY obcych. Siku wyciągnęli Bogdanowi komiczną rurką, przez uprzejmość nie powiem, gdzie mu wtykali rurkę. Ale siki posłali do wjelkiego miasta na jakiś siew.

I z tego siewu wyszły żniwa w postaci miljonów bakterii jednego tam typu. I nawet porada była, co trza brać na te bakterie. Duża to kupiła i do tego jeszcze jakiś cud nad cuda na pęcherza z pjetruszką, żurawiną i bajerami i tera Bogdan musi czy razy dziennie to jeść.

Aż wytłucze opcych i przestanie nam lać, gdzie popadnie.

Bo chyba od tych bakterii tak sika. A chcecie obczaić, jak sika?

dlatego trza go natychmjast od obcych w pęcherzu uwolnić, bo nam pralka w kółko chodzi – pjerzemy wszystko.

No i Bogdan jest chory. A tabletki to tylko w jego ukochanym musie je. A my też lubimy tego musa i Duża musi musa kupować w dużej ilości.

Ja potem mam alergję i smród. Dlatego mje nie chcą dawać.

No to weźta pomyślta, jak kot nie leje w kuwetę to może mieć obcych albo inny tam kamyk.

A nie, że kot złośliwy. Nam kotom nie chce się być złośliwymi. Po co? To ludzka głupota.

Zdrowiej Bogdan, chłopie.

 

wiosna i inne atrakcje

 

 

JEST. Za oknem mi śfieci słońce i papier w pingwiny się skończył.

GIT.

Jest też taka atrakcja, że Duży ma dziś urodziny, znaczy fszyscy się starzejemy i nam szczyka w kościach. Ale my mu życzymy zdrowia do odkurzania i wycierania i żeby mjał dobre oko i węch do znajdowania naszych niespodzianek.

I żeby mjał nadal takie dobre mjętkie serce, że daje nam musa kiedy chcemy i tylko mrugniemy. Aha i żeby mjał dobry słuch, jak się drę na spacer i mje raz raz wypuszczał.

I żeby miał dobrą odporność taką całą organizmu, jak stoi w drzwiach balkonu a my se rozpatrujemy na progu, czy wyjść czy nie i jest noc albo deszcz albo inna zima.

No i to mu wystarczy, żeby nam się dobrze z nim żyło.

I wiosenny obrazek naszego zezowatego zajączka he he:

no i jeszcze raz niech żyje Duży nam.

No to co? Cyk puszeczkę musu za zdrowie?

Ja kontra AGD. 1:0

Mje się popsuł sprzęt do odsyfiania chaty. Pamiętacie?

https://kefirimorfeusz.wordpress.com/2016/02/28/dzis-bede-rozmyslal-o-agd/

no i Duża naciskała se producenta za pomocom maila i FB i dwóch kociolubnych dusz, że normalnie MYK powiedzieli, że się nie da naprawić, ze trza odesłać, że kasę oddadzom.

Minęło trochu czasu ale jak napisali, tak zrobili. My dostali kasę – tyle samo, co my zapłacili.

Duża wybrała nowego odkurzacza do odsyfiania, ma napisane, że może odkurzać podłogi i mieszkania a nie tylko cukier.

Mamy nadzieję. Duża mówi, że w firmie Bosz pokłada teraz nadzieję a Duży to już w ogóle lubi ich narzędzia.

No to zobaczymy jak bendzie. Dziś nowy odkurzacz wylądował w kiblu – jak każdy nowy i się ładuje.

Jutro my przystompim do testów.

 

Wjem, kiedy skończy się zima.

Poważnie. Bo widzę, że na balkonie nie ma wjosny. To żem się zainteresował, jak określić, kiedy bendzie koniec zimy. Kalendarz se można w kuwecie zakopać. Bzdety. Ma być lepiej a jest śnieg.

To żem przyjął inną metodę. Zima jest jeszcze, bo Duża ma zły papier w kiblu. Paczcie jaki ma:

P1170378

 

z zapachem ZIMY!!!! Tak jest napisane i z pingwinami!!! I paczcie – zapach zimy i te pingwiny nie pozwalają wiośnie dać mje plam słońca.

Pocieszajonce jest, że jest już tylko jedna rolka.

Jak będą jedli syfiaste żarcie to szybko ją skończą i będzie wiosna.

 

święto bab – moich też.

no. Baby świętują. Te ludzkie podobno. Dostają kfjata, co zdycha za dwa dni i ciastko i mogom nie sprzątać jeden dzień i nie zmywać garów.

Duża mówi jak zawsze, że jak jest wyczesane w kosmos święto, to coś jest podejrzanego, nie bardzo szczerego w tym.

Wjem kiedy Duża nie jest szczera – jak mówi „nic nie dostaniesz”-  a za plecami ma puszkę.

No i jak ktoś świętuje coś tak normalnie, wesoło, to git, ale jak przegina i widać, że tylko jednego dnia się umyje i skarpety zmjeni  i pomyśli o bliskich to o kant kuwety rozbić takie święto.

No. Jak w dzień pań puszczają panie wcześniej z roboty do domu to takie dziadoskie świętowanie. Szczególnie, jak tym paniom płacom mniej niż panom.

No ale nic – żeby niezależnie od posiadania lub niemania jajników i reszty – było wszystkim w mjarę git, tak normalnie. Żeby se każdy mjał fajne życie i czuł się dobrze i bezpiecznie i nie musiał niczego udawać, że niby jak baba to musi coś tam albo czegoś nie powinna. Niech se każdy będzie jaki chce i żeby innym nie szkodzić i oceniać się za bycie dobrym ludziem a nie posiadaczem jakiś tam rzeczy pciowych.

A żeby konwencji czy coś nie łamać tak z buta to ja żem przygotował upominka dla mojej Dużej.

Se rano znalazła rzygi na dywanie a nim znalazła to wdepła i rozniosła git po domu i mjała zajęcie.

Babo Milejdi i Zuzanno, niech Wam się dobrze ze mnom żyje i niech Wam będzie zdrowo i wesoło. No.

 

 

my mieli gości.

se obczajcie:

P1170297

P1170305

może poznajecie tego Bobka, znaczy Maję?

No wjenc była z Dużymi i z ich córką taką mniejszą Dużą wjelce rezolutną. No. I było git, bo mje głaskali i nawet mogłem ich kąsać. Jedli sobie gadali bez sensu zamiast o mje no i moi Duzi się cieszyli z wizyty, że im się zresetowały głowy od innych kłopotów.

My się cieszyli, Zuzanna uczestniczyła w życiu towarzyskim nawet chętnie, Baba Milejdi też się pokazała ale Bogdan zrobił psikusa i się posikał na krwawo, na mega krwawo i to fszędzie. Łóżko, kanapa, kołdry, fszystko jak rzeźnia czy coś.  Duża się przeraziła, bo sobota w tym mjeście to zero pomocy i się ogarnęła z pomocą telefonu do weta i apteczki z szuflady. Chyba sie Bogdan zestresił.

I tera wszyscy myślą, jak jemu pomóc ale leki dostał i mamy dbać o jego spokojność.

P1170319

Baba dbała o niego jak widać na zdjęciu  i wyczymała leżenie z nim. Jakiś czas, potem se poszła.

Ma się raz raz ogarnąć i uspokoić – Bogdan, nie Baba. A dla Was na sen Bobek:

P1170314

znów mało mje ale nadrobimy, spoko.

 

to se paczcie w piątek.

modny cykl metamorfozy, może kto widział na fejsie a jak kto nie widział, niech paczy:

tak zaczynał Bogdan, a najpierw to wcale nie chodził

a potem dostał dywan:

ale i bez dywanu zaczął człapać:

wróciła ochota na zabawy i zaczął wierzgać słabymi łapkami:

to nabiera chłop tempa:

aż w końcu zdobył szczyt – kanapy 🙂

a Zuzanna pokazuje swój intelektualny rozwój tu:

chcę Wam poza tym zwrócić uwagę, że ja też jestem wjelce git i mje się cukierasy kończą i cierpliwość do gwiazdorzenia Bogdana też mje się kończy. Może się zachwycicie mnom?

w kuwecie wszyscy zostawiamy to samo.

znaczy mje teraz wzięło na te dumne szumne tematy. To wszystko od siedzenia na papierach o historji. U nas jest w domu pełno takich papierów o wojskach, wojnach, działach i morderstwach na ludziach i zwierzach.

Duży to czyta na okrągło – od takich dawnych czasów aż po tak zwane dziś .

Dziś nie różni się od kiedyś. Ludzie mają wjęcej maszyn sprytniej zabijających ale co z tego? Ludzkie młode tak samo płaczą, domy tak samo siem palą.  A ludzie wciąż lubją bohaterstwo.

No jak se paczę na obrazki, to zawsze ludzie mają ubranka fikuśne ze znaczkami, a inni mają inne ubranka i znaczki i już jest okazja, żeby się pozabijać.

I tak ojcowie zabijają innych ojców, a przy okazji jeszcze mnóstwo innych ludzi, w sposoby tak straszne, że aż oko zamykam. Potem zabiera się co tam wartościowe albo się to pali, a potem się jest bohaterem na przykład, ale dla tych od innych znaczków to nie jest się bohaterem. I taka gra się ciongnie, i paczcie, setki lat, no mówię Wam, tych książek i gazet widzę w cholerę a wnioskuf z tego NIKT nie wyciągł.

Nikt.

Może jest za późno na wnioski, może ludzie lubjom tą grę tak bardzo, że nawet jak nie grają to se udają, przebierają się i maszerują? Od tego może być znowu jakieś „enter” i siem gra włonczy.

A u nas były koty różne, nawet z wojny przyjechały, chore, wcale nie bohaterskie. Prawie umarłe, bo ktoś tam daleko zabrał im dom, dużych, zranił, skrzywdził i pewnie też ma jakieś bohaterskie znaczki i przylepki. I pewnie jemu też coś zabrali albo kogoś.

Nie ma wnioskuf i nie będzie, to ludzka natura, takie bohaterowanie. Za późno, tysionce lat i tysionce religii, znaczków i sztandaruf – za późno.

W kuwecie fszyscy zostawiamy to samo.