Drink na miarę kota. Kocimiętka z palemką czy tam tauryną.

Czasem tak czeba – się napić. I jest to ważne dla zdrowia i dla nerek i dla całego kota od nosa do końca.  My tam niechętnie pijemy zwykle, bo jesteśmy dziećmi pustyni czy coś. Czyli nasi przodkowie tam żyli, gdzie mało wody było i tak nam zostało. A wodę pić trzeba i to sporo, jak się suche je, no i jakby się chorowało na coś a jak się jest zdrowym to też.

Jak żył Kefir to my mjeli fontannę na prąd i tam bulgotała woda pięnie przefiltrowana i faktem jest, że my pili w cholerę więcej, dla Kefira to było szczególnie ważne, bo on mjał dużo chorób i potrzebował pić.

Fontanna jest w porzo, Zuzanna lubi jak jej tam kostkę lodu wrzucić to siedzi i się gapi. Tylko w kółko ją trzeba jednak myć i filtry zmieniać (w fontannie nie w Zuzannie), jak nas pije więcej, tera nas jest pięć to mamy fontannę i miskę wjelką. Żeby nie zabrakło wody.

I tera obczajcie – mamy SPECJALNĄ kocią wodę! Duża ją dostała od http://www.krakvet.pl no i my próbujemy. Mamy dwa rodzaje. Pokazuje to Baba Iskierka co szuka DOMU!

 

Kocimiętkowo-taurynowa i taurynowa. Źródlana, że leci ze źródła w górach do butelek.

http://www.krakvet.pl/aqua-pro-animale-premium-woda-zrodlana-dla-kota-dodatkiem-kocimietki-pg-19367.html

My tam podeszli do tematu z otwartością a Duża wjelce sceptycznie, bo co to za woda, że specjalnie dla kota, rozpusta i tyle.

A my wypili sporo z miski, to Dużej sceptyczność przeszła. Potem wąchała kocimiętkową i też była sceptyczna, bo nie czuła NIC a my wąchali z zapałem i pili.

Tak więc zgrzefka otwarta i my pijemy.

Butle też dała innym Dużym dla kotów i póki co to oni mówią, że woda git i się cieszy powodzeniem. Woda – powodzeniem. Ale mje się udało.

Baba Iskierka, co domu szuka i jest u nas w sanatorium to nie chciała flaszki oddać, paczcie:

https://drive.google.com/open?id=0B4tfb1sHxTQ8ZkMtYWgwLW02cFE

 

ale luz, mamy jeszcze flaszki, nie będziemy jej zabierać.

 

 

 

baba w zielsku

no. Pokazywałem Wam jak Kefir siedzi w kocimiętce a teraz są słit focie Baby. Wiem, że niektórzy na nie czekają. Aha – dziękuję Dużej, która dała mi mega wielką rybę do mordowania. Żem jej fczoraj trochu flaki wyrwał. Białe i puchate ma flaki. Git.ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

dzięks, że wpadacie do nas.

fajnie, że zaglądacie. Git. Piszcie co tam se o nas myślicie i o babie też. Dzięks, mi to jak kaczusia z ziemniaczkami na żołądek czy tam jak mniut na serce.

Aha – Kefir mówi, że ptaszęta oglądał. Że ładne i  jak małe przekąski gadające. No ta ja sruuu na balkon i pacze. One takie jak piłka z wąsami (wiecie, mam tak piłkę, git jest ) albo jak ta z dzwonkiem, bo gadają i mają skrzydła. Kefir mówi, że zjeść się to da. Ja tam nie wiem, zjeść można to, co na śmietniku jest, ok suchy chleb, kawałek kapusty, o serek z pudełeczka wylizać, o git –  takie tam. Pamiętam, wiem co mówię. Do dziś grzebię w śmietniku. Jak Duża nie patrzy. Jedzenie z dżewa? Bez sensu.

Aha – baba nam się popsuła. Płacze nocą i olała cały dom. Mi to wisi, że olała, ale Duzi się martwią. I wycierają. Pomyślcie ciepło o babie. Może ja ją wnerwiam? Nie wiem, nie gada ze mną. Wczoraj siedzieliśmy na balkonie i baba nic tylko gapiła się wkoło, ja żem psy obczajał. Powaga, żem jej nie walł ani nic. Ani żem jej nie wjadł, bo to ona mi wyjada. Żem jej RAZ usiadł na nowym dywaniku, może to jom wnerwiło?

Słowo od Kefira…

P1020664Czasami jest tak, że to co znasz, jawi się w słońcu  w nowym świetle.Czasami jest tak, że przemierzasz po raz setny ten sam szlak i odkrywasz  inny, zupełnie nowy widok za tym samy zakrętem.

Czasami jest tak, że kolejny dzień wita Cię nowym, innym, wspaniałym…. widokiem, zdarzeniem…

Ta sama miska, te same chrupki, ten sam spaślak Morfeusz a jednak… codziennie świat odkrywa się dla nas na nowo….

Kefir

poniedziałek. beznadzieja. no.

Kefir wrzasnął w nocy jakby go obdzierali z wyrudziałego futra. Że niby JA za blisko się położyłem. Ja se leżę i się kładę, jak mjentko, to  bec i leżę. A ten się wydarł jak dziki, Duża się obudziła, Kefir poszedł trzaskać drzwiami od kuwety dla leraksu a ja żem se spał. Duża już mi chciała dać pedagogicznego kotka ale nie trza było. Chcecie wiedziec co to za kotek? Pokażę Wam później jak coś. Jak mje szlag trafia i bym komu przywalił a nie ma komu a Duża nie chce, żebym ją ugryzł, to mi daje kotka. Czasem się daję na to nabrać i mu spuszczam wpier…l. Taki jest: Pedagogiczny kotek

Aha, obczajcie jakiego mamy trójkota i zgadnijcie huishu P1100921

chyba nic trudnego, no nie? Najładniejszy i najczarniejszy to ja żem jest, Morfeusz, wyrudziały  i bez sensu jest Kefir a gupia jest baba Nelly. No i dość podpowiadania. Sami myślta.

Historia. Znaczy jak było.

zasadniczo jest tak:

Kefir jest tu od 20 lipca 2008 czy coś. Miał wszystko połamane i ropą śmierdział, łapę trza było obciąć, syf. Więcej o tej historii tu: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=75265 on jest z Fundacji Kocie Życie z Wrocławia. A to Kefir wtedy – beznadzieja, ale mje wtedy jeszcze za kumpla nie miał.

Kefir - początki Kefir po amputacji 1

a ja to pojawiłem się później – jako kumpel, żeby Kefir się nie nudził i takie tam. W sumie kaszana, nie wyszło Dużej. Bo ja żem mjał być git i miły a nie jestem. Znaczy git jestem  i miły ale po mojemu.  Ja przyjechałem z Łodzi, ze schroniska wyciągnęły mje dziewczyny z grupy KOTYlion (o tu se poczytajcie”: http://www.kotylion.pl). Przyjechał żem w wjelkie święto 15 sierpnia 2009. O taki żem był:

morfeuszglowne 023

oka nie miałem, Kefir łapy nie ma. Dajemy radę. Opowiemy też o innych kotach, co to u nas na trochę były. Często to były gupie baby. Rzadko fajne goście do bicia się jak ten no Miciuś na ten przykład. Ten był git. Ale to później.

Zaglądajcie!

ZACZYNAMY :-)

IMG_7913

zaczynamy nie od siebie, o nie – pokazujemy naszą babę Nelly – jak śpi.  A potem będzie i o nas.

Ogólnie – jesteśmy kocurami z przeszłością, mamy tak po 10-12 lat każdy. Chyba.

Kefir:

Morfeusz:

a baba Nelly to inna sprawa. Śmierdząca – dodał Morfeusz.

Aha – te kwiatki w górze i w tle to wygłup dużej, my nie mamy z tym nic wspólnego. Sorenson, jak mawia młodzież.