Jesienne takie tam o wartości, zatyczkach i film też jest.

Żem się zajął różnymi rzeczami, mnie tydzień przeleciał jak sikorka na balkonie. Szybko.

No i tak myślę, że jak kto tu na mnie czeka, to ja się pojawię. Bo mje tak smutno f środku.

Listopad jest bez sensu, balkonu nie ma, plam słońca też. Grudzień to syf jeszcze większy. No może se moją różową choinkę obalę, to mje rozweseli w grudniu.

Na razie też żem chorował  i tera jest lepiej, ale nie wiadomo jak długo. Nie mogę jednych leków brać bo mje na serce zaszkodzą i taki kołowrót mam. Baba Milejdi też była u lekarza, razem my byli. Lepiej nam tera.

Idę, czepnę Rozalkę w łeb na wszelki wypadek. Na spokojność. A ona się i tak cieszy, bo mała i gUpia.

No właśnie – Rozalka i Iskierka. Niepoczebne nikomu, jak setki innych. Baby są niezłe, naprawdę ale po co one komu? Smutno.

Na fejsie żem rozmyślał niedawno o naszej wartości dla ludzi, że nędzna, że taki zwykły kot, taki „to tylko kot” to takie nic dla wielu. Po co go leczyć i dbać jak stary i po co kasę na siatkę w oknie wydawać? „To tylko kot”. Za dużo zwrotów adopcyjnych było tera. Ot tak – się odda fundacji, wywali do schronu albo i gorzej. I jeszcze się opowie, jak to kosztował podarte meble, leczenie i żarcie z marketa.

Bym chciał, żeby kiedyś było tak, że kot jest warty zawsze wiele i pies i każde zwierzę, bo żyje. Bo czuje. I to wystarcza do bycia wartym.

Nie trzeba rozstawu uszów suwmiarką mierzyć ani mieć nosa wciśniętego w głomp czaszki tak, że aż się oddychać i jeść nie udaje.

Żeby mje nie było tak jakoś buro, pokażę Wam film, na filmie „to tylko kot” bura Rozalka i jej misja odnalezienie ukrytych zatyczek. Znajduje, nosi, gubi, znajduje, nosi, gubi. Taki ma sens życia.  Można z niom ten sens dzielić, jak się ją adoptuje i będzie o nią dbać.

Paczcie, długi ale git.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8aEpOZk9aV2FrLTA

 

jak rozwiązywać konflikty.

o zasoby my się nieco konfliktujemy. Nie o chrupy ale o gumkę recepturkę do bawjenia się i o budki na komodzie.

Dziecko Rozalka (SZUKA DOMU) okupuje (na szczęście w przenośni) zielonom budkę i zamiast w – to siedzi NA. Baba Milejdi musiała z tej budki zrezygnować. Z żalem.

Potem ja lubję czarną w kropki i żem Zuzannę samym wzrokiem wyganiał. Wypadała jak z procy albo jak gumką strzelona. Co do gumki – żem stłukł Rozalkę, bo mi zabierała.

No i legowisko – ja lubię, inni też. I my się nie mogli zasobami obdzielić. Duża się wścieka, bo mamy legowiska na parapetach, pufach, mamy całe łóżko i szafkę w przedpokoju i dwa legowiska na kanapie i się konfliktujemy na komodzie.

Załamała się i Duży kupił nam budkę polskiej produkcji, one som mocne i nie rozłażą się w praniu, a po mnie to trzeba często prać.

I tera na jakiś czas mamy wjęcej zasobów i jest spokój. Kogo nie ma? Iskierki (ta biała co też domu szuka). Iskierka nie włazi tak wysoko, bo nie umi.

A tera se obczajcie film, ja jestem w nowej budce ze stosownym napisem NEW, idealnie się komponuję i wtapiam.

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8MTFYcXBuUnhPdVk

 

Peace and love.

Wielki księżyc i co to dla nas oznacza.

Się działo. Duzi wrócili z WJelkiego Miasta, nas otaczała miłościom i chrupkami Matka Z.

Nam się podobało. Ona nas lubi i rozumie co do niej mówimy: że ja chcę na korytarz, że Baba chce  indora, że Iskierka chce się bawić. Dziękujemy Ci Matko Z.

No i jak Duzi wrócili, to się naczytała Duża o WIELKIM księżycu, że to raz na w cholerę lat, że trza obczaić, że wielki księżyc bla bla bla.

Poczytała, poszła spać. Jak się obudziła, to my spali i była 3:31. Na dworze było jasno, jakby świtało (cokolwiek to znaczy). Jasno w cholerę, księżyc wielki w cholerę wisiał nam jak monstrułalna kula dla sikorek, nad balkonem tak wisiał, między kulami dla ptaków. Wielki.

Duża gapiła się oczami jak te kule dla sikorek. I tę jasność podziwiała. My się pobudzili. Jasny księżyc nam pokazał drogę do kuwety i misek. Dziecko Rozalka próbowało rozpruć kanapę od środka. Baba zajęła Dużej całom poduszkę w łóżku. Zuzanna stłukła Dziecko Rozalkę. Była 3:45.

Duża poszła spać na kanapę rozkładaną, od spodu szalała Rozalka. Duża poduszki nie miała, wzięła jakąś z mojom pieczątką, ale se odwróciła na lewą stronę. Zuzanna mordowała foljowy worek. Było jasno, wesoło i głośno. Ja żem dżemał, mje tam trzeba więcej niż WIELKIEGO księżyca, co się zdarza raz na sto lat, żebym się ekscytował. O na przykład lubię zakrętkę od butelek.

Ponoć dziś jeszcze ten księżyc ma być. Ja znalazłem uchwyt od balonika na patyku, to jest jazda, a nie jakaś skalna bryła w cholerę tysiące i setki tysięcy  lat odległa.

Trzeba ogarniać priorytety.

Baba Milejdi zapobiegliwie już śpi na poduszce Dużej.

najlepsze rzeczy są pod wiatą.

śmjetnikową. Powaga. Ja żem jest spod śmietnika. Zuzanna spod śmietnika w fabryce. Mój ukochany kosz na balkonie ze śmietnika.

Okrągły kosz do włażenia i obczajania sąsiadów – też ze śmietnika ale innego. Kupa dywanów dla schroniska. Komiczne starodawne butelki z zatyczkami. Wintydżowe drewniane skszynki. Mega rzeczy dla kota i ludzia.

I tera tak: mje sie ten stary kosz kosz psuje. Pęka, bo tUsta Zuzanna po nim łazi. Czeszczy mje i nie pozwala spać.I Duża znalazła mje NOWY.

Biały, śliczny z wsadem ze szmaty takim prowansalsko słitaśnym. Umyła to i to czeka na lato. Ale najpjerw dała gnojkom do zabawy.

Paczcie – po pierwsze widać mój NOWY kosz. Po drugie widać nas Fszystkich !!!!!! Dlatego oglądajcie cały do końca. Po trzecie film jest długi, znajdźta czas na niego, warto. Polecam okolice pjerwszej minuty – Rozalka robi przewrót w pszód w koszu i około drugiej jak walczą przez niewidzialnom ścianę firanki i polecam Fszystko.

Po czwarte: Biała Baba Iskierka jest do adopcji. Szara Baba Rozalka też. Rozgłaszajcie, pokazujcie i się filmem rozkoszujcie.

Może i Wam coś śmietnikowy mikołaj przyniesie?

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8enJoa3l0emRCeGM

kot poczebuje puszki. A ludzkie młode zdrowia. A świat ….

Wpadłem tylko na sekundę, dzieje się sporo ale nim Wam to opiszę, to paczcie:

Ludzkie młode, takie małe bardzo, bardzo chore…

Może kotu puszkę kupicie albo se siatkę albo coś?

http://charytatywni.allegro.pl/royal-canin-torba-na-zakupy-aukcja-dla-agatki-i3743221

http://charytatywni.allegro.pl/royal-canin-metalowa-puszka-na-karme-dla-kota-i3743003

To w cholerę niesprawiedliwe, wredne, że taki jest świat,  że trzeba takim rodzicom zbierać złotówki by pomóc takiemu ludzkiemu bebisiowi.

To podłe, że tak jest. I wiele jest podłych rzeczy tu, w tym mjejscu na mapie ostatnio. I w innych miejscach też. Smutne, podłe.

Tylko w zwykłych Dużych, tylko w nich nadzieja. W tych, co widzą, co ważne a  nie tylko co głośne i miarowo tupiące.

Normalności i zdrowia życzymy. Fszystkim.

No.

 

Zuzanna, nie.

Nie, Zuzanna, nie.

Tak. Tera chcem.

Ale jest zimno i pada i wieje.

A może jusz nie.

Popatrz, pada, no patrz.

Nie wiem, chcem liścia.

Nie ma liści, zwiało no i zimno jest.

A może jusz ciepło.

Nie, nadal zimno.

Pokasz.

No idź, no już, otwarty balkon, raz raz.

No nie wjem. Ciemno jest.

Mówiłem, że ciemno.

Tam zara ciemno, wyjdę, może liścia znajdę. Idę.

A idź, w cholerę, drzwi chcę zamknąć.

Koniec dialogu, Duży spoczywa na kanapie, za oknem cień kota z liściem w pysku lata w tę i z powrotem. Czyli liście SOM. Duży okłamał Zuzannę. Zuzanna zapamięta.

Mjoł, mjoł! W wolnym tłumaczeniu „mje liść uciekł”.

Nadal cień kota lata.

Łup łup łup, szur, drap. Zezowate oczy i łapka na szybie.

Weź no mje wpuść, mje zimno.

Czekaj, może poganiaj liść jeszcze?

Nie chcem, zimno, potfory i mje mokro w stopy. Łup, łup, szur, drap.

MJE ZIMNO!

Chodź gUpia, no chodź.

Tup tup tup i potem chrup chrup chrup.

Duży na kanapie z ulgą sapie.

Tup tup tup Szur szur drap – Mje się nudzi, tam mam liścia, weź mje wypuść no.

Zuzanna nie, idziemy spać.

Mje wypuść, liścia tam mam, może już cieplej tam jest.

Nie jest, idź sprawdź.

Ca capo al fine czyli do upapranej śmierci ….