spozieram w przeszłość.

czyli wspominamy małą Zuzannę przed jej trzecimi urodzinami.

Cała historia zaczyna się na tym moim git blogu w maju 2014. Możecie se obczaić historyczne wpisy i fszystko se przypomnieć.

A ja spojrzę teraz na to z perspektywy tymczasu. Bo Zuzanna była tymczasem i wjelce chorowała, na te oczy, na brzuch, na fszystko. W sumie w kółko ona do weta jeździła i były takie weekendy i noce, że się Duzi bali, czy dożyje do kolejnego dnia. Jak jej było lepiej, to nosiła przedmioty w pysku i topiła je w misce. Utopione se nosiła do łóżka i wjele było radości, jak Duża odkrywała mokre plamy i to CZERWONE na łóżku i mdlała ze strachu o Zuzę a ten gnojek pacnął tam filcowom piłkę czerwoną i ona była mokra i farbowała.

Do tego trzeba jej było domu szukać, ale to później, bo jeszcze za popsuta była. Leczyli ją magicznymi zylexisami i wymazywali jej coś z oczu, że niby coś miało tam być złego, a nie było a oczy dalej zalepione. No i nie umiała jeść karmy, ani mokrej ani chrup. Martwili się, że się zagłodzi. A ona nie umiała, bo nie znała. Chciała jeść chleb z dżemem albo herbatniki. To znała z fabryki, może znalazła to w śmieciach? To jak ona miała być zdrowa, jak miała 2 miesiące ledwie i się tym dżemem żywiła.

Obczajcie dżemową panienkę jak była mała i bawiła się wodą, a zarazem uczyła się ważnych słów i liter.  Tu układa słowo „cinzano”.

 

jak widać poniżej,fascynacja wodą jej nie przeszła nawet jak była nieco starsza i zamiast polerować paznokcie to topi pilnik.

p1160648

A tera jak jest dorosła, to jest już ekspertem od wody. Siedzi w wannie nad ranem, idzie se Duży do kibla o 5 rano a tam zza zasłony wyskakuje z nienacka Zuzanna. Można na serce paść podobno. A jak jej nie ma w wannie, to BYŁA, co poznajemy po śladach ślicznych stópek. To Duża mówi, że som śliczne,  nie ja.

Ja wiem, że ślady są czarne. Księżniczka Zuzanna ma brudne stopy i tyle.

Więcej faktów z jej życia, nawet krępujących, wyciongnę na światło dzienne w kolejnym odcinku.

 

Reklamy

8 myśli nt. „spozieram w przeszłość.

  1. No jak mi Duża przeczytała o tym dżemie to ja Zuzę rozumiem. Bo mnie Duzi zabrali do domu z Kociej Przystani, gdzie prezentowałam sobą aspołeczne, szczuropodobne i nieufne coś. No i tam wszystkie kotki się do ludziów garnęły, a ja nie i jak Duża do mnie rękę wyciągnęła to ja się z rezerwą odsunęłam. No i Duża poleciała po Dużego, żeby mnie zobaczył, bo oni planowali wziąć jesienią jakiegoś kumpla dla Venflona (Duży chciał małego kocurka pingwinka, co miał mieć na imię Rentgen). No i się we mnie zakochali! I dali mi na imię Igła, żeby do Venflona pasowało 🙂 Tylko musiałam na nich poczekać jeszcze jakieś 6 tygodni, bo oni niedługo na urlop wyjeżdżali i inie chcieli mnie dodatkowo stresować, a poza tym z wrażenia chyba jakiegoś grzybola złapałam i mnie leczyli w kociarni.
    A wracając do dżemu – ja nałogowo wtryniam masło. Kiedyś nawet wypiłam 1/3 kostki, co ją sobie Duża do ciasta przygotowała. A poza tym od czasu do czasu coś mi się w łepku przestawia i na potęgę wciągam suchą karmę, nawet nie gryzę. No i kończy się tym, że po kilku minutach od śniadania wymiotuję 😦
    No ale cóż, każdy z nas ma jakąś przeszłość…
    A Pani PIeseł na przykład nie umie jeść psich przysmaczków, tylko wszystko zanosi dumna na swoją poduchę i kolekcjonuje 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s