Są dni ważne. I bardzo ważne.

21 lipca 2008 roku, żem jeszcze był w łódzkich śmjetnikach  chyba, a do Dużej wprowadził się KEFIR.

10 lat. Szmat czasu. Bym chciał przypomnieć, że bez niego nie było mje, na 100% by mje nie było.

A najśmieszniejsze jest to, że jak Kefir był w ogłoszeniach, taki chory, paskudny i bez łapy, taki czarny, i taki nierynkowy, to Duża wciąż myślała, że ktoś jom ubiegnie i Kefira zabierze do domu do siebie, wciśnie się do fundacji po niego z wrzaskiem, jak tłum w markecie do nowej kasy.

Naprawdę, myślała, że stoi kolejka po niego, bo taaaaki śliczny i taaaaki słodki.

Nie stała.

Duża była jedyną chyba, co chciała go wziomć. Śmierdział ropą, zęby chore, chudy był i mjał smutne oczy. Fundacja mu pomogła ale leczyć się musiał jeszcze długo.

Wiecie, on się nie umiał niczym bawić, taki był trochę smutny. No się wie, JA żem przyszedł za rok, to żem go rozweselił, aż kłaki latały, ale to temat na innom opowieść.

Razem żeśmy byli parę lat. Tukliśmy się. Ale czymaliśmy się razem, Bez niego, jak on zniknął i jego śmietanki, to żem chciał zamknąć tego bloga w cholerę.

Bo jak – tak bez Kefira.

Każdemu życzę, żeby spotkał na swojej drodze takiego kota, psa, człowieka, kogoś tam. Kto będzie git i postawi życie na właściwe tory.

No.

 

DSC04851

 

Reklamy

Możesz być kim chcesz.

Się nie ograniczaj, se dąż do marzeń i bądź sobą, se wyznaczaj swoje cele i kreuj swój świat i jeszcze kto to doceni i powie jakie to różnorodne i jakże wspaniałe.

Oczywiście w świecie ludzi to jest pusta gadka, jak moja miska nad ranem.

W świecie ludzi ceni się takąsamość, znaczy pasowanie do szablonu, pokazują to na przykład reklamy, bo jak jeden gupi baton ma być dla każdego wyjątkowy? Albo auto, co jest ich setki tysięcy a niby to jedno jest „specjalnie dla ciebie”, głupoty i tyle. A spróbuj se być sobą, to zobaczysz, jak z szablonu wylecisz z hukiem.

Żem to Czykicie tłumaczył, żeby nie przeginała, bo śwjat jest trudny ale ona wymarzyła sobie być pizzą.

Znalazła karton, co był po czym innym, ale jej się w marzenia wpasował.

P1190988

Potem się wdrapała na tyłku do kartonu i rozmyślała, czy jest pizzą z brokułem czy ze szynkom. A potem se zdała sprawę, że nie jest płaska i nie da się zamknąć ale Czykita nie rezygnuje z marzeń i nie ogranicza jom bycie kotem.

Nadal pracuje nad byciem pizzą i mje mówi, że to ja mam ograniczone szablonem widzenie śwjata i że ona jest już pizzom. Cały dzień poświęciła na spełnianie marzenia i nie dała se odebrać planu i kartonu.

Ta to umi walczyć, no nie? Obczajcie film o spełnianiu marzeń.

https://drive.google.com/open?id=1jJ5tnSZ5szibRVuzO1-jI4r0bMO8WKxg

Aha, fundacja od Czykity czyli Tabby Burasy i Spółka też ma marzenie – własny dom dla kotów.

Jakby kto zamiast na kawałek pizzy, na ten dom piątaka dał, byłoby bliżej do marzenia. Tu jest zbiórka:

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/kdsikociarnia

 

 

 

horror kosmetyczny czyli że warto znać języki

Duża łazi koło luster i gada o starości i obwisłości. W związku z tym se taką maść skołowała, co od tej maści starość i obwisłość znika jak chrupy z mojej miski. Znaczy raz raz. Piękny wykwintny krem wielce francuski co ma jej oczy pięknie odnowić.

No i czyta se Duża ulotkę a tam….

Obrazek

Horror, no nie?

no to Kefirowi gały z przerażenia wylazły i mówi, ze z tego wynika, że po jakiś 200 dniach struktury skóry Duża nie będzie mjała!!! Czyli, że nam ze skóry oblezie, to po cholerę ta maść odstarzająca?

Dobrze, że Kefir włada nie tylko tym jęzorem, co mu z paszczy dynda, ale też innymi tam i se przeczytał, że:

Obrazek

i tera to my oddechnęli, znaczy, że Duża będzie miała tę skórę jeszcze kupę czasu. Że ta skóra się rozpada co 10 lat o te 5 %.

Git.

Czyli mądrość Kefirowa się nam przydała, raz na jakiś czas się przydaje 🙂

 

 

dzięks, że wpadacie do nas.

fajnie, że zaglądacie. Git. Piszcie co tam se o nas myślicie i o babie też. Dzięks, mi to jak kaczusia z ziemniaczkami na żołądek czy tam jak mniut na serce.

Aha – Kefir mówi, że ptaszęta oglądał. Że ładne i  jak małe przekąski gadające. No ta ja sruuu na balkon i pacze. One takie jak piłka z wąsami (wiecie, mam tak piłkę, git jest ) albo jak ta z dzwonkiem, bo gadają i mają skrzydła. Kefir mówi, że zjeść się to da. Ja tam nie wiem, zjeść można to, co na śmietniku jest, ok suchy chleb, kawałek kapusty, o serek z pudełeczka wylizać, o git –  takie tam. Pamiętam, wiem co mówię. Do dziś grzebię w śmietniku. Jak Duża nie patrzy. Jedzenie z dżewa? Bez sensu.

Aha – baba nam się popsuła. Płacze nocą i olała cały dom. Mi to wisi, że olała, ale Duzi się martwią. I wycierają. Pomyślcie ciepło o babie. Może ja ją wnerwiam? Nie wiem, nie gada ze mną. Wczoraj siedzieliśmy na balkonie i baba nic tylko gapiła się wkoło, ja żem psy obczajał. Powaga, żem jej nie walł ani nic. Ani żem jej nie wjadł, bo to ona mi wyjada. Żem jej RAZ usiadł na nowym dywaniku, może to jom wnerwiło?

Słowo od Kefira…

P1020664Czasami jest tak, że to co znasz, jawi się w słońcu  w nowym świetle.Czasami jest tak, że przemierzasz po raz setny ten sam szlak i odkrywasz  inny, zupełnie nowy widok za tym samy zakrętem.

Czasami jest tak, że kolejny dzień wita Cię nowym, innym, wspaniałym…. widokiem, zdarzeniem…

Ta sama miska, te same chrupki, ten sam spaślak Morfeusz a jednak… codziennie świat odkrywa się dla nas na nowo….

Kefir