Poezja sprzed lat. Mój debjut.

Jak Wam się sonet Zuzanny z ilustracjom podobał, to ja żem poczuł się zazdrosny i żem znalazł na jednym takim forum wjersze, co o mje są.

Dawno temu, z sześć lat chyba w 2009 roku, się wywjązała dyskusja o moim chodzeniu na balkon i że mam brudne stopy i syf potem robię, bo jesień i błoto tam są.

No i ja żem polemizował wjerszem z jedną forumowiczką, co tu też jest i zagląda i może pamjęta? Hę?

No to lecimy, jak mi wtedy  zalecono, cobym nosił kalosze na balkonie to żem czasnął poemat:

nazywam się Morfeusz
i bardzo ciocię proszę – zostawmy te kalosze
duża nowinki lubi i mnie to wkrótce zgubi
przyniesie butki cztery i wzuje bez kozery
na stopy moje czarne i życie moje marne
się stanie w tym momencie
sikorki – wierzę święcie- będą wręcz rechotały, kalosze zaś spadały
i spacer mój wieczorny stanie się wręcz potworny
nie!!! niech odejdą proszę, znienawidzone kalosze!

A tu odpowiedź o owej forumowiczki. I dalej – ja na czerwono a Ona na zielono.

Kalosze, rzecz wyklęta,
niech nam się już nie pęta,
bo każdy przecież wie,
że kocie łapki dwie,
no a najlepiej cztery,
rzecz jasna, bez kozery,
najlepiej się poczują,
kiedy bamboszki wzują.

kalosze czy bambosze
obydwu ja nie noszę.
a jestem w kwiecie lat
me oko błyszczy tak
że panny mdleją rzędem
następne biegną pędem
w bamboszach czy w kaloszach
dostanę od nich kosza!
Dbając o urok własny
odrzucam bucik ciasny!
Odrzucam też kalosze
i zgińcie wy bambosze
Prawdziwy KOT nad KOTY
ma zawsze bose stopy!

Czy czarne łapy w błocie
przyciągną ślicznotki kocie?

ja balkon przemierzałem,
ja stopy unurzałem
w błocie
dla moich panien
lecz jak bez śladów błota,
gdy najdzie je ochota
znaleźć
mnie będą mogły?
zamierzam więc bez przerwy
choć wam to szarpie nerwy
balkon
przemierzać boso

Chodzenie boso zimą,
póki mrozy nie miną,
może być niebezpieczne,
tak więc koty stateczne
wcale się nie buntują
i trzewiczki sznurują.
Bo cóż najmilsza panna,
gdy z wieczora i z rana
wciąż pęcherz szczypie i boli?
Brak chęci do swawoli,
brak siły do rozkoszy –
– gdy się nie nosi bamboszy.

bambosze czy kalosze
tych nigdy ja nie noszę
mam sekret jeden wielki –
na puste me „bąbelki”
zakładam w zimne dnie
choć wstyd pogrąża mnie
cieplutkie, grube wielce
GACIE we wzory w serca

We wzory w serca gacie –
– i oto sekret znacie,
jak panien zdobyć grono
i zdrowym być – wiadomo!

i takie w serca gacie
ukryją brak ekhm…w temacie..
w temacie tym wstydliwym…
żem kocur nieprawdziwy

Znaczy to jest mój debjut i ja żem był pierwszy. No. A współautorka tej bitwy na rymy się przyzna? 🙂 
Advertisements

11 myśli nt. „Poezja sprzed lat. Mój debjut.

  1. Czas leci, czas ucieka,
    Płynie jak bystra rzeka,
    Lecz problem zdrowia wielki
    Rozciąga się jak szelki
    I ciepłe w serca gacie
    Pewnie już wszyscy macie.
    Czego Wam życzę z mocą,
    Bo dobry ze mnie kocur.
    /Klakier/

  2. My, Morfie, jesteśmy pod wrażeniem Twojej Dużej. To znaczy nasza Duża jest pod wielkim wrażeniem i nas przekonuje, że my też. Że niby Ogromnie by nam się spodobało spotkanie z Twoją Dużą, która wcale nie nosi białego fartucha. Nasza ubolewa, że mieszka tak daleko i że z nami się nie wybierze. No nie wiem. Może to dobrze, że daleko? Nigdzie się nie wybieramy. Acha, to nie ja miałem iść? To OK 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s