Ja, siedem jaj i media.

Trochę mje przygniata ciężar zeżartych cukierasów. Normalnie dostaję ze dwa dziennie, jak połknę moje leki i ich nie wypluję. Taka nagroda, rozumiecie.

A w niedzielę żem dostał w opór cukierasów, sypali nimi we trójkę : dwóch panów z kamerą i Duża. I tylko słyszałem „No Mofik, zjedz jeszcze”, normalnie oniemiałem żem.

Zwyczajowo to mje zabierają cukierasy niemieckie na „eF” a tu lecą jeden za drugim. Akurat żem się obudził, więc nie kumałem, kim jestem i gdzie jestem i jeszcze te cukierasy, jak w raju było. Pan z kamerą mówił do mje „perełko” i naprawdę to było jak walentynki.

Potem mje sfilmowali, Duża coś powiedziała o mje, nie komentowałem, nie słuchałem, bo szukałem cukierasów.

O tu zaraz po krowie będę JA:

https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/najciekawsze-aukcje-wosp,806325.html

Fszyscy obczajali mje potem w telewizorze i w necie, ale mje nie było już fcale do śmiechu, bo skończyły się przekąski.

Wjelka sława to żart, śpiewał ktoś kiedyś i mjał rację.

A dziś żem dostał prezent po tytułem siedem jaj i jestem wdzięczny wjelce, będzie czemu przydzwonić, jak mnie wściekłość najdzie. Siedem jaj w koszu – rękodzieło wypasione, te same rence robiły, co moją muchę i poduchę, com ją w tv miał.

Jak kto chce takie coś komiczne, to niech  pisze do mje, powiem, kto to robi.

Na koniec ja  i jaja. Brzęczące i dzwoniące. Będzie Duży latał z kijaszkiem i latarką  i je spod szaf wyciągał. Będzie się działo, w końcu jest karnawał czy coś.

P1190774

 

Reklamy

Dla ludzkich młodych. Ode mje.

No więc tak, niezależnie co tam se myślą ludzie od prawa do lewa i o co się kłócą, to dzieciaki małe chorują. Bardzo. I trzeba różnych cholernie drogich komicznych rurek i łóżek, żeby one, te młode, jakoś wydobrzały.

Nie mamy na te rurki i sprzęty w naszej kieszeni ale mamy innego pomysła.

Są dwie aukcje:

  1. Bardzo wielce tanio i promocyjnie całe 7 dni rehabilitacji dla kota u nas.  Ja żem jest jako wisienka na torcie do towarzystwa. Warto, – może kto jakiej fundacji to wykupi albo co? Pełen wypas a cena (póki co) wjelce przyjazna.

http://aukcje.wosp.org.pl/rehabilitacja-stacjonarna-dla-kota-7-dni-i5844709

  1. Jak kto się zagubił w śwjecie, to tu jest pomoc. Moja pomoc. Poradzę – bo umiem poradzić. Już żem to robił i Duzi byli wcale zadowoleniu, to żem powtórzył.

http://aukcje.wosp.org.pl/nie-dasz-rady-dasz-rade-kup-od-morfeusza-porade-i5848759

Obczajcie, pokażcie innym, zawsze to na coś będzie dla tych chorych ludzkich młodych.

No.

Stymulowanie umysłu i stare hity.

Chodzi o wzbogacanie otoczenia i bodźce i że niby tak trzeba robić, żeby nasze intelektułalne życie robiło się lepsze i żeby nam się psychicznie git układało i nie zżerała nas nuda.

Ja Fszystkich po koleji stymuluję poprzez fakt, że wyję, każę se otwierać szafy i dżwi i tłukę czasem kogoś.

Duża postanowiła stymulować umysł Czykity. Bo ona ma tylko podłogę, nie włazi nigdzie, nie ma bodźców jak na ten przykład paczanie z okna na hurtownię i kuny, co tam łażą. To Czykita dostała nowe zabawki.

Stymulowała się wspólnie z Zuzanną, analizowała nowe bodźce i pobudzała układ mózgowy do działania. O ile ona ma jakiś układ mózgowy. No nic.

Szybko jednak wygrały stare hity, znaczy najlepsza zabawka – własny ogon. Czykita jest nim zawsze niebywale zachwycona i zaskoczona jest też faktem, że ten ogon ucieka i ucieka. Nie ustaje jednak w staraniach, coby złapać ogon.

Obczajcie – oto Czykita i stymulowane otoczenie.

https://drive.google.com/open?id=1xBGoYhwoYK0_vSf7xCqmJTQDhlWcB83O

 

Jak mje widzą w ręczniku.

Niebywałe, prezent!!!!

Matka nasza wjelce Z., znaczy zastępcza, co mje rozumie w lot i nie muszę się drzeć godzinami, żeby mje wypuściła na korytarz, no więc ta nasza Matka Z. przyniosła MI prezent!

No dobra, mje do niczego się nie przyda, ale Zuzanna będzie skakać po folii i piszczeć a Czykita ukradnie wstążkę.

Jestem zachwycony, bo to jestem JA zrobiony z ręcznika.

Zwracajom uwagę detale: jedno oko, specjalnie na zamówienie, piękno bijące z ręcznikowego oblicza, ogon urodziwy z tyłu i wjelka urokliwość całości, bo to jestem JA, więc to jest urokliwe.

Paczcie:

Frotowy Morfeusz. 🙂

Wpadłem z życzeniami.

No bo wszyscy piszą, filmiki wysyłają to ja żem się postanowił wpasować. Też mam życzenia.

I filmik.

Żeby Wasz Nowy Rok był jak pacjentka Czykita.

Wesoły, bezproblemowy, otwarty na Fszystko i Fszystkich – jak Czykita.

Żebyście się wysypiali – jak Czykita.

I budzili zadowoleni – jak Czykita.

I wiedzieli, czego chcecie i dążyli do tego z sukcesami. Jak Czykita, co wie, jak osiągnąć Fszystko i to osiąga. 

No. A Czykita to niech w końcu ma dom, na zawsze taki, bo serce ma ogromne i czeka…..

No to tera film, co pokazuje Czykitę 🙂

Udanego roku!

https://drive.google.com/open?id=1oezp5HvWl5V5I3QWteGusTSH4O8g6FSN

 

 

Jak o Fszystkim pamiętać.

 

Jak kto nie pamięta, kiedy trza do dentysty albo kiedy imieniny kota albo że trzeba płacić za prąd to mam rozwiązanie.

Można se też ułatwić życie, jak kto nie pamięta o zakupach żwiru i chrup.

Wielce dobre i proste rozwiązanie mam.

Trzeba Wam kalendarza. I tu jest już git wybór. Można z lasami, traktorami, autami, grzybami, kwiatami, rozneglirz, rozliż.. znaczy z gołymi ludźmi, jak kto lubi.

Ale najlepiej, żeby to był kalendarz charytatywny, ja pierniczę, jakie słowo.  Krótko – jak kupujesz, to kasa na pomaganie. Jest tego sporo. Na zwierzaki, na ludzi.

Ja Wam podpowiadam parę możliwości:

jak kto lubi na biurku mjeć kalendarz, ten jest git:

https://www.facebook.com/events/298941823923809/

z Neko. Mam tam znajomego – może pamiętacie pacjenta dziada PIASKA zwanego Sandym czy Sandałem. Jest on tam jak roznegliżowany, się rozciąga na łożu i gwiazdą jest. A kasa na koty!

jak kto lubi na ścianę:

http://kotylion.pl/kalendarz-charytatywny-2018-juz-jest/

z KOTYliona, znaczy mego matecznika. Jest tam dla odmiany nasza pacjentka BABA ISKIERKA w pięknej pozie. I znów kasa na koty!

W obu są git historie o tych kotach i można nawet się czegoś dowiedzieć. Git rzecz i jeszcze przydatna, bo można wtorek od czfartku odróżnić.

Bez kociego kalendarza nic dobrego się nie wydarza,

bo bez terminarza z kotem zadania leżą pokotem

i musisz taki skołować, żeby se rok zaplanować.

Pisałem ja – Morfeusz.

 

 

Optymistyczna historia z kotem na „Ż”

Obiecałem kiedyś, znaczy przed śfiętami, że będzie optymistyczna historia. I już spełniam obietnicę:

Było tak – auto przejechało kota i se leżał bez ruchu, ktoś go znalazł, zabrał do weta ale kot był wielce żałośnie słaby i takie tam. Napisali w karcie”rozważyć eutanazję”, brrr, wiecie sami, to już bardzo źle.

Ale kot jakoś się postanowił nie wybierać za most. Może i nie chodził, ale ogonem machał i se sam sikał i mjał wielką przepuklinę. Trochu go naprawili, trochu nie dało się i przyjechała ta kocia baba z NEKO  do nas. Trochu pobyła, nawet se sama do kuwety właziła, z Czykitą się tłukły radośnie no było na co popaczeć. Zadzwonił telefon i jedna Duża sama z siebie chciała tę Żabę. Tę plaskatą suwającą się Żabę. Nasza Duża nie kumała kompletnie, że tak ktoś może ją chcieć, bo taka popsuta. Ale nic, przyjechali goście Żabę poznać. No poznać ale w łapie mjeli transporter. Hmmmmm….

No to Żaba pojechała. Ma dom, ma Dużą co ją porządnie wychowa, bo się uczy na studiach wychowywać ludzkie młode. Jest nadzieja, że z Żaby coś będzie.

I na pewno czeba będzie ją tej przepukliny pozbawić, bo taki był plan i dlatego jak coś to NEKO prosi o piątaki na ten cel.

Fundacja Hospicjum dla Kotów Bezdomnych Grupa Neko

tytułem „leczenie kotki Żabki”

82 2490 0005 0000 4600 7444 9845

No i to jest Żaba. Tera se jeszcze idę poświętować z udziałem cukierasów.

Od czapy czyli synchronicznie.

Znaczy nie będę rzeźbił dziś świątecznych tematów, ale zajmę się spaniem synchronicznym.

Jest to podobne do pływania synchronicznego, tylko że się NIE pływa, tylko się śpi.

Mje pasuje. Ja jestem liderem naszej małej drużyny i nadaję rytm spaniu. W mojej drużynie jest koślawa Czykita i pilnie ćwiczymy.

Jak skończymy ćwiczyć, to ją, znaczy Czykitę czasem ćwiczę, bo jej czasem wtłukę a ona się drze i zara znów sama za mną łazi i kwiczy, żeby się bawić.

To jesteśmy my na treningu. Ocena 10 punktuf na 10 możliwych, no nie?

 

Ja i choinka.

Ja żem się pojawił w 2009 roku. Choinka rok później. Różowa i włoszata. Żem ją intensywnie analizował aż jej pjórka fruwały i od tego czasu już mi jej nie dają.

Ja jestem stanowczo mniej czarny, tylko bardziej siwy i łysy jak cholera.

Ona jest różowa nadal, ale łysa jak cholera, piórka potraciła  i tylko śfiatełkami tę łysość maskuje.

Ja nie mam czym, kurna no. I błyskam łysością.

I tak se trwamy, ja i ona.

Mje trzeszczą stawy i pokasłuję a ona jak się kręci i świeci to zgrzyta jak piekielna machina.

Kiedyś my oboje się mjętko i cicho kręcili w kółko.

Mje dają kapsuły na łysość i stawy i kaszlanie a ona dostała więcej śfiatełek.

Tak se trwamy. To my dawno temu, jeszcze oboje włoszaci i puszyści.

IMG_3225

 

Trochę lata w grudniu.

Obczajcie – wyszło słońce, nawet nie jest zimno, żem zażądał wyjścia i się zwyczajowo wahałem w dżwiach, bo łatwy nie jestem.

Ja żem był zajęty wahaniem się a Czykita wywęszyła otwarcie balkonu, ona balkon kocha i paczcie, jak biegnie i jak się cieszy.

Zwróćcie uwagę, że mje staranowała i żem jej nie walnął, taki mikołajkowy mam jeszcze nastrój.

No to macie film:

https://drive.google.com/open?id=193vND3zEAmvvACVrW4DxmrMrcXZtsj5z

 

trza kliknąć i oglądać. Takie są te niepełnosprawne koty co mają fszystko krzywe i im łapy nie działają, Takie są. No git, nie?