OSIEM. LAT OSIEM.

Jestem tu od ośmiu lat, miałem cholera wie ile. Może pińć, może osiem. Plus te osiem i będzie ile mam.

Ale nie o to chodzi.

Chodzi o to, że dostałem NIEBYWALE dużo życzeń na różnych fejsach i miau. I smsy dostałem.

I normalnie stary, krzywy, siwy kot z jednym okiem dostaje życzenia, nie do uwierzenia normalnie.

Fajnie, ze paczycie na mje sercem. I że Was interesuje moje niebywale ciekawe życie z pacjentami, gnojkami, Babą M. i Zuzanną.

Opisze fkrótce co i jak dziś było. Na szybko – przyjechał gnojek zwany Połamańcem i to imję to chyba fszystko wyjaśnia.

No i świętowałem! Dziękuję Wszytskim, co ze mną byli ciałem i duszom i dobrą myślą.

To ja dziś i moja nowa trawa do żygania czy rzygania.

IMG_5726IMG_5723IMG_5697

Z dedykacją dla Honorowej Babci.

Jest tak, że mam sfoją Babcię i mam też Honorową Babcię. Ta druga wjelce pomaga kotom i nam dała kiedyś też pakę git fantów na bazarek.

Nie zapomnę, jak żem ledwo zdążył do kuwety wejść i wyjść a Fszystko się sprzedało w kwadrans na koty. GIT.

No i Babcia Honorowa dała nam pościel jako dar. Znaczy podarek dla nas. Duża najpierw pościel czymała w szafie jak relikfję, bo u nas to niebywałe, żeby pościel bez plam po mojej działalności była. No i przyszedł czas, że wyjęła te pościel.

Mjętka. Milusia. W kotki.

Duża się budziła i paczyła, czy te kropki to oczki kotów, czy może co innego. Ale ja czymałem fason i tylko włosiem sypałem na nią.

I dziś żem siadł rano i okiem rzekłem do Dużej, że chcem pod kołdrę. Bo ja lubię.

I paczcie – to jestem tak słodki, że słów brak.

Z dedykacją dla Honorowej Babci Eli 🙂

WP_20170805_006

Jak mi zabrali internet i że nie było Dużych.

Jedno wynika z drugiego. Duzi pojechali w cholerę i mje i Zuzannę zostawili z Matką Zastępczą.

Interneta nie było, nie mjałem jak pisać. A i czasu nie miałem, bo musiałem szkolić Matkę Z. jak głaskać, gdzie i kiedy chodzić i że cukierasy ma dawać.

Jest ona pojętna, wjęc nam czas płynął miło i w zgodzie, nawet Zuzanna nadstawiała tUsty brzuch do głaskania. Niniejszym dziękujemy Matko Z.

Po ostatnich przepełnieniach u nas my wysłali Babę Milejdi do Babci, żeby tam do siebie doszła i se odpoczęła psychicznie. Ona zaś jak wampir wyssała z Dziadków siły i nabrała cielska, podobno zafsze  tak jest u Dziadków.

Wjęc my spędzali urlop osobno. Co robiłem ja i Zuzanna – wiecie. A Baba odpoczywała. Polegało to na tym, że najpierw jechała i rzygła przez kratę w transporterze tak udatnie, że f środku było czysto a żyg w aucie nawet pod dywanikiem był. Potem Duży wiózł ją w kocyku i go obsikała a na koniec siadła mu na kolanach i zrobiła kupę.

Jak się ma zajęcie, to podróż płynie wartko czy jakoś tam. I dojechali, Baba poleciała zwiedzać swoje kąty i spać na suszarce od prania i w szafie. Duzi pojechali precz.

Babie było wesoło, latała se, żarła i się darła osobliwie często i głośno w nocy. Dziadkowie jak zombjaki (czyli żywe trupy chyba, Duży tak je nazywa) chodzili z niewyspania a Baba dostała tabletki na bycie starą i wrzaskliwą.

Babcia zabrała Babę do weta, bo miała czerwone na dziąsłach – Baba nie Babcia.

No i chuda Milejdi obwarczała cały personel i się wkurzyła ale dziąsła ma już git.

Tydzień przeleciał jak miska kaczusi przeze mje, znaczy szybko bo było Fszystkim atrakcyjnie.

I po tym tygodniu Duzi zebrali nas do kupy, my są razem i jeszcze jest kuternoga Julian co jak się ekscesuje czy ekscytuje to sika w biegu i nawet o tym nie wie. A i tak trzeba wyduszać mu pęcherz bo sam nie umi do końca.

Duża przeżywała szok zderzenia z życiem w tej szerokości geograficznej, bo według niej tu jest jak w rzyci, znaczy , że tak powiem mało ciekawie. W końcu się ogarła i dlatego włączyła mje internet.

Z całej tej eskapady Dużych to najwięcej żem tera słyszał o tym, że spotkali tam koty i że jeden to był tam już dwa lata temu i teraz też był.

Wjelkie mi coś. Ja żem też tu był dwa lata temu i jakoś nikt nie robi fanfarów z tego. Ale nic, pokażę Wam fkrótce te cuda, co je widzieli.