Kobierce, wonności i u weta okropności.

Tera jest tak, że u nas mieszka Łapka co kuśtyka i sika. Wiecie, bo żem pokazywał ją. Ma ksywę Pisianka bo posikuje ale my tera wczoraj wielkie fanfary odpalili, bo umie robić kupę do kuwety!

SAMA! Wszyscy Duzi się cieszą niebywale. A siku to różnie jej wychodzi ale trochę przed kuwetami czasem się udaje, to mają znowóż powód do świętowania.

Nie rozumiem, ale niech im będzie i niech się cieszą drobjazgami a mi dają chrupy.

Zapytacie, skąd żem wziął tytuł. Już mówię:

Duża kupiła odpad. Odpad wykładziny za 1,99 zł i ten odpad zwany jest kobiercem i my se oszczymy pazury, bo Duży zrobił nam rampę na skos coby kalekie koty mogły se po rampie i kobiercu włazić na kanapę. Model jest rozwojowy  wyjontkowy taki unikat.

Kobierzec się szczempi  można szarpać go i jest git. Każdy z nas się bawi na kobiercu i może dostaniemy jeszcze taki kiedyś.

A wonności? To już trzeba pytać Łapkę, he he he. Szczególnie jak przez trzy tygodnie do kuwety z niczym nie trafiała.

Wiosna nam też przyniosła coś interesujoncego – PTAKI wróciły na balkon, może wskutek tego że smog se poszedł? Spekulacje mje nie interesują, ptaki w sumie też, ale Zuzanna zezuje okrutnie i szczeka. Łapka umi się czaić i czyhać, kuternoga jedna, cwana jest.

A najlepsze są te ptaki – bo się mało boją i se jedzą  jak koty patrzą. Powaga – jedzą se kule z ziarnami u góry a z dołu zezuje Zuzanna i kuternoga.

A jeszcze z wiosennych njiusów – żem obczaił pierwsze słoneczne plamy i żem TAK na stole leżał, że jak stół myli to wokół mje , bo żem leżał.

Aha, na te szczęśliwe opowieści cieniem się kładzie dzisiejszy dzień bo żem był u weta z Babą Milejdi i z Iskierką. Było fatalnie ale my z twarzami wyszli. Duża została płacić. Zniszczeń żem nie zrobił. Iskierka była spanikowana jak zawsze ale jom sos z saszetki ukoił i se tera śpi. Ja żem zrobił wrażenie jak zawsze a Baba dostała zaszczyk.

Bym wolał tej wiosny już tam NIE jechać.

No i tyle u nas. No.

Reklamy

3 myśli nt. „Kobierce, wonności i u weta okropności.

  1. A my se poszarpali nowom kanape bo se Duże pojechali oglondać włoskie koty,a nas zostawili z ciociom Izabelom noo nie było żle tylko jak wrócili to my wszystkie wlazłysmy do łóżka i było ciasno ..a wiosna już jest i ja szukam plam słońca ,a Amelka boi siem wychodzić na balkon a Gułka to jes gupia bo szczeka na ptaki i mysli że one siem bojom.A Duże to mówiom że za nami tensknili i kiedys pojedziemy szystkie razem i tam za tom granicom zostaniemy

  2. Same wiosenne dobre njusy! Nam jeszcze na balkon nie wolno, chyba że wyjątkowo na 5 min w słońcu, co jest bardzo rzadko. Ale Duża już widziała grzywacze, a ja wiosennie sprałem jednemu takiemu tyłek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s