Musiałem się napić.

Normalnie też byście się musieli napić.

Było tak:

spałem. Normalnie, na kocyku, pół kanapy zajmowałem, se fukałem nosem i było git. Duzi na palcach łazili, bo Morfik śpi, czyli Fszytsko było, jak trzeba.

Nagle żem poczuł COŚ. Ale nic, śpię. Znów poczułem jakieś łapy, to już nie dałem rady, się obudziłem a to koślawa Czykita mje dotykała i mje ucho MYŁA!!!

Jak już dotarło do mnie, gdzie jestem i kim jestem, to żem się zerwał i poszedłem, nawet jej nie wtłukłem, jeszcze szok we mje był.

Tak to wyglądało, potem przylazła bliżej.

IMG_6434

No ale stres się kumuluje i miałem spore nerwowe napięcie.

Siedziałem se zwyczajowo na stole i paczę, a Duży stawia herbatkę.  Wąchnąłem- niezłe. Wsadziłem łapę, oblizałem, powtórzyłem tak parę razy, dobre było. Duży se już odpuścił tą herbatkę, tak mu z oczów paczało.

Ja też w sumie już się opiłem, ostatni raz se zamoczyłem łapę i ocząsłem Dużemu w twarz i na okulary i se poszedłem.

Zrobiło mi się na duszy duuuużo lżej i spokojniej. Dużemu nie pomogła ta herbatka, mje zaś zacnie ukoiła.

O taka:

P1190818

Ekologiczna, innej bym nie ruszył, no nie?

Reklamy

Errata czy tam apendiks.

Znaczy coś zmienić muszę i dodać.

Otóż (ale git słowo, takie skomplikowane, Kefir takie lubił) mje zwrócono uwagę, że jest też Dzień Dziadka i że żem zrobił fopa, bo żem nie napisał życzeń.

No to raz raz idę to naprawić.

Mam w wJelkim mieście Dziadka Zbyszka. Jemu żem nie odgryzł ręki i ogólnie jestem bardzo miły.

A on mje kiedyś, znaczy osiem lat temu poznał i zobaczył pjerwszy raz, jak żem miał oko zaszyte i krwawe i mnie nie polubił na dzień dobry. Może dlatego, że mi z nosa też krew kapała? Albo że mi z oka sterczały nitki? No nic.

Wcale a wcale mnie nie polubił.

Ale potem my się chyba jakoś dogadali po męsku i już mje lubi. Nie wyciera mi tyłka, nie macha za mną chochlą, jest git.

Fszystkiego zdrowego i najlepszego życzę i przypominam, jak wyglądałem.

P1020763

 

Dzień Babć.

No to najlepszego 🙂 życzę moim Babciom, co ich mam sporo:

Babcię Wandzię w wJelkim mieście, co mje lubi i gania za mną z chochlą i żem ją kiedyś szpetnie ukąsił i do dziś mje gUpio od tego. Ale ona mje lubi. Tak myślę.

Honorową Babcię Elę, co mje z Germanii przysyła cukierasy i pościel mje dała mjętką. I też mje lubi.

Poza tym to mam jeszcze sporo matek: zastępczą i co najmjej dwie honorowe: od jajec i od kocyków po jednej.

Ale to inny temat.

Tera tak: na ludzkie lata żem na pewno jest starszy do moich Babć. Powaga.

No i ja się Fszystkim – moim i innym Babciom – kłaniam i żeby tak każdy kot miał tyle dobrych ludzi wokół.

No. Z dedykacją dla Babć – oto ja, jak śpię, wtedy jestem słodki i kochany.

P1190782

Ja, siedem jaj i media.

Trochę mje przygniata ciężar zeżartych cukierasów. Normalnie dostaję ze dwa dziennie, jak połknę moje leki i ich nie wypluję. Taka nagroda, rozumiecie.

A w niedzielę żem dostał w opór cukierasów, sypali nimi we trójkę : dwóch panów z kamerą i Duża. I tylko słyszałem „No Mofik, zjedz jeszcze”, normalnie oniemiałem żem.

Zwyczajowo to mje zabierają cukierasy niemieckie na „eF” a tu lecą jeden za drugim. Akurat żem się obudził, więc nie kumałem, kim jestem i gdzie jestem i jeszcze te cukierasy, jak w raju było. Pan z kamerą mówił do mje „perełko” i naprawdę to było jak walentynki.

Potem mje sfilmowali, Duża coś powiedziała o mje, nie komentowałem, nie słuchałem, bo szukałem cukierasów.

O tu zaraz po krowie będę JA:

https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/najciekawsze-aukcje-wosp,806325.html

Fszyscy obczajali mje potem w telewizorze i w necie, ale mje nie było już fcale do śmiechu, bo skończyły się przekąski.

Wjelka sława to żart, śpiewał ktoś kiedyś i mjał rację.

A dziś żem dostał prezent po tytułem siedem jaj i jestem wdzięczny wjelce, będzie czemu przydzwonić, jak mnie wściekłość najdzie. Siedem jaj w koszu – rękodzieło wypasione, te same rence robiły, co moją muchę i poduchę, com ją w tv miał.

Jak kto chce takie coś komiczne, to niech  pisze do mje, powiem, kto to robi.

Na koniec ja  i jaja. Brzęczące i dzwoniące. Będzie Duży latał z kijaszkiem i latarką  i je spod szaf wyciągał. Będzie się działo, w końcu jest karnawał czy coś.

P1190774

 

Dla ludzkich młodych. Ode mje.

No więc tak, niezależnie co tam se myślą ludzie od prawa do lewa i o co się kłócą, to dzieciaki małe chorują. Bardzo. I trzeba różnych cholernie drogich komicznych rurek i łóżek, żeby one, te młode, jakoś wydobrzały.

Nie mamy na te rurki i sprzęty w naszej kieszeni ale mamy innego pomysła.

Są dwie aukcje:

  1. Bardzo wielce tanio i promocyjnie całe 7 dni rehabilitacji dla kota u nas.  Ja żem jest jako wisienka na torcie do towarzystwa. Warto, – może kto jakiej fundacji to wykupi albo co? Pełen wypas a cena (póki co) wjelce przyjazna.

http://aukcje.wosp.org.pl/rehabilitacja-stacjonarna-dla-kota-7-dni-i5844709

  1. Jak kto się zagubił w śwjecie, to tu jest pomoc. Moja pomoc. Poradzę – bo umiem poradzić. Już żem to robił i Duzi byli wcale zadowoleniu, to żem powtórzył.

http://aukcje.wosp.org.pl/nie-dasz-rady-dasz-rade-kup-od-morfeusza-porade-i5848759

Obczajcie, pokażcie innym, zawsze to na coś będzie dla tych chorych ludzkich młodych.

No.

Stymulowanie umysłu i stare hity.

Chodzi o wzbogacanie otoczenia i bodźce i że niby tak trzeba robić, żeby nasze intelektułalne życie robiło się lepsze i żeby nam się psychicznie git układało i nie zżerała nas nuda.

Ja Fszystkich po koleji stymuluję poprzez fakt, że wyję, każę se otwierać szafy i dżwi i tłukę czasem kogoś.

Duża postanowiła stymulować umysł Czykity. Bo ona ma tylko podłogę, nie włazi nigdzie, nie ma bodźców jak na ten przykład paczanie z okna na hurtownię i kuny, co tam łażą. To Czykita dostała nowe zabawki.

Stymulowała się wspólnie z Zuzanną, analizowała nowe bodźce i pobudzała układ mózgowy do działania. O ile ona ma jakiś układ mózgowy. No nic.

Szybko jednak wygrały stare hity, znaczy najlepsza zabawka – własny ogon. Czykita jest nim zawsze niebywale zachwycona i zaskoczona jest też faktem, że ten ogon ucieka i ucieka. Nie ustaje jednak w staraniach, coby złapać ogon.

Obczajcie – oto Czykita i stymulowane otoczenie.

https://drive.google.com/open?id=1xBGoYhwoYK0_vSf7xCqmJTQDhlWcB83O

 

Jak mje widzą w ręczniku.

Niebywałe, prezent!!!!

Matka nasza wjelce Z., znaczy zastępcza, co mje rozumie w lot i nie muszę się drzeć godzinami, żeby mje wypuściła na korytarz, no więc ta nasza Matka Z. przyniosła MI prezent!

No dobra, mje do niczego się nie przyda, ale Zuzanna będzie skakać po folii i piszczeć a Czykita ukradnie wstążkę.

Jestem zachwycony, bo to jestem JA zrobiony z ręcznika.

Zwracajom uwagę detale: jedno oko, specjalnie na zamówienie, piękno bijące z ręcznikowego oblicza, ogon urodziwy z tyłu i wjelka urokliwość całości, bo to jestem JA, więc to jest urokliwe.

Paczcie:

Frotowy Morfeusz. 🙂